300 tysięcy dofinansowanych pomp ciepła kontra 30 tysięcy kotłów na biomasę – tak wygląda dziś realna skala transformacji ogrzewania w Niemczech, gdzie pompy z udziałem 48% po raz pierwszy wyprzedzają gaz (39%). Analizy prof. Jana Rosenowa, bazujące na oficjalnych statystykach Federalnego Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Grzewczego (BDH) oraz Federalnego Stowarzyszenia Pomp Ciepła (BWP), pokazują historyczny zwrot, który dekadę temu wydawał się mało realny. Jeszcze 10 lat temu udział pomp wynosił zaledwie 7%, a droga do obecnego poziomu wcale nie była liniowa.
Załamanie w latach 2023–2024, wywołane niepewnością wokół ustawy grzewczej, uruchomiło paniczny powrót do gazu. W 2025 roku pompy odbijają, ale cały rynek jest w głębokiej depresji – sprzedaż spada do 627 tysięcy systemów grzewczych, najniżej od 15 lat. To pokazuje jasno: choćby najlepsza technologia przegrywa z niepewnością.
Tempo zmian w Niemczech wciąż jest za wolne, bo instalacje pokrywają tylko połowę rocznego zapotrzebowania potrzebnego do realizacji celów klimatycznych. Wzrost udziału pomp oznacza powrót zaufania, ale niski wolumen sprzedaży pokazuje, iż inwestorzy przez cały czas nie czują stabilności. Bez stabilnego otoczenia regulacyjnego trudno będzie dojść Niemcom do miliona instalacji rocznie.
Patrzę na te dane i widzę coś więcej niż zmianę technologii. Widzę lekcję walki z dezinformacją, bo jeszcze kilka lat temu pompy ciepła były tam celem ostrej kampanii politycznej i medialnej. AfD przekonywała, iż to technologia „niedojrzała”, „nieskuteczna zimą” i narzucona politycznie.
W tej atmosferze strachu pojawia się jednak coś, czego w Polsce wciąż bardzo brakuje: twarde dane i zaplecze naukowe. Od ponad 20 lat niemiecki Instytut Fraunhofera prowadzi terenowe badania pracy pomp ciepła w realnych budynkach. Jednym z kluczowych badaczy jest dr inż. Marek Miara – polski naukowiec, który koordynuje te projekty i buduje wiarygodną bazę wiedzy dla rynku.
Niemiecka lekcja jest dla mnie brutalnie prosta: nie wygrywa ten, kto daje najwyższe dopłaty, tylko ten, kto daje stabilne zasady gry. Gdy prawo się chwieje, inwestorzy wracają do znanych technologii, choćby jeżeli są gorsze. Z dezinformacją nie wygrywa się hasłami, tylko twardymi danymi, które trzeba zbierać latami, weryfikować i konsekwentnie komunikować. Bez tego każda transformacja prędzej czy później ugrzęźnie w chaosie i mitach.

4 dni temu













