Nawrocki stawia granicę przy obywatelstwie. Polskie państwo ma prawo mówić „nie”

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Nawrocki stawia granicę przy obywatelstwie. Polskie państwo ma prawo mówić „nie”


Karol Nawrocki rozpatrzył kilkaset spraw cudzoziemców dotyczących polskiego obywatelstwa i w wielu przypadkach odmówił, podała 20 sierpnia Gazeta.pl. Kancelaria Prezydenta wcześniej informowała, iż w pierwszym roku prezydentury nadał obywatelstwo 61 osobom. Wniosek jest prosty: obywatelstwo nie może być automatem.

Obywatelstwo to decyzja państwa, nie formularz

Gazeta.pl podała, iż wśród osób, którym Karol Nawrocki nadał polskie obywatelstwo, byli m.in. obywatele Ukrainy, Wietnamu i Izraela. Portal napisał też, iż prezydent w kilkuset przypadkach przychylił się do wniosków osób, które nie chcą już być polskimi obywatelami, a w wielu innych sprawach korzystał z prawa odmowy.

To nie jest techniczna ciekawostka z kancelaryjnego obiegu. Obywatelstwo oznacza wejście do wspólnoty politycznej, do praw i obowiązków wobec Rzeczypospolitej. Dlatego państwo, które traktuje własny paszport jak pieczątkę na końcu procedury, samo obniża rangę swojej suwerenności.

Twardsza linia z Pałacu Prezydenckiego

Kancelaria Prezydenta w podsumowaniu pierwszego roku urzędowania podała, iż Karol Nawrocki nadał obywatelstwo polskie 61 osobom. To liczba niska na tle skali migracji i oczekiwań środowisk, które chciałyby szybszej naturalizacji. Dla polskiej prawicy to nie powód do wstydu. To sygnał, iż głowa państwa rozumie wagę podpisu pod taką decyzją.

Warto przypomnieć, iż prezydent już wcześniej skierował do Sejmu projekt zmiany ustawy o obywatelstwie polskim. Zakładał on wydłużenie minimalnego okresu nieprzerwanego pobytu wymaganego przy uznaniu cudzoziemca za obywatela z 3 do 10 lat. To logiczne. Polska nie ma obowiązku skracać drogi do obywatelstwa tylko dlatego, iż wymaga tego klimat liberalnej presji.

Interes narodowy przed presją migracyjną

Sprawa ma znaczenie większe niż pojedyncze postanowienia. W ostatnich latach Polska stała się państwem masowej imigracji zarobkowej i wojennej. To rodzi realne pytania o integrację, bezpieczeństwo, lojalność wobec państwa i zdolność instytucji do kontroli procesu. Kto udaje, iż tych pytań nie ma, ten prowadzi politykę na ślepo.

DN pisał już o skali zjawiska w tekście o tym, ilu Ukraińców przebywa dziś w Polsce. Sama obecność cudzoziemców nie jest zarzutem wobec ludzi. Problem zaczyna się wtedy, gdy elity chcą narzucić Polakom przekonanie, iż państwo narodowe nie ma prawa stawiać wymagań.

Polska wspólnota wymaga kryteriów

Obywatelstwo polskie musi oznaczać trwały związek z Polską: język, lojalność, praca, akceptacja porządku prawnego i szacunek dla polskiej historii. Nie chodzi o zamykanie kraju. Chodzi o obronę sensu wspólnoty politycznej. Obywatelstwo bez wymagań gwałtownie staje się instrumentem socjalnym lub wygodnym dokumentem podróży.

Decyzje Nawrockiego wpisują się w szerszy spór o model państwa. Czy Polska ma sama decydować, kogo przyjmuje do wspólnoty obywatelskiej, czy ma powoli ulegać presji administracyjnej, medialnej i brukselskiej? Dla narodowego interesu odpowiedź jest jasna: obywatelstwo to przywilej i zobowiązanie, a nie usługa dostępna po odczekaniu odpowiedniej liczby miesięcy.

Źródło: Gazeta.pl, Kancelaria Prezydenta RP, Rzeczpospolita.

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału