"Kolejny przykład jak śmieci w lesie zagrażają zwierzętom" - tak Nadleśnictwo Opole opisało fotografię daniela, któremu na głowie zaplątała się siatka maskująca. Zwierzęciu próbuje w tej chwili pomóc weterynarz.
Nietypowa sytuacja w Opolu. Daniel z siatką na głowie biega po jednej z dzielnic

"Nie, ten samiec daniela nie wystroił się dla żartu. Jest to ofiara zaśmiecania terenu. Nie poradzi sobie sam, nie wiemy ile czasu już z tym funkcjonuje" - napisali na Facebooku leśnicy z Opola.
Do wpisu dołączyli zdjęcie, na którym widać zwierzę z siatką maskującą na głowie, która całkowicie zasłania mu oczy. "Kolejny przykład jak śmieci w lesie zagrażają zwierzętom" - podsumowali.
"Obraz szkody na naturze". Służby komentują niecodzienne sceny w Opolu
Ostatnio zwierzę było widziane na terenie opolskich Bierkowic. Zaskoczeni widokiem daniela z siatką na głowie przechodnie dzwonili w tej sprawie do służb m.in. na policję, do nadleśnictwa i eko-patrolu.
O trudnej sytuacji ssaka wie też współpracujący z miastem weterynarz, który próbował pomóc danielowi. Z informacji, które uzyskali dziennikarze polsatnews.pl wynika, iż zwierzęciu do wtorku nie udało się pomóc. We wtorek był on widziany z tą samą siatką na oczach.
ZOBACZ: "To czas zwierząt". Leśnicy pokazali nagranie, apelują do kierowców
- To obraz dużej szkody, jaką człowiek wyrządza naturze - powiedział "Faktowi" Jacek Boczar, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Opole.
- To zadanie z jednej strony proste, ale trudne. Jest to jednak konieczne, bo ten samiec daniela się bardzo męczy. Ma problem, żeby widzieć, problem z jedzeniem. Mieszkańcy relacjonowali, iż kiedy chciał coś ugryźć, zahaczał tą siatką o gałęzie. Najprawdopodobniej choćby coroczne zrzucenie poroża nie rozwiązałoby problemu. To jest ogromna męczarnia dla takiego byka - wyjaśnił urzędnik.
Nadleśnictwo: Takich historii jest więcej
Rzecznik nadleśnictwa wyjaśnił też, iż takich sytuacji jest więcej.
- Nie tak dawno był przypadek, iż jeleń nałożył sobie wyrzuconą oponę na poroże i nie mógł jej ściągnąć. W Pszczynie ktoś wyrzucił w lesie jakiś worek z resztką śniadania. Wilk to zjadł i się udusił. Ludzie śmieją się z przymocowania nakrętek do butelek, ale to wcale nie jest śmieszne. Każdego roku na świecie ginęły przez to miliony ptaków, które myślały, iż nakrętki są owadami - wyjaśnił Boczar.
Dodał, iż dzięki nowym przepisom narzuconym przez Unię Europejską problemy te zdarzają się rzadziej.
ZOBACZ: Wszyscy myśleli, iż wymarło. To zwierzę sfotografowano po raz pierwszy
- Odkąd wprowadzono nowe przepisy przynajmniej w Unii Europejskiej ten problem zniknął. Dzięki systemowi kaucyjnemu mamy w lasach mniej plastikowych butelek, które słodkim zapachem wabiły owady i one w tych butelkach ginęły. Więc jeżeli coś wydaje się głupie, ale działa, to nie jest głupie - zapewnił.


4 godzin temu












