
Władze Montrealu ogłosiły zmianę podejścia do problemu bezdomności. Zamiast rutynowej likwidacji obozowisk, miasto zapowiada tolerowanie części z nich w ramach nowych przepisów. Burmistrz Soraya Martinez Ferrada podkreśliła, iż dotychczasowe demontaże „nie działały” i często prowadziły jedynie do przeniesienia problemu w inne miejsce.
— Obozy nie są rozwiązaniem długoterminowym, ale ich likwidacja bywa źródłem traumy i nie tworzy realnej ścieżki wyjścia z bezdomności — zaznaczyła Martinez Ferrada. Dodała, iż budowa mieszkań przejściowych i rozwój systemu schronisk wymagają czasu.
Nowa polityka przewiduje utworzenie tzw. „stref tolerancji” na terenach należących do miasta. Obozowiska będą w nich dozwolone pod warunkiem spełnienia określonych norm bezpieczeństwa. Dokument – jak wskazują urzędnicy – ma koncentrować się na godności oraz poszanowaniu praw osób bezdomnych.
W przypadku zagrożeń sanitarnych, pożarowych lub skarg mieszkańców miasto nie planuje automatycznej likwidacji obozu, ale jego relokację.
— Musimy być tolerancyjni, ale działać w ramach uwzględniających również realne obawy dotyczące bezpieczeństwa lokalnych społeczności — wyjaśniła burmistrz.
Plan Montrealu czerpie inspirację z rozwiązań przyjętych w Longueuil w Quebecu. Tam obozowiska są ograniczone do maksymalnie pięciu namiotów i nie mogą znajdować się bliżej niż 250 metrów od szkół, żłobków, domów seniora czy schronisk dla kobiet.
Władze Montrealu podkreślają, iż celem pozostaje stopniowe wyprowadzanie ludzi z obozów i zapewnienie im stabilnego wsparcia mieszkaniowego.













