Nokaut! TYM wystąpieniem szef MON zmiażdżył PiS-owców, Błaszczak mógł tylko nerwowo krzyczeć [WIDEO]

2 dni temu
Władysław Kosiniak-Kamysz wybrał język faktów. I nie były to fakty wygodne dla polityków PiS. Bezlitośnie punktowany Mariusz Błaszczak mógł tylko nerwowo pokrzykiwać ze swojego miejsca. Błaszczak usłyszał niewygodne fakty Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wystąpił w piątek w Sejmie w sprawie rosyjskiej rakiety. W czwartek nad ranem obiekt wleciał w polską przestrzeń powietrzną i spadł na pole w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Politycy PiS od razu poczuli woń politycznego złota. Chwycili za klawiatury i wysmażyli posty – niby pełne niepokoju o bezpieczeństwo, ale takie uderzające w rząd. Niebywałą bezczelnością popisał się Mariusz Błaszczak, który zdążył nagrać filmik, na którym domaga się od rządu informacji, – dlaczego nie użyto systemów obrony przeciwlotniczej. I mówi to gość, który jako szef MON przegapił ruską rakietę, która spadła pod Bydgoszczą… I właśnie te niewygodne fakty Kosiniak-Kamysz przypomniał Błaszczakowi. – Wczoraj nagrywaliście o godzinie 10.16 filmiki: gdzie jest Kosiniak? Gdzie jest Tusk? My byliśmy na Lubelszczyźnie. W miejscu, gdzie spadła rakieta – zwrócił się do polityków PiS. – A kiedy pan minister Błaszczak pojechał do Bydgoszczy? Do dzisiaj tam nie dotarł – powiedział szef MON, na co posłowie obozu władzy zareagowali oklaskami. Błaszczak zaś coś nerwowo odkrzykiwał wicepremierowi. – Kiedy był pan w Przewodowie? Ile godzin czekaliśmy na informację?
Idź do oryginalnego materiału