Karol Nawrocki postanowił ośmieszyć Donalda Tuska, jednak patrząc na szerszy kontekst, wyszło to skrajnie infantylnie. Prezydent chciał zakpić z premiera, a wyszło… jak wyszło. Prezydent od lajków Dożyliśmy czasów, gdy ktoś pełniący rolę „głowy państwa”, w tym przypadku Karol Nawrocki, wyświadcza randomowym osobom przysługi, ale po otrzymaniu określonej liczby polubień w mediach społecznościowych. Może idąc tym tokiem myślenia polskie wojsko oraz sądy powinny „żebrać w sieci o lajki”, żeby prezydent łaskawie przyznał im należne nominacje? System „wizyta za lajki” stał się już tak popularny, iż gdy były szef IPN przemawiał na Kongresie Młodych Konserwatystów, to na koniec otrzymał od prowadzącego pytanie, za ile łapek w górę zgodzi się pojawić w przyszłym roku na kolejnej edycji. Nawrocki zadeklarował, iż chętnie pojawi się bez konieczności spełnienia jakichkolwiek warunków, ale przy okazji postanowił wbić szpilę premierowi Donaldowi Tuskowi. – Ja po prostu przyjadę na kolejną edycję Kongresu Młodych. Oddam swoje lajki premierowi Donaldowi Tuskowi, bo słyszałem, iż nie ma wystarczającej liczby lajków, żeby zjeść pizzę. To niech będzie mój gest dla pana premiera. Panie premierze — smacznego! – powiedział. Przytyk w stronę szefa rząd nie wziął się znikąd. Tusk dał się skusić temu dziwnemu trendowi, iż za lajki pójdzie z młodzieżą coś wspólnie