Na Zamku Warszawskim jest wystawa „Niech nas widzą. Wizerunek, strój, ciało”. Warto obejrzeć, ale trzeba się pospieszyć, bo jest tylko do 8-ego lutego.
Wystawa obrazów i strojów daje sporo do myślenia, pokazując, jak „elity” ubierały się, żeby pokazać maluczkim, jaka jest przepaść między nimi. Na powyższym obrazie są eleganckie buty jakiegoś bankstera pochlapane błotem. Idealnie wpisuje się w aferę Epsteina.
Mnie jednak zastanowił brak ubiorów kleru. Ciekawe, czy pani Kurator Wystawy, pani Moniki Przypkowskiej, nie przyszło do głowy, iż warto zastanowić się nad strojami papieży, biskupów i księży z jednej strony, a zakonnic i mnichów z drugiej.
Ciekawe było za to pokazanie filozofów, których „dress code” to szlafrok.
Zainspirowany wystawą, zastanowiłem się nad swoimi strojami. Często słyszę od mojej Żony, iż nie mogę się ubierać w poplamione i zużyte ubrania, bo taki wygląd męża źle o Niej świadczy. Gdyby tak nie mówiła, to pewnie bym chodził w starych dresach. No, ale ja nie pretenduję do bycia elitą.
Michał Leszczyński














