Nawrocki napaplał w wywiadzie, teraz jego ludzie będą się tłumaczyć. „Zostaną przesłuchani ci, którzy…”

1 dzień temu
Nie ma rzucania słów na wiatr! Karol Nawrocki opowiedział o rzekomym otruciu go w kampanii, więc do akcji wkroczyły służby. Na pierwszy ogień pójdą współpracownicy prezydenta, którzy wtedy z nim byli. Co się stało w Ząbkowicach Śląskich? Nakładem wydawnictwa Biały Kruk ukazała się książka „Skąd się wziął Karol Nawrocki”. To wywiad rzeka prof. Andrzeja Nowaka z prezydentem. W pewnym momencie prezydent wrócił do ubiegłorocznej kampanii wyborczej i opowiedział historię jak z kryminału. W sensie z książki, a nie z zakładu karnego. Wszystko działo się w Ząbkowicach Śląskich tuż po wystąpieniu ówczesnego „obywatelskiego kandydata” PiS. – To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, iż dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm – opowiada o chwilach grozy prezydent w książce „Skąd się wziął Nawrocki” Już mówią o zamachu Mimo wszystko starał się kontynuować zgodnie z planem. Poprosił Jarosława Dębowskiego o wodę. – On patrzy na mnie i mówi: „Szefie, co się z tobą dzieje?”. Ja mówię: „Nie wiem, ale bardzo źle się czuję. Coś bardzo złego się ze mną stało”. Jeszcze macham ludziom, jeszcze próbuję normalnie funkcjonować, ale już wiem, iż jest źle.
Idź do oryginalnego materiału