Indie stopniowo stają się coraz mniej zależne od paliw kopalnych, a w coraz większym stopniu zaczynają polegać na zielonej, niskoemisyjnej energii. Ostatnio ponad 50 proc. energii elektrycznej zużywanej przez 1,4 mld mieszkańców Indii pochodziło z czystych źródeł energii. Ten kamień milowy pokazał, iż to, co kiedyś wydawało się abstrakcją, dziś staje się rzeczywistością. Pokazuje też, iż nie tylko Europa stawia na zieloną energię. Co więcej, w Indiach nie chodzi wyłącznie o politykę klimatyczną i energetyczną. Problemem jest to, iż najludniejsze państwo świata ma coraz większe problemy z dostępnością wody.
Indie to jeden z najszybciej rozwijających się państw i jednocześnie jeden z najbardziej zaludnionych na świecie. W obliczu coraz cieplejszego świata fakt ten rodzi poważne wyzwania. To kryzys wodny i perspektywa wręcz dramatycznego niedoboru wody w regionie świata, w którym monsuny mogą zacząć zawodzić, a himalajskie lodowce będą bezpowrotnie zanikać.
To sprawia, iż Indie mierzą się z wyzwaniem bezpośrednio zagrażającym ich bezpieczeństwu energetycznemu. Z jednej strony państwo musi skokowo zwiększać produkcję energii elektrycznej. Z drugiej jednak jego system energetyczny wciąż opiera się na elektrowniach cieplnych. Te niestety do funkcjonowania wymagają ogromnych ilości wody, której zaczyna brakować. Tak jednak nie musi być, ponieważ odpowiedzią może być dynamiczny rozwój zielonej energetyki.
Energetyczny skok
Indie mają ogromne zapotrzebowanie na energię – około 10-krotnie większe niż Polska. Byłoby ono jeszcze większe, gdyby nie niższy poziom życia przeciętnego mieszkańca Indii. Hindusi zużywają średnio około dwukrotnie mniej energii niż Polacy. Ich styl życia wygląda zupełnie inaczej niż nasz, ale to się zmienia. Nic więc dziwnego, iż zapotrzebowanie na energię rośnie tam w oszałamiającym tempie. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) w latach 2000–2025 zapotrzebowanie na energię wzrosło tam o ponad 250 proc. Wyobraźmy sobie taki skok w Polsce.
Zmiany w generacji energii elektrycznej w Indiach w latach 2000-2025 z podziałem na źródła. Źródło: Ember. Ten energetyczny skok, co ilustruje powyższy wykres, był niestety możliwy głównie dzięki paliwom kopalnym, przede wszystkim węglowi. Ma to jednak swoją cenę – smog oraz emisje CO2. Powoli zaczyna się to jednak zmieniać. Indie zaczynają transformować swoją energetykę.
Kamień milowy – ponad 50 proc. z OZE
Odnawialne źródła energii w ostatnich latach dynamicznie się tam rozwijają. Choć węgiel wciąż stanowi solidną podstawę indyjskiej gospodarki energetycznej, to 6 lipca tego roku wydarzyło się coś niezwykłego.
India's clean power just hit a new record.
At 11:46 AM on 6 July 2026, more than half of India's electricity came from clean energy sources, even as system demand hit 221 GW.
Although a brief peak, this is a strong signal of where India’s grid is headed. pic.twitter.com/G7BFFBeFhq
Amitabh Kant, indyjski urzędnik państwowy poinformował w mediach społecznościowych o nowym rekordzie w tamtejszej energetyce. 6 lipca o godz. 11:46 czasu lokalnego ponad 50% energii elektrycznej zużywanej przez Indie pochodziło z czystych źródeł energii. Chociaż trwało to zaledwie 15 minut, indyjskie sieci energetyczne osiągnęły nowy kamień milowy – po drugi rok z rzędu i po raz pierwszy w tym roku.
To chwilowy skok, ale ostatnio zielona energetyka jest w stanie dostarczać pokaźne moce do indyjskiej miksu energetycznego.
– Od maja tego roku czysta energia zaspokajała ponad 45% całkowitego zapotrzebowania Indii na energię elektryczną przez ponad 50 dni – zauważa Disha Agarwal z Council on Energy, Environment and Water (CEEW). – Dzisiejszy dzień stanowi istotny kamień milowy. Już drugi rok z rzędu o godz. 11:46 źródła czystej energii – w tym odnawialne, hydroenergetyka i energia jądrowa – zaspokoiły 50,02 proc. całkowitego zapotrzebowania kraju wynoszącego 221,5 GW – dodaje starszy pracownik naukowy z CEEW.
To chwilowa sytuacja, ale przyszłość to zmieni
W przypadku kraju takiego jak Indie, który w przeciwieństwie do Polski nie może liczyć na tak duże wsparcie finansowe, jest to spory sukces. Od kwietnia do czerwca tego roku Indie dodały 6,8 GW nowych mocy w zielonej energetyce. Na tle skali indyjskiego systemu energetycznego nie jest to liczba oszałamiająca, ale można ją porównać z polskimi realiami. Największa w Polsce elektrownia Bełchatów ma moc o około 25 proc. mniejszą.
Sanjeev Jain, indyjski ekspert ds. zrównoważonego rozwoju zwraca uwagę, iż jest to sytuacja chwilowa.
– Ponieważ jednak produkcja energii ze słońca gwałtownie spada wieczorem, elektrownie węglowe i inne jednostki cieplne przez cały czas pełnią kluczową rolę jako stabilna podstawa pracy indyjskiego systemu elektroenergetycznego, zwłaszcza w okresach najwyższego wieczornego zapotrzebowania związanego z chłodzeniem – pisze na swoim profilu społecznościowym Jain.
imo to Indie mają potencjał, który może zmienić tę sytuację. Dziś udział OZE w indyjskim miksie energetycznym wynosi około 24 proc. Prognozy IEA pokazują, iż już w 2030 roku może przekroczyć 33 proc. Udział energetyki węglowej już teraz zaczyna stopniowo spadać ze względu na rozwój OZE.
– To już sygnalizuje trwałą zmianę w strukturze dostaw energii. Badania CEEW wskazują, iż kolejnym wyzwaniem będzie zwiększenie skali elastycznego magazynowania energii, wraz z rozbudową wielkoskalowych i rozproszonych systemów energii odnawialnej, aby zaspokajać rosnący udział popytu wieczornego przy użyciu niedrogich odnawialnych źródeł energii – mówi Agarwal.
OZE mogą uchronić Indie przez dalszym kryzysem wodnym
Jak wspomniony na samym początku, Indie mają coraz większy problem z wodą. Indie skupiają blisko 18 proc. światowej populacji, dysponując zaledwie 4 proc. zasobów słodkiej wody. Ponad jedna trzecia indyjskich elektrowni cieplnych jest zlokalizowana na obszarach o wysokim stresie wodnym. Konsekwencje tego stanu rzeczy uderzają w gospodarkę już teraz. W ostatnich latach kryzys wodny dotyka nie tylko rolnictwo, ale też energetykę.
Raport opublikowany przez IRENA (Międzynarodową Agencję Energii Odnawialnej) oraz WRI (World Resources Institute) pokazuje, iż taka sytuacja oznacza straty. Tylko w latach 2013-2016 indyjska energetyka przez niedobry wody straciła 1,4 mld dolarów.
– Niedobory wody co roku zamykają elektrownie w całych Indiach – powiedział dr Om Agarwal, dyr. generalny WRI w latach 2017-2022. – Elektrownie, które polegają na wodzie pochodzącej z ubogich regionów, narażają produkcję energii elektrycznej na ryzyko i pozostawiają mniej wody dla miast, gospodarstw rolnych i rodzin. Bez pilnych działań woda stanie się wąskim gardłem dla indyjskiego sektora energetycznego.Indie biją rekordy zielonej energii. OZE mają pomóc krajowi ograniczyć zależność od węgla i poradzić sobie z kryzysem wodnym.
Eksperci WRI podkreślają, iż bezpieczeństwo energetyczne Indii jest coraz silniej uzależnione od dostępności wody. W ich ocenie rozwój energetyki słonecznej i wiatrowej jest jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczenia ryzyka przestojów elektrowni wywołanych suszami. To proste, technologie te praktycznie nie wymagają wody podczas produkcji energii.
– Energia odnawialna jest realnym rozwiązaniem indyjskiego kryzysu na styku wody i energii – powiedział Deepak Krishnan, menedżer programu energetycznego w WRI India. Energia słoneczna fotowoltaiczna i energetyka wiatrowa mogą rozwijać się na tych samych obszarach dotkniętych niedoborem wody, na których elektrownie cieplne mają trudności z funkcjonowaniem. Dlatego przyspieszenie rozwoju OZE może zmniejszyć ryzyko związane z wodą w Indiach, jednocześnie pomagając w realizacji naszego krajowego celu klimatycznego – uważa Krishnan.

1 godzina temu




![Producent pelletu może zarobić na oszczędzaniu energii [WIDEO]](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2026/06/Lukasz-Sinkowski-i-Pawel-Wysokulski-–-Pragmatic-Energy-Solutions.jpg)








