- Myślę, iż w ciągu najbliższych kilku godzin świat może otrzymać dobre wieści - powiedział dziennikarzom podczas wizyty w Indiach Marco Rubio. W ten sposób sekretarz stanu USA zasugerował, iż jeszcze w niedzielę może pojawić się porozumienie amerykańsko-irańskie. Doniesieniom tym zaprzecza sam Donald Trump, który uważa, iż nie należy spieszyć się z zawarciem umowy.
Niejasne komunikaty ws. Iranu. Rubio mówił o godzinach, później nadszedł komunikat Trumpa

W sobotę prezydent USA Donald Trump oznajmił, iż porozumienie z Iranem zostało "w dużej mierze" wynegocjowane i iż omawiane są ostatnie szczegóły. Kolejnego dnia Marco Rubio, cytowany przez agencję AFP, zasugerował, iż może ono zostać zawarte jeszcze w niedzielę.
ZOBACZ: Ujawniają treść umowy USA z Iranem. "Trump jest bliski podpisania"
- Myślę, iż w ciągu najbliższych kilku godzin świat może otrzymać dobre wieści - powiedział Rubio. Szef amerykańskiej dyplomacji zasugerował dodatkowo, iż przygotowywane porozumienie rozwiąże problemy związane z blokadą cieśniny Ormuz, wprowadzoną przez Iran na początku marca.
Rubio powtórzył też stanowisko amerykańskiej administracji, że Iran nie może uzyskać broni atomowej. Umowa między USA i Iranem zapoczątkuje "proces, który w końcu może doprowadzić nas do miejsca, do którego dąży prezydent (USA Donald Trump), czyli do świata, który nie musi już obawiać się irańskiego arsenału nuklearnego" - dodał.
Słowom Rubio zaprzecza natomiast to, co w niedzielne popołudnie (czasu polskiego - red.) przekazał Trump. "Negocjacje przebiegają w sposób uporządkowany i konstruktywny, a ja poinformowałem moich przedstawicieli, aby nie spieszyli się z zawarciem porozumienia, ponieważ czas działa na naszą korzyść - napisał Trump w serwisie Truth Social.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Jakie warunki USA stawiają Iranowi?
Prezydent USA przekazał także, iż amerykańska blokada cieśniny Ormuz "pozostanie i będzie obowiązywała do momentu osiągnięcia, potwierdzenia i podpisania porozumienia". - Nasze relacje z Iranem stają się znacznie bardziej profesjonalne i produktywne - zapewnił przy tym.
Wcześniej w niedzielę półoficjalna agencja irańska Tasnim podała, iż negocjowane przez USA i Iran wstępne porozumienie przewiduje, iż w ciągu 30 dni od jego zawarcia liczba statków przepływających przez cieśninę Ormuz wróciłaby do poziomu sprzed wojny. Wtedy ten szlak wodny, z którego korzystali m.in. eksporterzy ropy naftowej i gazu ziemnego z Zatoki Perskiej, pokonywało do 150 statków dziennie.
Jednocześnie Tasnim podała, iż "warunki w cieśninie nie wrócą do stanu sprzed wojny", a Iran będzie zaznaczał swoją suwerenność w kontekście Ormuzu na różne sposoby, o których poinformuje w przyszłości. Według agencji pozostają jeszcze "jeden lub dwa" sporne punkty w negocjacjach USA i Iranu.
ZOBACZ: Iran nie został sparaliżowany. Nowe dane podważają optymizm USA
W niedzielę Mohsen Rezaei, doradca wojskowy najwyższego przywódcy Iranu, powiedział agencji Reutera, iż Iran ma prawo do zarządzania cieśniną Ormuz w celu zapewnienia bezpieczeństwa narodowego.
Z kolei wysoki rangą przedstawiciel władz irańskich przekazał tej samej agencji, że Teheran nie zgodził się na przekazanie swoich zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Irański program jądrowy nie był przedmiotem wstępnego porozumienia z USA, kwestia ta zostanie poruszona w negocjacjach na temat ostatecznego porozumienia - przekazała ta osoba.
Izrael chce wolnej ręki w sprawie Libanu. "Zachowa swobodę działania"
Pod znakiem zapytania stoi także dalszy los Libanu, w którym armia Izraela prowadzi ataki wymierzone w Hezbollah, ale też infrastrukturę kraju.
Izraelski urzędnik przekazał w niedzielę agencji Reutera, iż dzień wcześniej odbyła się rozmowa telefoniczna pomiędzy Donaldem Trumpem a Binjaminem Netanjahu. Izraelski premier miał powiedzieć amerykańskiemu przywódcy, iż "Izrael zachowa swobodę działania w obliczu zagrożeń w Libanie".
ZOBACZ: Trump wstrzymał atak na Iran. Prezydent USA zdradził, co go powstrzymało
- W wczorajszej rozmowie z prezydentem Trumpem premier (Netanjahu - red.) podkreślił, iż Izrael zachowa swobodę działania wobec zagrożeń na wszystkich obszarach, w tym w Libanie, a prezydent Trump powtórzył i poparł tę zasadę - powiedział Reutersowi anonimowy izraelski urzędnik.

1 godzina temu










