Nawrocki mówił o obrońcach Monte Cassino. Prezydent zaliczył historyczną wpadkę

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Nawrocki mówił o obrońcach Monte Cassino. Prezydent zaliczył historyczną wpadkę


Karol Nawrocki podczas obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2026 r. powiedział o „wielkich obrońcach Monte Cassino”. Historycznie to błąd: żołnierze 2. Korpusu Polskiego zdobyli klasztor 18 maja 1944 r. Stawką jest powaga państwowej pamięci, nie medialna złośliwość.

Błąd w przemówieniu prezydenta

Karol Nawrocki zaliczył wpadkę podczas obchodów Święta Wojska Polskiego i 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Jak podały WP Wiadomości i Onet, prezydent mówił o wychowaniu patriotycznym, które miało dać Polsce Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta oraz „wielkich obrońców Monte Cassino”. Problem jest zasadniczy: polscy żołnierze nie bronili Monte Cassino. Oni je zdobywali.

To nie jest drobiazg dla szkolnego purysty. Monte Cassino należy do najważniejszych symboli polskiego czynu zbrojnego na Zachodzie. 2. Korpus Polski gen. Władysława Andersa przełamał niemiecką obronę w jednej z najcięższych bitew kampanii włoskiej. Gdy głowa państwa mówi o tej bitwie, słowa muszą być precyzyjne.

Prezydent, zwierzchnik Sił Zbrojnych, ma prawo do mocnego języka patriotycznego. Polska potrzebuje takiego tonu bardziej niż chłodnej księgowości pamięci. Ale patriotyzm nie znosi bylejakości. Im większy symbol, tym większy obowiązek dokładności.

Monte Cassino było zdobywane

Historyczny fakt jest jasny. Materiały IPN o bitwie o Monte Cassino przypominają, iż 18 maja 1944 r. nad ruinami klasztoru zawisła polska flaga, a plutonowy Emil Czech odegrał hejnał mariacki. Był to znak zwycięstwa, nie obrony zajmowanej pozycji.

Również Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych podaje, iż 2. Korpus Polski zapłacił pod Monte Cassino ogromną cenę: 923 poległych, 345 zaginionych i 2931 rannych. Te liczby nie są dekoracją. One pokazują, iż każde publiczne słowo o tej bitwie dotyka ofiary konkretnych ludzi.

Polacy byli zdobywcami klasztoru i wzgórza, żołnierzami, którzy otwierali aliantom drogę na Rzym. Niemcy bronili pozycji. Pomylenie tych ról odwraca sens wydarzenia. Właśnie dlatego reakcja mediów była szybka, a korekta potrzebna.

Pamięć narodowa wymaga dokładności

Nawrocki buduje swoją prezydenturę na języku pamięci, państwa i dumy narodowej. DN pisał już o tym, iż Karol Nawrocki chce zmienić model prezydentury i mocniej oprzeć ją na głosie narodu. Taka ambicja ma sens. Ale niesie też ciężar.

Polska prawica nie powinna udawać, iż błędy „naszych” przestają być błędami. Właśnie dlatego, iż traktujemy historię serio, musimy wymagać więcej od tych, którzy przemawiają w imieniu państwa. Lewica często sprowadza patriotyzm do ceremoniału albo kompleksów. Odpowiedź narodowa musi być dojrzalsza: duma plus prawda.

Monte Cassino nie potrzebuje retorycznej mgły. Wystarczy opowiedzieć prawdę: żołnierze Andersa, wielu po sowieckiej niewoli i tułaczce, szli na niemieckie pozycje z przekonaniem, iż walczą także o wolną Polskę. Nie mieli własnego państwa za plecami, ale mieli obowiązek wobec narodu.

Wpadka do naprawienia, nie do rozgrywania

Ta sprawa nie powinna stać się paliwem do pustej awantury. Prezydent może i powinien skorygować sformułowanie. Tyle wystarczy. Państwowa powaga polega także na umiejętności prostego przyznania, iż słowo było nietrafione.

Problem zaczyna się wtedy, gdy otoczenie polityka tłumaczy oczywisty błąd na siłę. W historii narodowej nie ma potrzeby partyjnej gimnastyki. Polacy spod Monte Cassino zasługują na prawdę, a nie na spin. Podobnie Westerplatte, Powstanie Warszawskie, Bitwa Warszawska i wszystkie miejsca, w których polski żołnierz bił się za wolność.

W osobnym tekście DN wskazywał, iż Karol Nawrocki po roku prezydentury chce, by Polska miała własny głos. Własny głos państwa musi jednak mówić precyzyjnie. Zwłaszcza 15 sierpnia, w dniu Wojska Polskiego.

Lekcja dla całej klasy politycznej

Wpadka Nawrockiego jest lekcją szerszą niż jedno zdanie. Polska polityka pełna jest ludzi, którzy chętnie stają przy fladze, przy pomniku i przy wojskowej orkiestrze. Znacznie mniej jest tych, którzy znają sens symboli, przy których stoją.

Narodowa pamięć nie jest scenografią. Jest zobowiązaniem. jeżeli państwo chce wychowywać młodych do patriotyzmu, musi mówić o historii tak, by nauczyciel, żołnierz i kombatant nie musieli prostować podstawowych pojęć.

Prezydent powinien tę pomyłkę zamknąć krótką korektą. Polska pamięć na tym zyska. Bo Monte Cassino nie było miejscem polskiej obrony. Było miejscem polskiego zwycięstwa okupionego krwią.

Źródło: WP Wiadomości, Onet, IPN, UdSKiOR.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału