Nielegalne transkrypcje LGBT. Będą zarzuty

1 godzina temu

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, na którym oparł się NSA w sprawie tzw. transkrypcji „małżeństw” dewiacyjnych, został wydany z naruszeniem kompetencji TSUE. Państwa członkowskie nigdy nie przekazały bowiem UE kompetencji w zakresie prawa małżeńskiego i rodzinnego. Wyrok ten nie oznacza bezwarunkowego obowiązku wpisu – kierownik Urzędu Stanu Cywilnego jest obowiązany jej odmówić, gdy dokument jest sprzeczny z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, a do takich zasad należy nienaruszalność małżeństwa.

Transkrypcje tzw. małżeństw LGBT są nielegalne. Na stronie Instytutu Ordo Iuris opublikowano opinię prawną dotyczącą dopuszczalności transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych do polskiego porządku prawnego. Autorzy dokumentu wskazują, iż obowiązująca Konstytucja RP nie przewiduje możliwości uznania takich relacji za małżeństwo w rozumieniu prawa polskiego, ponieważ art. 18 Konstytucji definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

Wyrok TSUE został wykreowany przez podmiot nieuprawniony do tworzenia polskiego prawa, z naruszeniem zasady podziału władzy (art. 10 Konstytucji RP), zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji RP) oraz podstawowych zasad ustroju społecznego RP (art. 18 w zw. z art. 90 ust. 1 Konstytucji RP). Konstytucyjny status małżeństwa należy do katalogu kompetencji nieprzekazywalnych instytucjom ponadnarodowym w trybie art. 90 ust. 1 Konstytucji RP.

Niedopuszczalne jest zatem podważanie ekskluzywnego statusu małżeństwa w polskim systemie prawnokonstytucyjnym w drodze umów międzynarodowych, ani tym bardziej w drodze aktów wydawanych przez instytucje UE.

Spór wokół transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw dewiacyjnych trwa w Polsce od lat. Zwolennicy antykultury argumentują, iż chodzi wyłącznie o administracyjne potwierdzenie istniejącego stanu cywilnego obywateli zawartego za granicą. Przeciwnicy wskazują jednak, iż transkrypcja nie jest neutralną czynnością techniczną, ale formą uznania skutków prawnych relacji, której polski system konstytucyjny nie przewiduje.

Według argumentacji przedstawianej przez prawników związanych z Ordo Iuris, dopuszczanie takich wpisów przez urzędników lub organy administracji mogłoby oznaczać obchodzenie konstytucyjnej definicji małżeństwa poprzez praktykę administracyjną lub orzeczniczą, mimo braku zmian ustawowych i konstytucyjnych.

W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się pytania o odpowiedzialność osób podejmujących decyzje sprzeczne z obowiązującym porządkiem konstytucyjnym. Przede wszystkim należy podkreślić, iż ewentualna odpowiedzialność prawna może być stwierdzona wyłącznie przez adekwatne organy państwa i sądy, po indywidualnej analizie konkretnych działań oraz obowiązujących przepisów. Nie można przesądzać z góry o przyszłych zarzutach wobec konkretnych osób bez prawomocnych ustaleń organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Dyskusja wokół tej kwestii pozostaje jednym z najważniejszych sporów ustrojowych i kulturowych ostatnich lat. Dotyczy ona nie tylko samej definicji małżeństwa, ale również granic kompetencji sądów, urzędów i instytucji państwowych wobec zapisów Konstytucji RP.

Polecamy również: Nowa reforma Tuska: oszczędni dopłacą do cudzych rachunków za wodę

Idź do oryginalnego materiału