Niezależna Grupa Polityczna – spojrzenie w przeszłość

myslpolska.info 1 godzina temu

Podczas mojej ostatniej wizyty na spotkaniu Klubu Myśli Polskiej w Gdyni nabyłem od Piotra Błaszkowskiego niezwykłe wydawnictwo – zbiór dokumentów zapomnianej już dzisiaj organizacji narodowej z przełomu lat 70. i 80, czyli Niezależnej Grupy Politycznej (NGP).

Z czasów swojej młodości, kiedy zaczynałem działalność w różnych strukturach obozu narodowego (Salon mec. Napoleona Siemaszki, PZKS, PAX) – stykałem się z niektórymi członkami tej Grupy, przede wszystkim Piotrem Piesiewiczem, który był przez pewien czas jej członkiem. Na jednym z obozów szkoleniowych PZKS w 1983 roku też zetknąłem się z ludźmi tej Grupy. Mieli opinię grupy bardzo ortodoksyjnej, pryncypialnej, ale także ekskluzywnej, przekonanej o swoje wyjątkowości i uznających się za jedynych prawdziwych przedstawicieli obozu narodowego. To nie było nic wyjątkowego – takich środowisk, czy choćby pojedynczych osób było wtedy sporo, wszystkich łączył radykalizm i inspirowanie się twórczością Jędrzeja Giertycha. I chociaż jednen z b. członków NGP przekonywał mnie, iż oni nie byli „giertychowcami”, to jednak nie da się ukryć, iż dokumenty programowe i publicystyka NGP była zbieżna z tym, co pisał wtedy na emigracji Jędrzej Giertych. Kiedy w pociągu czytałem opublikowane w tym tomie (w formie skanów) teksty – przypomniały mi się tamte czasy i moje ówczesne poglądy wcale nieodległe od tego, co pisali członkowie NGP.

We wstępie do tej publikacji czytamy: „W niniejszej publikacji prezentujemy dorobek wydawniczy środowiska Niezależnej Grupy Politycznej (NGP) i Ruchu Narodowego (RN) stworzony w okresie od 1973 roku, tuż przed formalnym powstaniem NGP, i sięgający roku 1984. Wspomniane środowisko powstało w wyniku współpracy uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku, którzy zacięli uczęszczać na spotkania Duszpasterstwa Akademickiego przy kościele św. Mikołaja O.O. Dominikanów, z Mariuszem Urbanem, aktywnym członkiem Duszpasterstwa. Łączył nas sprzeciw wobec panującego systemu politycznego, poszukiwanie historycznych korzeni narodu polskiego, wiara katolicka oraz patriotyzm. Realizowany przez nas system samokształcenia historycznego i politycznego pozwolił na usamodzielnienie się grupy młodych opozycjonistów. Powstał ogólnopolski, narodowy ruch polityczny stawiający na skuteczność w działaniu oraz niezależność od ówczesnej władzy i frakcji opozycyjnych. W trakcie działalności organizacyjnej wypracowano metody funkcjonowania w pełnej konspiracji, a także – co ważne – w sferze jawności, radzenia sobie z szykanami ze strony władzy, jak i ze strony przeciwników politycznych z tzw. opozycji demokratycznej. NGP i późniejszy RN (Ruch Narodowy) były w konfiguracji politycznej PRL-u zjawiskiem oryginalnym, odbiegającym od narzucanych schematów, cechującym się realnością ocen politycznych, i dlatego tak zwalczanym oraz przemilczanym do chwili obecnej”.

Mariusz Urban

Jednak NGP nie była klasyczną opozycją, jakby można sądzić czytając ten wstęp. Albowiem była to oczywiści Grupa kontestująca marksizm czy tzw. system, ale nie PRL jako formę państwa polskiego. To zresztą odróżniało większość narodowych inicjatyw tego czasu od tzw. opozycji demokratycznej (KOR, KPN czy choćby nawiązujący do tradycji narodowej RMP). Już pierwszy dokument zamieszczony w tym wydawnictwie jest bardzo miarodajny dla określenia miejsca NGP na politycznej mapie Polski. Był to list do Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego z 19 stycznia 1977 roku. Czytamy tam m.in.:

„Eminencjo, my młodzi katolicy z Gdańska ośmielamy się zwrócić do Waszej Eminencji z pokorną prośbą o zajęcie stanowiska w przedstawionej poniżej sprawie (…) Międzynarodowe ośrodki dyspozycji politycznej, wrogie Polsce, działające w Kraju i poza Jego granicami od lat dążą do upadku Polski poprzez wywoływanie niepokojów i zamieszek zmierzających do zgubnego powstania. Od kilkunastu miesięcy obserwujemy nasilenie się tej działalności, przejawem której jest aktualna sytuacja w Kraju, a za granicą działalność takich ośrodków jak na przykład paryska „Kultura” i rozgłośnia „Wolna Europa”. Trudna sytuacja w jakiej znajduje się Kraj, a zwłaszcza Jego trudności gospodarcze, ułatwi wykorzystanie społeczeństwa do działań wrogich Polsce. Sposób myślenia politycznego większości Polaków charakteryzuje się bowiem uleganiem chwilowym nastrojom i brakiem rozsądnego podejścia do interesów narodowych. Największy niepokój budzić muszą próby wykorzystania naiwnej politycznie młodzieży w walce przynoszącej Narodowi osłabienie. Istnieją również próby wciągnięcia Kościoła w tę działalność. Wrogowie Polski chcą w ten sposób wykorzystać autorytet jakim darzy Naród Kościół Katolicki.

Interesy Narodu Polskiego nakazują nam uważać za zgubne tradycje antyrosyjskich powstań XIX w. Powstania te przynoszą Polsce jedynie osłabienie i zastój w życiu narodowym na dziesiątki lat. Osłabienie Polski służy niemieckim planom „parcia na Wschód”. Dla wszystkich Polaków, a szczególnie dla nas, urodzonych i wychowanych na Ziemi Gdańskiej, o którą Naród Polski walczył z naporem niemieckim, siła Polski jest sprawą o zasadniczym znaczeniu.

Obowiązkiem każdego Polaka jest zapobieżenie osłabieniu Polski przed zbliżającymi się czasami wymagającymi od Narodu wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoją przyszłość. Ktokolwiek, świadomie lub nieświadomie, przyczynia się do osłabienia Polski jest wrogiem Narodu. Narodowi Polskiemu potrzebny jest w tej chwili spokój, gdyż tylko w spokoju możliwa jest praca nad wzrostem sił narodowych. Wzrost ten możliwy jest jedynie poprzez odrodzenie moralne Narodu i likwidację demoralizacji społecznej. Należy położyć kres masowemu przerywaniu ciąży, alkoholizmowi, upadkowi autorytetu rodziny, trzeba zlikwidować kwestionowanie rzeczywistych zadań i podważania ważności spraw mających realną wartość dla Narodu”.

Analiza sytuacji zwarta w tym liście była zbieżna z tym, co rok wcześniej pisał Jędrzej Giertych, który w czerwcu 1976 roku napisał „List otwarty do społeczeństwa polskiego w kraju”, który wysłał m.in. do Edwarda Gierka i innych przywódców PRL. Pisał: „Strzeżcie się prowokacji. Nie dajcie się wciągnąć w działania, których ostatecznym celem nie będzie dobro Polski, ale przeciwnie, będzie poświęcenie dobra Polski na ołtarzu interesów „możnych tego świata”, będących wrogami Polski, lub co najwyżej takich, którym Polska jest obojętna”. Co interesujące przed tym samym ostrzegał anonimowy publicysta paxowskiego „Słowa Powszechnego” w tekście „Bez ogródek”.

Dla wszystkich środowisk narodowych w Polsce (prócz RMP Aleksandra Halla), to opozycja z KSS KOR na czele – była większym zagrożeniem dla Narodu niż Partia. Z czego to wynikało? Po pierwsze, obawiano się „powtórki z historii”, czyli kolejnego powstania czy ruchawki, która mogła zakończyć się interwencją ze Wschodu, po drugie, rodowód ludzi z KOR był wystarczającym powodem, by na opozycję patrzeć podejrzliwie. Sierpień 1980 był z jednej strony narodowym pokojowym zrywem, ale jednocześnie stwarzał niebezpieczeństwo prowokacji ze strony właśnie formacji takich jak KOR. W oświadczeniu „W obronie racji narodowych przed anarchią społeczną i egoizmem partyjnym” z dnia 4 października 1980 roku NGP ostrzegała:

Mariusz Urban i Wiktor Hajduk

„Wydarzenia sierpniowe były wyrazem zdecydowanego odrzucenia przez całe społeczeństwo praktyki politycznej, poniżającej jego godność i niszczącej podstawy bytu materialnego Polski; były objawem narodowego protestu. Wskazały na wysokie morale robotników, ich prawdziwy patriotyzm i szacunek dla wartość; religijnych.

Przebieg wydarzeń przeczy poglądowi, jakoby organizatorem strajku był KSS KOR i inne ugrupowania od niego zależne; nieprawdziwe także jest twierdzenie o wpływie aparatu władzy na strajki. Również nawoływania propagandy zachodniej do przedwczesnego kompromisu były dowodem nieprzygotowania ośrodków ponadnarodowej polityki żydowskiej i ich reprezentantów w kraju do powstałej sytuacji w Polsce. Tłumaczy to, dlaczego ugrupowania korowskie dołączyły się do ruchu strajkowego w trakcie jego trwania, a nie inicjowały go, jak to początkowo próbowała wmawiać propaganda oficjalna, a później także wspomniane ugrupowania. Nie przeczy to faktom ograniczonego wpływu takich ośrodków jak KOR na wydarzenia. Udział tych ugrupowań był nieuniknionym skutkiem braku ośrodków narodowych, które walcząc o niezależność ruchu strajkowego, potrafiłyby wyeliminować wpływy agenturalne (…) Największym osiągnięciem sierpniowego protestu było wywalczenie uznania społeczeństwa za podmiot a nie przedmiot władzy. Formalną płaszczyzną zachowania podmiotowości społeczeństwa wobec władzy stały się niezależne, samorządne związki zawodowe. Jednakże sam fakt ich istnienia nie gwarantuje niezależności. Aby ją utrzymać, trzeba rozumieć zasady działalności politycznej i znać cele ośrodków mających rzeczywisty wpływ polityczny. W naszych warunkach należy zachować nie tylko niezależność od oficjalnych czynników, ale także od ośrodków korowskich (…) Geneza organizatorów „opozycji demokratycznej jest lewicowa, działacze KSS KOR-u to wychowankowie i byli aktywiści ZMS-u i PZPR-u. Przykładem są Kuroń i Michnik. Byli oni współorganizatorami rewizjonistycznego nurtu partyjnego, o charakterze trockistowskim, w skład którego wchodzili wyraziciele szowinizmu żydowskiego, synowie dygnitarzy stalinowskich, odpowiedzialnych za terror fizyczny i moralny Narodu. W okresie października 1956 roku i w latach sześćdziesiątych przewodzili napastliwym wystąpieniom antyreligijnym. Kuroń organizował takie protest przeciwko wypuszczeniu na wolność Księdza Prymasa Wyszyńskiego. Z młodszego rzutu działaczy KOR-n poglądy zdecydowanie wrogie Kościołowi wyraża Borusewicz. Z ugrupowań uzależnionych niepolski charakter ma Ruch Młodej Polski, który jest korowskim aktywem wśród katolików.

Lewacką genezę ma takie zespół ekspertów włączających się do ruchu wspomagającego robotników, a wywodzących się z Klubów Inteligencji Katolickiej. Ich przewodniczący, Mazowiecki, w latach sześćdziesiątych zwolennik „socjalizmu z ludzką twarzą”, jest stałym uczestnikiem prac KSS KOR-u. Ludzie ci, reprezentujący takie „Więź” i „Tygodnik Powszechny”, ciesząc się do lat siedemdziesiątych zaufaniem Partii, posiadali monopol na wyrażanie katolickiej opinii rozumianej jako „nurt postępowy”, alternatywny wobec postawy katolickiej Narodu, bronionej przez Episkopat”.

Jak widać, NGP wyraźnie inaczej oceniała samą Solidarność, którą uważano za autentyczny nurt narodowy, a krytycznie przedstawicieli tzw. opozycji demokratycznej i „postępowych katolików”, doradców itp. To też było zgodne z oceną innych ośrodków narodowych, także emigracyjnych.

I do tego momentu trudno się do stanowiska NGP przyczepić. Pomijam formę tych oświadczeń i język jakim się posługiwano. To była wtedy norma, sam czytałem w tych latach inne liczne wypowiedzi innych grup i publicystów – wszyscy mieścili się w tej samej konwencji językowej, która w tej chwili może wydawać się zbyt radykalna i demagogiczna. O ile krytyka KOR-u i „opozycji demokratycznej” nie budziła wówczas większych sporów, to kiedy NGP zaczynała atakować inne ugrupowania odwołujące się do ideologii i tradycji obozu narodowego – robiło się gęsto. W przypadku Ruchu Młodej Polski Aleksandra Halla może nie aż tak, bo panowała dosyć powszechne opinia, iż to „koncesjonowana” endecja, to już w przypadku Stronnictwa Narodowego i „Myśli Polskiej” – było inaczej. jeżeli chodzi o Halla i jego RMP, to jest faktem, iż późniejsze drogi polityczne ludzi tej formacji mogą potwierdzać zarzuty, które stawiano im już wtedy, choć np. tacy ludzie jak Jacek Bartyzel i czy Wojciech Turek nie mieszczą się w tym schemacie.

Wracając do RMP – już w „Liście otwartym NGP do członków SN-u na emigracji” (z 3 października 1980 r.) zarzucano tej partii, iż ignoruje istnienie ugrupowań narodowych w Kraju (głównie NGP), a faworyzuje RMP. Następnie był „List redaktora Wydawnictwa Niezależnej Grupy Politycznej do Wydziału Wykonawczego Stronnictwa Narodowego w Stanach Zjednoczonych A.P.”, z dnia 28 października 1981 r., w którym zarzucono Redakcji Biuletynu Stronnictwa Narodowego w Stanach Zjednoczonych zastosowanie nieuczciwej zasady krytyki w stosunku do „Listu otwartego NGP do członków SN-u na emigracji”, a ponadto przypomniano, iż środowisko, które stworzyło NGP, prowadzi pracę od 1973 r., iż praca ta nie ogranicza się tylko do wydawania pism i biuletynów „poza zasięgiem cenzury” oraz iż NGP działa nie tylko na Wybrzeżu.

Redaktor Wydawnictwa NGP, Krzysztof Kaletowski, poruszył również w swym liście problem Ruchu Młodej Polski: „Pragnę zwrócić uwagę na fakt, iż nie tylko narodowcy związani z NGP uważają Ruch Młodej Polski za organizację o niepolskim rodowodzie i profilu działania, obliczonym na jak najszerszą penetrację środowisk polskich i neutralizację działań narodowych. Prawda ta zaczyna być rozumiana także na emigracji, o czym mogłem się przekonać podczas pobytu w Londynie, w sierpniu i wrześniu br.”

Wreszcie „List do narodowcówBogusława Zbijewskiego (przedstawionego jako publicysta i działacz społeczny z Wrocławia) z dnia 18 listopada 1981 roku. W liście tym autor stwierdza m. in.: „»Myśl Polska«, organ SN-u, dezinformuje rozsianych po świecie narodowców. Zarzut ten stawiam z pełną odpowiedzialnością. Głównym przejawem dezinformacji »MP« o inicjatywach i pracach narodowych w kraju jest tendencyjnie przychylne stanowisko wobec Ruchu Młodej Polski i zamilczanie działalności Niezależnej Grupy Politycznej. (…) Bardzo znamiennym zjawiskiem jest izolowanie wybitnego pisarza i publicysty narodowego Jędrzeja Giertycha z Londynu. Pomniejszające przemilczanie całości dorobku Jędrzeja Giertycha jest tym bardziej uderzające, iż wielu działaczy emigracyjnych docenia ogrom jego pracy. (…) Na emigracji pokutuje styl myślenia pozostały po przedwojennym rozumieniu »kwestii żydowskiej«. Brak jest zrozumienia tego, iż dziś zagrożenie polega nie na »ilości« ale na »jakości«. (…) Analogicznie wygląda sprawa stosunku do masonerii. W wyniku działalności SN-u i jego organu prasowego wielu ideowych narodowców na emigracji pozbawionych jest kontaktu z rzeczywistością. Fakt istnienia SN-u dociera do niektórych środowisk w kraju mogąc wzbudzać nieuzasadnione nadzieje. Środowiska te powinny wiedzieć, iż w swej pracy mogą liczyć tylko na własne i istniejące w kraju siły”.

Atak na SN i „Myśl Polską”, częściowo uzasadniony jeżeli chodzi o faworyzowanie RMP, był jednak zbyt daleko idący, bo przy okazji podjęto próbę odebrania emigracyjnemu środowisku legitymizacji i uznanie, iż nie reprezentuje już adekwatnego obozu narodowego. Nie było też prawdą, iż Jędrzej Giertych całkowicie „wypadł z gry”. Już niedługo powrócił na łamy „Myśli Polskiej” (druga połowa lat 80.), a sama „Myśl Polska” przestała stawiać na RMP Halla. Zamieszanie wokół RMP wynikało z tego, iż wpływowa frakcja „demokratyczna” czy „amerykańska” (Wasiutyński, Tybulewicz) uznała, iż to RMP jest najbardziej wpływową i godną poparcia grupą narodową w Kraju. Był to jednak przejściowy triumf RMP. Nie to jest jednak najważniejsze. NGP (RN) wykorzystało tę sytuację do lansowania tezy, iż wszyscy, także emigracja, SN i „Myśl Polska” – to nie jest prawdziwy ruch narodowy. Na polu boju miała zostać tylko NGP, a potem Ruch Narodowy. Te mocarstwowe zapędy były oczywiście skazane na porażkę i odstręczały od NGP (RN) inne ośrodki. Jest pewne, iż autorem tych pomysłów o przejęciu na polu narodowym „całej puli” był niekwestionowany lider NGP – Mariusz Urban, o którym mówiono, iż jest niezwykle zdolny, ideowy, ale i nieprzejednany i nieskory do kompromisów. Nie znałem go osobiście, ale sporo mówił mi o nim Piotr Piesiewicz (obaj już nie żyją, zmarli przedwcześnie). Wyczuwałem, iż z jednej strony go podziwia, ale z drugiej uznaje za niebezpiecznego.

Ta historia zakończyła się w roku 1983. Oddajmy głos Wojciechowi Turkowi, który w „Encyklopedii Solidarności” napisał: „Po wprowadzeniu stanu wojennego NGP wydała, datowaną 14 I 1982, „Informację dot. »Przeglądu Gdańskiego«”, w której odcięła się od jakichkolwiek związków z Gdańskim Środowiskiem Narodowym. 9 VII 1982 ukazało się oświadczenie o powstaniu Zespołu Inicjatywnego Ruchu Narodowego, którego przew. XI 1982 został Mariusz Urban. Kolejny dokument, „Informacja Ruchu Narodowego”, który ukazał się z datą 30 XI 1982, informował, iż na miejscu NGP powstała nieformalna struktura Ruchu Narodowego. 9 VI i 1 VII 1983 SB zatrzymała w Gdańsku 9 członków „nielegalnej organizacji pn. NGP”, konfiskując 3 maszyny do pisania oraz 4 tys. nielegalnych wydawnictw, a w Warszawie, Wrocławiu i Toruniu kolejnych 3 działaczy (skonfiskowano 2 maszyny do pisania). VII 1983 zatrzymani zwolnieni z aresztu na mocy amnestii, 1984 umorzono postępowanie przeciwko 11 osobom. Akcja represyjna odniosła prawdopodobnie zamierzony skutek w postaci zaniku dalszej działalności, choć formalnie Ruch Narodowy nie został rozwiązany”.

Grób Mariusza Urbana

Ale to nie wszystko. W 2002 roku Sławomir Cenckiewicz, który otarł się o NGP, już jako historyk, podał, iż trzech członków kierownictwa tej organizacji było… tajnymi współpracownikami SB. 28 marca 2003 roku grupa b. działaczy NGP z Mariuszem Urbanem skierowała do IPN pismo, w którym czytamy: „Na stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z datą 10 grudnia 2002 r. zamieszczono fragmenty publikacji IPN Stan wojenny w Polsce 1981-1983, gdzie opublikowano tekst pracownika IPN S. Cenckiewicza Pomorze Gdańskie i Kujawy (we wstępie zapowiedziany pt. Stan wojenny na Pomorzu Gdańskim i Kujawach). Zawarto tam nieprawdziwe sformułowania dotyczące Niezależnej Grupy Politycznej i Ruchu Narodowego, które naruszają nasze dobra osobiste. W sprawie tej występujemy jako osoby, którym w czerwcu i sierpniu 1983 r. postawiono zarzut o czyn z art. 278 § l i 2 kk za przynależność do Niezależnej Grupy Politycznej i kierowanie Ruchem Narodowym (w grudniu 1983 r. w dwóch przypadkach zmieniony na zarzut o czyn z art. 278 § l kk za przynależność do NGP i Ruchu Narodowego). W sprawie tej występujemy wspólnie, niezależnie od relacji jakie istnieją między nami obecnie. Nie występują Wojciech Kloc i Marek Finc. Dyskredytowane są wszystkie osoby występujące z niniejszym wezwaniem. Nazwiska nasze jako działaczy NGP, Ruchu Narodowego, członków jego kierownictwa były wielokrotnie podawane w drukach NGP i Ruchu Narodowego w tysiącach egzemplarzy. Występowały również w innych publikacjach, a po amnestii w kopiach pism procesowych przez nas kolportowanych”.

Wspomnę tylko, iż Cenckiewicz podobnie potraktował też inne ośrodki narodowe, np. lansował tezę o „endekoesbecji” (PZKS) itp. To już zupełnie inna historia działalności człowieka, który uczestniczył i uczestniczy w procederze dyskredytowania tzw. prorosyjskiej endecji i stworzeniu endecji antyrosyjskiej, antykomunistycznej, proamerykańskiej i prożydowskiej. NGP do tego modelu „endecji” inspirowanego zza Oceanu nie pasowała na pewno, stąd padła ofiarą tej potwarzy. Omówiona przeze mnie publikacja niech posłuży do tego, by spojrzeć na działalność tej ideowej organizacji obiektywnie i wypełnić jedną z białych plam w historii obozu narodowego u schyłku PRL.

Jan Engelgard

„Publicystyka środowiska Niezależnej Grupy Politycznej i Ruchu Narodowego w latach 70. i 80. XX wieku”, opracowali: Wiktor Hajduk, Wojciech Kloc, Tomasz Potocki, Sopot-Pelplin 2025, ss. 293.

Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2026)

Idź do oryginalnego materiału