Rozmawiać ze swoim wujkiem, czy… Donaldem Trumpem? Przed takim dylematem stanął pewnego dnia Karol Nawrocki. O wszystkim opowiedział Waldemar Nawrocki, wuj prezydenta. Wiadomo, iż gdy zostaje się prezydentem Polski, to życie z dnia na dzień zmienia się diametralnie. I nagle może dojść do sytuacji, gdy rozmowę z wujkiem przerywa… telefon od Donalda Trumpa. Coś takiego spotkało Karola Nawrockiego, gdy w Warszawie odwiedził go wuj, Waldemar Nawrocki. – Pamiętam jedną rozmowę z nim, jak byłem w Warszawie. Rozmawiamy sobie spokojnie, aż tu nagle Karol mówi: „ Wujas, muszę lecieć bo mam poważny telefon”. „Co ty myślisz, iż ja nie mam poważnych?” – odpowiedziałem zadziornie. A Karol na to: „Wujku, ale to od Trumpa!” – opowiada Waldemar Nawrocki w rozmowie z „Super Expressem”. – Ja się śmieję w rozmowach z Karolem, iż jeszcze 4 lata z hakiem mu zostały, a potem ja będę kandydował. Karol zna się na żartach i wtedy też się uśmiał – dodał. Przekonuje też, iż przez pół roku prezydentury jego bratanek się nie zmienił. – Nic się nie zmienił. To jest wielka sztuka. Podziwiam go za to, dla mnie to jest rekord świata. Tak samo się zachowuje. Moim zdaniem to duża zasługa tego, iż ludzi nie zmienił wokół siebie. Jak