Na zlecenie "Rzeczypospolitej" agencja SW Research przeprowadziła sondaż dotyczący tego, czy Polacy chcieliby wprowadzenia systemu prezydenckiego. Wyniki są raczej jednogłośne i stanowią wyraźny sygnał sprzeciwu wobec propozycji Karola Nawrockiego.
Polacy przeciwni systemowi prezydenckiemu. Wyniki sondażu SW Research
Zgodnie z rezultatami badania aż 47,7 proc. respondentów opowiada się przeciwko zmianie ustroju na system prezydencki. Grupa zwolenników takiej reformy jest znacznie mniejsza i wynosi 29,8 proc., natomiast 22,5 proc. ankietowanych nie ma w tej sprawie sprecyzowanej opinii. Co ciekawe, sondaż wykazuje również, iż co drugi Polak nie potrafi wyobrazić sobie Karola Nawrockiego sprawującego funkcję premiera.
Opór wobec zmian ustrojowych jest szczególnie widoczny wśród osób lepiej wykształconych i zamożniejszych. Negatywnie o systemie prezydenckim wypowiada się 54 proc. badanych powyżej pięćdziesiątego roku życia oraz 53 proc. osób z wyższym wykształceniem. Najwyższy odsetek przeciwników – bo aż 57 proc. – odnotowano w grupie zarabiającej powyżej 5 tys. zł netto oraz wśród mieszkańców największych miast (powyżej 500 tys. obywateli).
Prezydent chciałby zmian. Dlaczego system prezydencki budzi emocje?
Obecnie polski ustrój opiera się na modelu parlamentarno-gabinetowym, gdzie władza jest rozdzielona między Radę Ministrów oraz prezydenta, który dysponuje prawem weta i inicjatywą ustawodawczą. Wprowadzenie systemu prezydenckiego oznaczałoby połączenie roli głowy państwa i szefa rządu w jednej osobie, wybieranej bezpośrednio przez naród. Karol Nawrocki natomiast wielokrotnie podkreślał, iż Konstytucja z 1997 roku wymaga korekty, a obecny układ sił jest mało efektywny.
Podczas niedawnej rozmowy w Kanale Zero prezydent argumentował swoją wizję w następujący sposób: – W toku kampanii wyborczej naród pokłada nadzieję w swoim prezydencie. Więc albo trzeba Polaków pozbawić prawa wyboru prezydenta i uznać, iż mamy system kanclerski, albo zrobić system prezydencki.
Nawrocki dodał, iż choć ma swoje preferencje, nie zamyka się na inne opcje. – Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego, ale nie upieram się, może powinniśmy wybrać system kanclerski – mówił. Główne argumenty zwolenników wzmocnienia roli prezydenta koncentrują się zwykle wokół stabilności państwa. Chodzi przede wszystkim o uniknięcie paraliżu decyzyjnego, do którego dochodzi najczęściej w sytuacjach kohabitacji, gdy rząd i głowa państwa wywodzą się z przeciwnych obozów politycznych.
Jednak z drugiej strony, system prezydencki sprowadza na kraj przede wszystkim ryzyko zbyt dużej koncentracji władzy w rękach jednej osoby, co może sprzyjać autorytaryzmowi. Podkreślana jest także często jego sztywność – prezydenta trudno odwołać przed końcem kadencji, a konflikt z parlamentem często kończy się całkowitym paraliżem państwa.

3 godzin temu







