Nie ma takiego wydarzenia, nie ma grilla

7 godzin temu

Zanim starszy pan w miejskim autobusie brzydko nakrzyczał na ukraińskie nastolatki, zanim Donald Tusk napisał tysięczny komentarz na portalu X, który poziomem nie odbiegał od modelowego trolla i zanim w Tarnawie-Kolonia spadła rosyjska rakieta, sporo mówiło się o grillu. Tym razem nie chodziło o „grillowanie kogoś/czegoś”, chociaż złośliwi taką wersję też promowali, chodziło o panel polityczny zorganizowany przez Mateusza Morawieckiego. Dziś ta impreza się rozpoczęła, ale mało kto o niej słyszy, bo wszystkie media milczą.

Budowanie nowej siły politycznej w Polsce przeważnie opiera się na społeczności internetowej i trzeba oddać, iż prekursorem tej dyscypliny była żyjąca legenda polskiej polityki Janusz Korwin-Mikke. W taki sposób można by tłumaczyć kompletny brak zainteresowania stacji telewizyjnych i choćby największych portali internetowych, ale byłoby to chyba bardzo uproszczone i niekonieczne prawdziwe wyjaśnienie. Problem raczej tkwi gdzie indziej i ściśle dotyczy interesów największych ugrupowań na polskiej scenie politycznej, nie wyłączając z tego grona Konfederacji. „Opcja demokratyczna”, z Koalicją Obywatelską na czele, w najmniejszym stopniu nie jest zainteresowana nagłaśnianiem imprezy, bo nowa inicjatywa Mateusza Morawieckiego może przyciągnąć kilka procent coraz bardziej sfrustrowanych wyborców, narzekających na indolencję rządu Donalda Tuska.

W konsekwencji media sprzyjające i ochraniające interesy ekipy rządzącej nałożyły bezwzględną cenzurę na panel stowarzyszenia „Rozwoju plus”. Po drugiej stronie konfliktu interesów jest PiS, które jeszcze liże rany i nie uspokoiło emocji, co więcej nie znalazło klucza do wyjścia awaryjnego z tej trudnej sytuacji. Chaos na Nowogrodzkiej jest tak duży, iż w ramach zwalczania wewnętrznej opozycji sam prezes PiS i jego najbliższe otoczenie przekonują wyborców, jak beznadziejny rząd stworzyła Zjednoczona Prawica, z premierem Mateuszem Morawieckim, wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim i ministrem Jackiem Sasinem. Z tych i jeszcze paru innych względów, grilla u Morawieckiego nie zobaczą też widzowie TV Republika, choćby jeżeli zeskakują kod QR i wpłacą na konto emeryturę, żeby Tomasz Sakiewicz nie głodował.

Prawidła konkurencji, nie tylko politycznej, są bezlitosne i przeważnie nikt się nie wykazuje empatią, raczej próbuje dołożyć leżącemu. Mateusz Morawiecki nie leży, przynajmniej na razie, w dodatku się stawia i to dwóm największym graczom naraz. Gdyby chcieć poszukać precyzyjnej przyczyny tej zmowy milczenia ponad podziałami, to jest nią tylko i wyłącznie obawa przed spadkiem słupków sondażowych. Czy jest to obawa uzasadniona, czy na wyrost, to odrębna kwestia, ale na pewno taka asekuracja świadczy o poważnym traktowaniu, co paradoksalnie umacnia stowarzyszenie Mateusza Morawieckiego i to na dwóch poziomach. Unik to jedna z bardziej popularnych strategii politycznych i wiadomo, iż nie robi się uników wobec słabych, bo tych się okłada bez litości. Z kolei próba ocenzurowania imprezy, o której jeszcze nie tak dawno było głośno we wszystkich mediach, to motywacja dla działaczy i przyszłych wyborców „Rozwoju plus”.

Jaki będzie ostateczny wynik tej gry, w tej chwili nikt poważny jednoznacznie nie odpowie. Musi się zbiec wiele czynników i to we adekwatnym czasie, żeby nowy projekt wywalczył sobie stałe miejsce w polskiej polityce. Na razie największym argumentem jest pracowitość, determinacja, doświadczenie i wiedza lidera „Rozwoju plus”. Z kolei największym obciążaniem są błędy popełnione przez premiera Matusza Morawieckiego w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, co wypominają mu wszyscy konkurenci. Co przeważy to zobaczymy jesienią przyszłego roku, ale pewne jest, iż w każdej grze potrzebne jest też szczęście i błędy popełnione przez przeciwników, a takim błędem z pewnością jest zmowa milczenia.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału