Stołeczni policjanci zatrzymali 35-letniego obywatela Indii w Jabłonowie w powiecie piaseczyńskim. Według KSP przewoził ponad 2840 e-papierosów bez polskiej akcyzy, 94 pary podrobionych słuchawek i ponad 107 litrów płynu z nikotyną. Skarb Państwa miał stracić ponad 500 tys. zł podatku.
Szara strefa na parkingu
Stołeczni policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną zatrzymali 35-letniego obywatela Indii na terenie magazynowym w Jabłonowie. Jak podała Komenda Stołeczna Policji, funkcjonariusze zauważyli mężczyznę, gdy przekładał kartony i opakowania z Hyundaia do Renault Kangoo.
Po sprawdzeniu kartonów policjanci znaleźli papierosy elektroniczne bez polskich znaków akcyzy skarbowej oraz podrobiony sprzęt elektroniczny. To klasyczny mechanizm szarej strefy: towar ma ominąć podatki, legalny obrót i odpowiedzialność wobec państwa. Zyskuje organizator procederu. Traci uczciwy przedsiębiorca i polski podatnik.
Ponad 107 litrów płynu z nikotyną
Według KSP zabezpieczono ponad 2840 sztuk e-papierosów zawierających ponad 107 litrów płynu z nikotyną. Policja podała również, iż zatrzymany przyznał, iż należały do niego 94 sztuki słuchawek z nielegalnie naniesionymi znakami towarowymi. Przedstawiciele pokrzywdzonych podmiotów wstępnie oszacowali straty z tytułu podróbek na około 150 tys. zł.
Najpoważniejszy wymiar sprawy dotyczy akcyzy. Funkcjonariusze wskazali, iż przez posiadanie wyrobów bez polskich znaków skarbowych Skarb Państwa miał zostać narażony na uszczuplenie podatku w kwocie ponad 500 tys. zł. DN opisywał już podobną sprawę, w której nielegalne e-papierosy oznaczały dla państwa wielomilionowe ryzyko.
Bazar, podróbki i koszt dla państwa
W Renault Kangoo policjanci znaleźli też stelaże do stołów targowo-sprzedażowych oraz parasol. Według komunikatu KSP miały być wykorzystywane przy organizowaniu stoiska na nocnym bazarze w Wólce Kosowskiej, gdzie sprzedawano e-papierosy i podrobiony sprzęt elektroniczny.
Ten szczegół jest ważny, bo pokazuje praktyczny finał całej sprawy. Nie mówimy o abstrakcyjnych tabelach podatkowych. Mówimy o towarze, który miał trafić do klientów poza normalną kontrolą państwa. o ile legalny sklep płaci podatki, spełnia wymogi i odpowiada za produkt, a obok działa stoisko z towarem bez akcyzy, to państwo samo podcina uczciwy rynek, jeżeli nie egzekwuje prawa.
Spór o akcyzę na e-papierosy ma też drugi wymiar. Zbyt wysokie i chaotyczne obciążenia potrafią wypchnąć handel do szarej strefy, o czym pisaliśmy przy pracach Sejmu nad podwyżką akcyzy na e-papierosy i urządzenia do waporyzacji. Twarde państwo powinno więc działać na dwóch frontach: ścigać nielegalny obrót i nie tworzyć przepisów, które premiują kombinatorów.
Prawo musi być egzekwowane równo
Zatrzymany mężczyzna odpowie za posiadanie wyrobów akcyzowych bez polskich znaków skarbowych oraz obrót podrobionym towarem. Sprawą zajmuje się również Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy. Na tym etapie mowa o osobie zatrzymanej i zarzutach wynikających z komunikatu służb, nie o prawomocnym wyroku.
Narodowość zatrzymanego jest faktem podanym przez policję, ale sednem sprawy nie jest pochodzenie człowieka. Sednem jest bezradność państwa tam, gdzie nielegalny handel przejmuje kawałek rynku i wyciąga pieniądze z kieszeni wspólnoty. Polska potrzebuje wolności gospodarczej, ale wolność bez egzekwowania prawa zamienia się w przywilej dla tych, którzy lekceważą reguły.
Dlatego takie sprawy nie są drobną ciekawostką z policyjnego komunikatu. Ponad pół miliona złotych potencjalnie utraconej akcyzy to pieniądze, których nie ma w budżecie państwa. o ile państwo nie pilnuje granicy między legalnym handlem a szarą strefą, płacą za to Polacy: w cenach, podatkach i zaufaniu do rynku.
Źródło: Komenda Stołeczna Policji, WP Wiadomości.
Źródło: WP Wiadomości









