- Rozwiązujemy nasze spory nie dzięki kul, ale poprzez otwartą i żywą debatę i żaden obłąkany frajer z bronią nigdy tego nie zmieni - powiedział Donald Trump podczas gali korespondentów w Waszyngtonie. Odniósł się w ten sposób do wydarzeń z kwietnia, gdy na spotkanie z dziennikarzami usiłował wtargnąć mężczyzna, którego celem było zaatakowanie prezydenta USA.
"Nie możemy na to pozwolić". Trump zabrał głos na gali korespondentów

Piątkowa gala Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu (WHCA) została zorganizowana w hotelu Waldorf Astoria w Waszyngtonie, który do 2021 r. działał jako Trump International Hotel.
- Jest tu mnóstwo niezwykłych ludzi, wielu z nich lubię. Niektórych wcale nie lubię, ale większość darzę szacunkiem. Muszę powiedzieć, iż wykonujecie świetną pracę, naprawdę znakomitą. I to dla mnie zaszczyt - powiedział Trump do zgromadzonych na początku wystąpienia.
Trump mówił o "obłąkanym frajerze". Wrócił do wydarzeń z kwietnia
Prezydent odniósł się do kwietniowej kolacji przerwanej z powodu próby ataku. - Dziś spotykamy się ponownie, aby odpowiedzieć na ten haniebny atak z niezachwianą determinacją i pokazać, iż w Ameryce nie poddajemy się przemocy politycznej. Nie możemy na to pozwolić. W naszym kraju wierzymy w wolność słowa. Rozwiązujemy nasze spory nie dzięki kul, ale poprzez otwartą i żywą debatę. I żaden obłąkany frajer z bronią nigdy tego nie zmieni - oświadczył.
Poprzednia kolacja, która odbyła się w hotelu Washington Hilton 25 kwietnia, została przerwana po tym, gdy 31-letni Cole Allen usiłował wtargnąć do sali balowej z pistoletem i strzelbą, planując zabić prezydenta i członków jego gabinetu. Został zatrzymany tuż za pierwszym punktem kontrolnym Secret Service. Według prokuratury podczas strzelaniny z funkcjonariuszami postrzelił jednego z nich w kamizelkę kuloodporną. Funkcjonariusz nie odniósł jednak poważnych obrażeń.
ZOBACZ: Xi i Putin złożyli Trumpowi obietnicę. "Wierzę im na słowo"
Mężczyzna został oskarżony o próbę zabójstwa prezydenta, napaść na funkcjonariusza federalnego oraz przestępstwa związane z posiadaniem i używaniem broni. Grozi mu kara dożywocia. - Ale podobnie jak moja prezydentura, za drugim razem zawsze jest lepiej. (...) A za trzecim razem będzie jeszcze lepiej... Tylko żartuję - kontynuował Trump.
Amerykański prezydent dodał też z ironią, że nie chciał założyć kamizelki kuloodpornej, bo to by go pogrubiło i iż następna gala będzie nosiła jego imię. Zapowiedział, iż za rok też weźmie udział w kolacji korespondentów.
W dalszej części wystąpienia prezydent zmienił ton i zaczął obrażać poszczególnych dziennikarzy i polityków opozycji. Zarzucił mediom, iż rozpowszechniają fałszywe informacje. Ocenił, iż na sali zgromadziła się rekordowa liczba osób z "zespołem obsesyjnej niechęci do Trumpa". Dziennikarkę CNN Kaitlan Collins skrytykował za to, iż "nigdy się nie uśmiecha". Atakował też m.in. gubernatora Kalifornii, Demokratę Gavina Newsoma, i po raz kolejny stwierdził, iż dziennik "New York Times" upada.
"Nie macie pojęcia, jakie macie szczęście". Prezydent USA zwrócił się do dziennikarzy
Powiedział też, iż jest "numerem jeden" na TikToku w USA i "spisał na straty" tradycyjne media.
- Ale mimo wszystkich kłopotów, jakie mi sprawiacie, a sprawiacie mi ich naprawdę mnóstwo, i wielu zmartwień, mam nadzieję, iż wszyscy wiecie, iż bardziej niż ktokolwiek na tej sali wierzę w wolną prasę. Może nie całkiem... Dlatego jestem dumny z tego, iż jestem najbardziej otwartym i transparentnym prezydentem w historii - oświadczył.
ZOBACZ: Kolejne spotkanie Zełenski-Trump. Padła data
- Ale nie macie pojęcia, jakie macie szczęście. Kiedy mnie już nie będzie, wszyscy zbankrutujecie. Wasz model biznesowy przestanie istnieć. Naprawdę. (...) Nie będzie już nikogo, o kim warto pisać. Nikt inny nikogo nie obchodzi - powiedział prezydent w trwającym ponad godzinę wystąpieniu.
Złożył też deklarację, że będzie ubiegał się o kolejną kadencję prezydencką i ponownie stwierdził, iż wygrał wybory trzy, a nie dwa razy. Założył też czerwoną czapkę z napisem "Trump 2028". Trump od lat podważa zaufanie do wyników wyborów, bezpodstawnie twierdząc, że jego przegrana w 2020 roku z Demokratą Joe Bidenem była wynikiem fałszerstwa.
Przed piątkowym wydarzeniem ponad 500 głównie byłych i emerytowanych dziennikarzy i osiem organizacji zajmujących się wolnością prasy wezwało WHCA, aby środowisko przeciwstawiło się atakom administracji Trumpa na media - podała agencja AP. Podobny apel do WHCA wystosowano także przed galą w kwietniu. Autorzy najnowszego wezwania podkreślają, iż od tamtego czasu "ataki administracji na dziennikarzy i wolność prasy stały się jeszcze bardziej rażące".

1 godzina temu





