Karol Nawrocki 19 sierpnia podpisał jedną ustawę, jedną zawetował, a „lex szarlatan” skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o przepisy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Dla Polaków stawką jest ochrona chorych przed oszustami, ale także granica urzędniczej władzy nad obywatelami i legalnym biznesem.
Trzy decyzje i jeden spór o granice państwa
Kancelaria Prezydenta poinformowała 20 sierpnia, iż Karol Nawrocki dzień wcześniej rozstrzygnął los trzech ustaw: jedną podpisał, jedną zawetował, a ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta skierował do TK. Wynika to z komunikatu Kancelarii Prezydenta RP. Ten ruch zatrzymuje wejście ustawy w życie do czasu kontroli prewencyjnej.
Prezydent podpisał nowelizację dotyczącą opieki nad dziećmi do lat trzech. Odmówił podpisania nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Najwięcej emocji budzi jednak „lex szarlatan”, czyli rządowa próba poszerzenia kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta w walce z pseudomedycyną.
Ta decyzja wpisuje się w szerszy obraz tego, jak Karol Nawrocki chce prowadzić prezydenturę. Nie jako notariusz rządu, ale jako hamulec ustaw pisanych z rozmachem większym niż odpowiedzialność. To ważne, bo w Polsce zbyt często słuszne hasło staje się przykrywką dla złego narzędzia.
Ochrona pacjenta nie może oznaczać bata na wszystkich
Problem szarlatanerii medycznej jest realny. Chory człowiek, rodzina w strachu, senior po dramatycznej diagnozie: to sytuacje, w których oszust sprzedaje fałszywą nadzieję za prawdziwe pieniądze. Państwo ma obowiązek ścigać takich ludzi. Ma też obowiązek nie tworzyć prawa, które zamiast precyzyjnie uderzać w oszustwo, rozlewa się na legalną działalność gospodarczą.
Rząd argumentował, iż nowe przepisy mają chronić pacjentów przed niesprawdzonymi metodami leczenia i osobami podszywającymi się pod specjalistów. Według Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Rzecznik Praw Pacjenta miał dostać m.in. możliwość prowadzenia postępowań, wydawania publicznych ostrzeżeń i nakazywania natychmiastowego wstrzymania działań w pilnych przypadkach.
Rządowy projekt przewidywał też ostrzejsze kary finansowe. KPRM podała, iż maksymalna kara za naruszanie zbiorowych praw pacjentów miała wzrosnąć z 500 tys. zł do 1 mln zł, a kara za brak współpracy z Rzecznikiem z 50 tys. zł do 100 tys. zł. To są kwoty, które dla wielu polskich firm oznaczają nie korektę zachowania, ale likwidację.
Prezydent proponuje inną drogę
Nawrocki nie odrzucił samej potrzeby ochrony pacjentów. W tym sensie spór nie toczy się o to, czy wolno bezkarnie żerować na chorobie. Nie wolno. Spór dotyczy tego, czy w imię walki z oszustami państwo może wrzucić do jednego worka groźnych naciągaczy, zielarzy, dietetyków i przedsiębiorców działających legalnie.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz mówił, iż prezydencki projekt ma uderzać w rzeczywistych oszustów, a jednocześnie chronić uczciwych przedsiębiorców. Jak podała Kancelaria Prezydenta, inicjatywa obejmuje zmiany w Kodeksie karnym i ustawie o prawach pacjenta. W tle jest nowy czyn zabroniony oraz większa rola Rzecznika Praw Pacjenta w procesie przed prokuraturą i sądem.
To kierunek bliższy zdrowemu rozumowi. O winie ma decydować sąd, nie urzędnicza etykieta przyklejona z rozmachem do całej branży. Odpowiedzialność karna powinna dotyczyć wyłudzenia, narażenia zdrowia i świadomego odciągania od skutecznego leczenia, a nie samego faktu, iż ktoś prowadzi legalną działalność poza państwowym monopolem myślenia.
Stawka dla Polski: wolność pod kontrolą prawa
W tej sprawie zbiegają się dwa interesy, których nie wolno sobie przeciwstawiać. Pierwszy to bezpieczeństwo pacjenta. Drugi to wolność obywatela i przedsiębiorcy przed samowolą administracji. Państwo narodowe ma chronić słabszych przed krzywdą. Nie ma jednak prawa rozpychać się tak szeroko, by pod pretekstem ochrony przejmować władzę nad debatą, rynkiem i uczciwą pracą.
Znaczenie decyzji wzmacnia także spór o Trybunał Konstytucyjny. Kontrola prewencyjna ma sens właśnie wtedy, gdy ustawa budzi wątpliwości przed podpisem, a nie po tym, jak obywatele zaczną żyć pod jej ciężarem. Konstytucja nie jest ozdobą. Jest barierą przed pośpiechem władzy.
Teraz ruch należy do TK i Sejmu. jeżeli rząd naprawdę chce chronić chorych, powinien poprzeć przepisy, które precyzyjnie karzą oszustwo. Polacy potrzebują ochrony przed szarlatanami. Nie potrzebują prawa pisanego tak szeroko, iż jutro może uderzyć w każdego, kto nie pasuje urzędnikowi do tabelki.
Źródła: Kancelaria Prezydenta RP, Kancelaria Prezydenta RP, inicjatywa ustawodawcza, KPRM, Kresy.pl.
Źródło: Kresy.pl












