NIE TYLKO WISŁA NA CZERWONO

1 dzień temu

22 marca obchodziliśmy Święto Wody. Chociaż docierają do nas informacje o jej zanieczyszczeniach, suszy hydrologicznej, itp., to uspokajamy się odkręcając kurek z wodą… A problem istnieje i jest ogromny. W Polsce 99% rzek i jezior jest w stanie złym lub bardzo złym. Tylko 1% jest w stanie ogólnym dobrym.

Zacznijmy przykładowo od matki naszych rzek – Wisły. Od Góry Kalwarii do Modlina jej stan jest zły. Ekologicznie woda nie spełnia norm ,,dobrego potencjału”. Występuje w niej benzo(a)piren, metale ciężkie, również w rybach. Niestety pogarsza się stan w dół rzeki. Wszystkie małe dopływy Wisły w większym lub mniejszym stopniu też są zanieczyszczone.

Ponadto brakuje nam retencji na rzekach. Powodzie, susze i inne zmiany klimatyczne udowadniają, iż wodę musimy magazynować.

Zły stan wody w rzekach i jeziorach

Po Odrze i wymierającym w niej życiu, również Wkra, Bug, Pilica, Narew, Jeziorka, Utrata, Świder, zmagają się ze słabym lub złym stanem ekologicznym. Np. poniżej Płocka występuje już niebezpieczne zasolenie Wisły. Na Pojezierzu Gostynińskim tylko nieliczne wody są w dobrej klasie, większość jest umiarkowana, słaba lub zła. Jeziora na Mazurach są też w stanie zróżnicowanym pod względem czystości, od dobrych po złe. Nagminne wylewanie zanieczyszczeń z łodzi oraz brak kanalizacji w niektórych miejscach nad akwenami i nawozy rolnicze (azotany i fosforany) spłukiwane z deszczem do zbiorników wodnych, są przez cały czas dużym problemem. Do tego dochodzi dodatkowy cios, kłusownictwo przy użyciu prądownic, sieci, samołówek, który dobija rybostan i ekosystem. Problem nie dotyczy tylko wód państwowych, ale i prywatnych.

Kłusownictwo

Na Mazurach kłusownicy mają sprzyjające warunki, dużo lasów i możliwości ukrycia się. Na Mazowszu powinno być łatwiej, bo j tereny są bardziej zurbanizowane i jest wyższa kontrola społeczna, a i tak wydaje się, iż służby nie nadążają za sprawcami. Dlaczego sytuacja nie ulega poprawie? Czy to może brak sprzętu i ludzi, czy niska karalność rozzuchwala dokonujących kłusownictwa i zanieczyszczeń akwenów.

To nastawienie powinno się zmienić i to jest rola Polskiego Związku Wędkarskiego oraz odpowiedzialnych za ochronę przyrody. Może Zarząd PZW poruszy ten problem z Prokuratorem Generalnym, a rzeki i jeziora zostaną objęte stałym monitoringiem wizyjnym i chemicznym (na bojach), tak jak jest to w Europie?

Czy Wody Polskie radzą sobie z nielegalnym odprowadzaniem ścieków z posesji i zakładów produkcyjnych lub innych jednostek i dlaczego tak wolno budowane są zbiorniki retencyjne?

Dlaczego niektórzy prywatni właściciele bezkarnie grodzą zwierzętom i ludziom dostęp do wody?

Czy Wydziały Ochrony Środowiska w gminach przyległych do akwenów wodnych są adekwatnie przygotowane do analizy wody i przeprowadzają cykliczne kontrole szamb i odprowadzania ścieków? Czy instytucje, które w swoim zakresie obowiązków mają ochronę przyrody i wody –Państwowa i Społeczna Straż Rybacka, Straż Ochrony Przyrody, Policja Rzeczna, Straże Miejskie, Lasy Państwowe itp. dysponują odpowiednim wyposażeniem i odpowiednią ilością etatów?

Na pewno będziemy o to pytać, bo czas wstawić się za wodą, która sama sobie nie poradzi. Przez zanieczyszczenia wody dokonane przez człowieka cierpią zatrute zwierzęta i ryby, zmienia się świat rzek i jezior oraz cały ekosystem. Fauna i flora są ze sobą ściśle powiązane, a my ludzie żyjemy dzięki wodzie i dlatego musimy ją chronić.

A. Bracki

Foto: otwierające – MaG, sieci – Państwowa Straż Rybacka Warszawa

gazeta Mieszkaniec

Warszawski Lokalny Portal Informacyjny Mieszkaniec

Idź do oryginalnego materiału