
Spotkanie przedstawicieli KGHM Polska Miedź z mieszkańcami Gminy Jerzmanowa nie przyniosło pozytywnych rozstrzygnięć w kwestii budowy zbiornika retencyjnego, który miedziowy gigant planuje wybudować pomiędzy trzema miejscowościami – Modłą, Kurowicami i Łagoszowem Małym. To jedna z lokalizacji, które są brane pod uwagę, choć w każdej z nich sprzeciw mieszkańców prawdopodobnie będzie podobny.
Przedstawiciele Polskiej Miedzi pokazali prezentację i opowiedzieli jak może wygadać zbiornik retencyjny, w swoich wystąpieniach przekonywali, iż obawy mieszkańców, jakoby w tym miejscu miał powstać drugi Żelazny Most są zupełnie bezpodstawne. Planowana inwestycja ma zupełnie inny rozmiar i zdecydowanie inne przeznaczenie. Woda składowana w zbiorniku retencyjnym ma pochodzić z procesu odwaniania wyrobisk górniczych. Nie będą to odpady poflotacyjne.
Jak przekonują przedstawiciele miedziowego holdingu, zbiornik byłby zlokalizowany około 1 kilometra od najbliższych zabudowań. Jego powierzchnia wynosiłaby około 30ha, a wysokość skarp wynosiłaby kilkanaście metrów w najwyższym punkcie.
– W związku ze zmianą przepisów trzeba było sporządzić plany ogólny gmin, w związku z czym nasza firma musiała przedstawić długoterminowe plany, aby mieć zabezpieczone możliwości realizacji pewnych inwestycji, co wcale nie oznacza, iż one będą realizowane. Część tych inwestycji jest na etapie planowania, część jest wyłącznie rozpatrywana. Dotyczy to zarówno naszych korytarzy infrastrukturalnych, infrastruktury szybowej czy chociażby pewnie najszerzej komentowanego zbiornika retencyjnego wód kopalnianych – powiedział nam Wojciech Sygnatowicz, dyrektor departamentu badań i rozwoju KGHM Polska Miedź S.A. – Obawy mieszkańców są nieuzasadnione. Rozpatrywaliśmy różne lokalizacje, to był obszar ponad 100 km2 poddany pierwotnym analizom. Wybraliśmy najbardziej korzystne lokalizacje, stąd wskazana została lokalizacja takiego zbiornika w Gminie Jerzmanowa. Należy jednak dodać, iż do planu ogólnego zostały podane parametry maksymalne, które wzbudziły bardzo dużo wątpliwości, natomiast nie oznacza to, iż są to parametry docelowe takiego zbiornika. Jest to naturalny proces planowania. Tego typu inwestycje można wykonać w uzgodnieniach z mieszkańcami, tak aby wkomponować go naturalnie w istniejącą rzeźbę terenu i minimalnie oddziaływać na lokalne otoczenie.
Wojciech Sygnatowicz przekonuje, iż w regionie nie powstanie Żelazny Most II.
– To nie jest zbiornik odpadów poflotacyjnych, to nie jest drugi Żelazny Most, to jest kompletnie nie ta skala. Tutaj mówimy o kilkuset krotnie mniejszych pojemnościach. Obliczona powierzchnia to jest około 30 hektarów. Przedstawiona wysokość zapór to jest około 17 metrów, przy czym można to wkomponować, można pogłębiać dno, co przełoży się na mniejszą wysokość zapór – dodaje.
Mieszkańcy jednak odrzucają zapewnienia miedziowej spółki, nie chcą zbiornika przy swoich domach. Obawiają się, iż problemy z deponowanymi odpadami mogą pojawić się dopiero za kilka lat lub nagle okaże się, iż zapory muszą zostać podniesione i przed ich domami wyrośnie ogromne jezioro brudnej wody. Obawiają się również spadku wartości działek i swoich domów, a w szczególności tego, iż bliskość takiej inwestycji może mieć negatywny wpływ na ich zdrowie i zdrowie ich bliskich.
– My w dalszym ciągu jesteśmy bardzo zaniepokojeni, obawiamy się. Nie wierzę w to, co zostanie tu powiedziane, ale wierzę w jedno i mam ogromną nadzieję, iż skoro dwa miesiące temu na sesji Rady Gminy nasi radni z komitetu pani wójt wydali oświadczenie, iż są przeciwko budowie tego zbiornika na terenie gminy, to wszystko jedno, co nam przedstawi KGHM, jakiekolwiek opcje tego zbiornika, oni w dalszym ciągu podtrzymają to swoje stanowisko i na to tylko liczymy – powiedziała Bożena Wójcik z Modłej. – Nie odpuszczamy i cały czas stanowisko mieszkańców gminy Jerzmanowa, w szczególności tych trzech sołectw – Łagoszów Mały, Kurowice i Modła jest takie samo. My tego zbiornika nie chcemy. Są naprawdę inne miejsca w innych gminach, gdzie takie zbiorniki mogą powstać, a nie w gminie, która podobno już w swojej nazwie ma „Gościnna dla rozwoju” – dodaje.
Przedstawiciele Polskiej Miedzi nie ukrywali, iż po tym spotkaniu nie oczekiwali nagłego zwrotu w sprawie budowy zbiornika, jednak przekonują, iż zależy im na rozmowie z mieszkańcami i samorządowcami.
– Chcieliśmy przede wszystkim rozpocząć tą rozmową, przedyskutować z gminą i mieszkańcami to, co jest możliwe do realizacji, chcemy wyjaśniać wszystkie wątpliwości i nie oczekujemy, iż nagle zapadną najważniejsze decyzje w tej sprawie – mówił Wojciech Sygnatowicz. – Cały czas bierzemy pod uwagę różne scenariusze. Są to działania długoterminowe, do których musimy się dostosować i odpowiednio zabezpieczyć.

8 godzin temu






