Nawrocki mówił o „obrońcach Monte Cassino”. Pamięć wymaga precyzji

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Nawrocki mówił o „obrońcach Monte Cassino”. Pamięć wymaga precyzji


Karol Nawrocki podczas defilady Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia w Warszawie użył określenia „wielcy obrońcy Monte Cassino”. Problem jest jasny: polscy żołnierze 2. Korpusu w 1944 roku zdobywali niemieckie pozycje, a nie ich bronili. Dla państwa, które opiera dumę na historii, precyzja ma znaczenie.

Błąd padł w dniu narodowej pamięci

Prezydent przemawiał podczas centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego, obchodzonego 15 sierpnia w rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. To dzień, w którym państwo powinno mówić o żołnierzu, pamięci i bezpieczeństwie językiem szczególnie uważnym. Tym bardziej razi sformułowanie o „obrońcach Monte Cassino”.

Jak relacjonował Wprost, Nawrocki wymienił Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta, „wielkich obrońców Monte Cassino” oraz obrońców Westerplatte jako przykłady formacji patriotycznej. Problem nie dotyczy emocji ani intencji. Dotyczy faktu historycznego. Pod Monte Cassino polscy żołnierze nie bronili klasztoru przed atakiem. Przełamywali niemiecką obronę.

Właśnie dlatego w tekstach o Święcie Wojska Polskiego nie wolno mieszać patosu z nieścisłością. Pamięć narodowa nie jest dekoracją do przemówień. Jest obowiązkiem wobec tych, którzy naprawdę walczyli.

Monte Cassino było zdobywane

Seria bitew o Monte Cassino to jeden z najważniejszych epizodów kampanii włoskiej II wojny światowej. Pozycje w tym rejonie obsadzały wojska niemieckie. Polacy z 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa walczyli po stronie aliantów i uczestniczyli w natarciu, które doprowadziło do przełamania obrony.

18 maja 1944 roku polscy żołnierze zdobyli ruiny klasztoru. To był symbol ceny płaconej przez naród pozbawiony państwowego bezpieczeństwa po katastrofie 1939 roku, ale wciąż zdolny do walki o honor Rzeczypospolitej. Dlatego adekwatne słowa są tu ważne. Nie chodzi o akademicką pedanterię. Chodzi o elementarny porządek: kto nacierał, kto bronił, kto ponosił ofiarę.

Oficjalny opis obchodów Biura Bezpieczeństwa Narodowego przypomina, iż 15 sierpnia wojsko zaprezentowało się na defiladzie na warszawskiej Wisłostradzie. W takim miejscu i w takim dniu każde zdanie głowy państwa pracuje na obraz polskiej polityki historycznej.

Prawica nie powinna bać się korekty

Najłatwiej byłoby potraktować całą sprawę jako pretekst do szyderstwa z prezydenta. Tego właśnie chce część liberalnych komentatorów: sprowadzić Święto Wojska Polskiego do wpadki, a defiladę do kolejnego odcinka partyjnej awantury. To droga donikąd.

Prawica ma jednak własny standard. jeżeli mówimy o Monte Cassino, Westerplatte, Bitwie Warszawskiej i Żołnierzach Wyklętych, nie możemy oczekiwać taryfy ulgowej dla własnych ludzi. Narodowy punkt widzenia nie polega na zamiataniu błędów pod dywan. Polega na tym, iż prawda historyczna jest częścią interesu narodowego.

Karol Nawrocki zbudował swoją rozpoznawalność między innymi na pamięci historycznej. Tym bardziej powinien uważać na słowa. W tej samej przestrzeni publicznej toczy się przecież spór o model prezydentury, w którym głos narodu ma być słyszalny. Taki głos musi być mocny, ale musi też być dokładny.

Stawka: powaga polskiej historii

Bitwa Warszawska, Westerplatte i Monte Cassino nie są wymiennymi rekwizytami. Każde z tych miejsc znaczy co innego. Każde wymaga własnego języka. jeżeli sami będziemy używać skrótów, które odwracają role walczących, oddamy pole tym, którzy chcą z polskiej pamięci zrobić zbiór haseł bez treści.

To realna stawka dla Polski. Naród, który chce bronić suwerenności, musi umieć opowiedzieć własną historię bez kompleksów i bez błędów. Sprostowanie nie osłabia pamięci. Osłabia ją dopiero upór przy nieścisłości.

Źródło: Do Rzeczy, Wprost, Goniec, Kancelaria Prezydenta RP, BBN.

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału