Karol Nawrocki podczas uroczystości przed Pałacem Prezydenckim, zorganizowanej w pierwszą rocznicę objęcia urzędu, ponownie sprzeciwił się obecności symboli OUN-UPA w polskiej przestrzeni publicznej. Prezydent uznał ich usunięcie za strategiczny interes Polski. To stanowisko słuszne: pomoc Ukrainie w obronie przed Rosją nie może oznaczać zgody na deptanie pamięci polskich ofiar.
Prezydent stawia sprawę jasno
Kwestia czerwono-czarnych flag pojawiła się w wystąpieniu Karola Nawrockiego przed Pałacem Prezydenckim. Uroczystość odbyła się z okazji pierwszej rocznicy objęcia przez niego urzędu głowy państwa. Prezydent powiedział, iż strategicznym interesem Rzeczypospolitej jest, aby w Polsce nie powiewały banderowskie flagi.
To zdanie dotyka sprawy, której przez lata część klasy politycznej wolała nie nazywać wprost. Symbole OUN-UPA nie są dla Polaków neutralnym znakiem ukraińskiego patriotyzmu. Wiążą się z formacjami i ideologią odpowiedzialnymi za ludobójstwo obywateli II Rzeczypospolitej, przede wszystkim na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W 2016 roku Sejm określił zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943–1945 mianem ludobójstwa.
Polskie państwo ma obowiązek chronić własną pamięć. Nie może wymagać od rodzin ofiar milczenia w imię doraźnej wygody dyplomatycznej. Flaga związana z tradycją organizacji odpowiedzialnych za mordowanie polskiej ludności cywilnej nie powinna być bezrefleksyjnie eksponowana w kraju, który do dziś czeka na pełne ekshumacje i godne pochówki swoich obywateli.
Pomoc Ukrainie nie wymaga amnezji
Rosja pozostaje agresorem i zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszej części Europy. Ukraina ma prawo bronić swojej niepodległości, a klęska rosyjskiego imperializmu leży w interesie Polski. Te dwa fakty nie unieważniają polskiej racji stanu w polityce historycznej. Przeciwnie, trwałe partnerstwo można budować wyłącznie na prawdzie i wzajemnym szacunku.
Polacy udzielili Ukrainie ogromnej pomocy po rosyjskiej napaści. Przyjęli uchodźców, przekazali sprzęt wojskowy i ponieśli realne koszty wsparcia sąsiada. W zamian mają prawo oczekiwać, iż pamięć ofiar OUN-UPA nie będzie traktowana jak kłopotliwy dodatek do stosunków dwustronnych. Przyjaźń państwowa bez szacunku dla zmarłych gwałtownie staje się pustą formułą.
Trzeba przy tym zachować zasadnicze rozróżnienie. Sprzeciw wobec kultu Bandery i UPA nie jest atakiem na naród ukraiński. Odpowiedzialność dotyczy konkretnych organizacji, ideologii i sprawców. Właśnie takie rozróżnienie chroni powagę polskiego stanowiska i nie pozwala Kremlowi wykorzystywać sporów historycznych do skłócania obu narodów.
Prawo powinno być precyzyjne
Mocna deklaracja prezydenta otwiera pytanie o skuteczne rozwiązania prawne. o ile państwo ma ograniczyć publiczne propagowanie symboliki banderowskiej, przepisy muszą być jasne i oparte na wiedzy historycznej. Potrzebna jest definicja zakazanej propagandy, rozróżnienie między gloryfikacją a użyciem naukowym, edukacyjnym czy dokumentacyjnym oraz równe stosowanie prawa.
Nie chodzi o ściganie badaczy, muzealników lub dziennikarzy pokazujących historyczne symbole w celach informacyjnych. Chodzi o publiczną afirmację ideologii i formacji obciążonych odpowiedzialnością za zbrodnie na polskich cywilach. Państwo, które zakazuje propagowania nazizmu i komunizmu, nie powinno pozostawać obojętne wobec gloryfikacji zbrodniczego nacjonalizmu wymierzonego w jego własnych obywateli.
Takie prawo musi być odporne na polityczne nadużycia. Nie wystarczy efektowne hasło. Potrzebne są przepisy możliwe do zastosowania przez policję, prokuraturę i sądy, bez dowolności oraz bez uderzania w legalną debatę historyczną. Dopiero wtedy deklaracja stanie się narzędziem ochrony pamięci, a nie jednorazowym gestem.
Stawką jest godność polskiego państwa
Spór o symbole ma bardzo praktyczny wymiar. Pokazuje, czy Polska potrafi pomagać sąsiadowi i jednocześnie stawiać granice. Dojrzała polityka nie każe wybierać między bezpieczeństwem przed Rosją a pamięcią o pomordowanych Polakach. Musi zabezpieczać oba interesy.
Słowa Karola Nawrockiego wyznaczają adekwatny kierunek. Teraz potrzebna jest konsekwencja: wsparcie dla obrony Ukrainy przed rosyjską agresją, nacisk na ekshumacje i pochówki ofiar, sprzeciw wobec gloryfikacji OUN-UPA oraz precyzyjne prawo chroniące polską przestrzeń publiczną. Suwerenne państwo nie oddaje swojej historii w zastaw za chwilowy spokój dyplomatyczny.
Źródło: Do Rzeczy















