Karol Nawrocki nie ułaskawił dotąd Piotra Pytla. Skazany w Niemczech na dożywocie Polak wyszedł po 22 latach z więzienia, ale stało się to na mocy przerwy w wykonywaniu kary. Wniosek prokuratora generalnego o zastosowanie prawa łaski czeka na decyzję prezydenta.
Wolność, ale jeszcze nie ułaskawienie
Wokół sprawy Piotra Pytla pojawiło się zamieszanie. Odpowiedź na najczęściej zadawane pytanie jest jasna: prezydent Karol Nawrocki nie ogłosił dotąd decyzji o ułaskawieniu. Pytel opuścił Zakład Karny w Rzeszowie-Załężu 22 czerwca 2026 roku, ponieważ prokurator generalny Waldemar Żurek zarządził przerwę w wykonywaniu kary.
To rozróżnienie ma znaczenie. Przerwa w karze pozwoliła Pytlowi wyjść na wolność, ale nie usuwa skutków wyroku i nie kończy postępowania ułaskawieniowego. 17 lipca prokurator generalny przekazał prezydentowi akta wraz z wnioskiem o warunkowe przedterminowe zwolnienie skazanego z odbycia reszty kary dożywotniego pozbawienia wolności. Teraz ruch należy do głowy państwa.
Wyrok z Monachium i drugie śledztwo
Piotr Pytel został skazany w 2006 roku przez sąd w Monachium na dożywocie za zabójstwo Ecateriny I., popełnione dwa lata wcześniej. Nie przyznawał się do zabójstwa. Według opisywanych ustaleń planował wspólnie z Tomaszem W. napad rabunkowy, ale utrzymywał, iż czekał kilkaset metrów od mieszkania kobiety i nie brał udziału w zbrodni.
Sprawa zmieniła się po zatrzymaniu Tomasza W. przez polskie organy ścigania. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa i wskazał, iż Pytel nie uczestniczył w samym morderstwie. Tomasz W. został w Polsce skazany i odbył karę. Mimo tych ustaleń niemiecki wyrok wobec Pytla pozostał w mocy, a kara była wykonywana w Polsce.
Trzeba zachować prawną precyzję. Pytel przez cały czas jest osobą prawomocnie skazaną, choć późniejsze ustalenia polskiej prokuratury i wyrok wobec innego mężczyzny tworzą mocne podstawy do twierdzenia, iż przypisano mu czyn, którego nie popełnił. Właśnie dlatego prawo łaski stało się realnym narzędziem naprawienia krzywdy, której nie zdołano usunąć w zwykłym toku postępowania.
Dwadzieścia dwa lata, których państwo nie odda
Pytel spędził za kratami około 22 lat. Wcześniejsze prośby o ułaskawienie nie przyniosły rezultatu, mimo korzystnych dla niego opinii polskich sądów, opisywanych przez media. Dopiero w czerwcu 2026 roku otrzymał przerwę w karze, a miesiąc później kompletny wniosek trafił na biurko prezydenta.
Ta historia pokazuje bolesną granicę państwowych procedur. Prawomocność wyroku służy stabilności prawa, ale nie może stać się wygodną zasłoną, gdy późniejsze dowody podważają odpowiedzialność skazanego za zabójstwo. Państwo ma obowiązek chronić obywateli przed przestępcami. Ma też obowiązek chronić człowieka przed niesprawiedliwym wyrokiem i reagować, gdy system zawodzi.
Decyzja należy do prezydenta
Karol Nawrocki powinien rozpatrzyć sprawę bez zwłoki, z pełnym poszanowaniem akt i ciężaru dożywotniego wyroku. Prawo łaski nie zastąpi uniewinnienia i nie zwróci Pytlowi dwóch dekad życia. Może jednak zakończyć wykonywanie kary, której dalsze trwanie trudno obronić w świetle ustaleń polskiego śledztwa.
Stawka wykracza poza los jednego człowieka. Polacy muszą wiedzieć, iż Rzeczpospolita potrafi naprawiać krzywdę, także wtedy, gdy wymaga to przełamania urzędowej bezwładności i zmierzenia się z wyrokiem wydanym za granicą. Siła państwa nie polega na nieomylności. Polega na odwadze przywracania sprawiedliwości, gdy prawda wychodzi na jaw.













