Prezydent Karol Nawrocki 19 sierpnia skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę z 31 lipca 2026 r. o prawach pacjenta, zwaną „Lex szarlatan”. Nie podpisał jej w trybie kontroli prewencyjnej, bo kwestionuje przepisy z karami do 1 mln zł i zapowiada własny projekt przeciw oszustwom medycznym.
Decyzja prezydenta
Kancelaria Prezydenta poinformowała 20 sierpnia, iż Karol Nawrocki dzień wcześniej rozstrzygnął los trzech ustaw: jedną podpisał, jedną zawetował, a ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta skierował do TK. To decyzja w trybie kontroli prewencyjnej, czyli przed złożeniem podpisu pod ustawą. W praktyce oznacza to zatrzymanie wejścia przepisów w życie do czasu rozstrzygnięcia konstytucyjnego.
Ten ruch dobrze wpisuje się w sposób, w jaki Karol Nawrocki chce zmienić model prezydentury. Prezydent nie mówi, iż państwo ma zostawić chorych ludzi samych wobec oszustów. Przeciwnie. Twierdzi, iż cel jest słuszny, ale narzędzia wybrane przez rząd są zbyt szerokie i mogą uderzać również w legalnie działających przedsiębiorców, zielarzy, dietetyków czy osoby zajmujące się medycyną komplementarną.
To jest sedno sporu. Polska potrzebuje ochrony pacjentów przed cynicznymi naciągaczami żerującymi na chorobie. Polska nie potrzebuje prawa pisanego tak szeroko, iż urzędnik dostaje narzędzie do duszenia uczciwej działalności pod hasłem walki z pseudomedycyną.
Co miało się zmienić
Rząd przyjął projekt 12 maja 2026 r. Jak wyjaśniała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, nowe przepisy miały wzmacniać ochronę pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami pseudomedycznymi i osobami oferującymi niesprawdzone metody leczenia. Rzecznik Praw Pacjenta miał otrzymać nowe kompetencje, w tym możliwość prowadzenia postępowań wobec podmiotów działających bez wymaganego wpisu, wydawania publicznych ostrzeżeń i nakazywania natychmiastowego wstrzymania działań w pilnych przypadkach.
Według Rzecznika Praw Pacjenta projekt przewidywał kary do 1 mln zł za naruszanie zbiorowych praw pacjentów oraz do 100 tys. zł za brak współpracy z Rzecznikiem. Rząd argumentował, iż chodzi o ludzi podszywających się pod specjalistów, promujących niesprawdzone terapie i odciągających pacjentów od diagnostyki oraz leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną.
Ten problem jest realny. Chory człowiek, rodzina w strachu, dziecko wymagające leczenia, senior szukający ratunku po dramatycznej diagnozie: to sytuacje, w których oszust potrafi sprzedać fałszywą nadzieję za prawdziwe pieniądze. Państwo ma obowiązek reagować. Ma też obowiązek nie produkować prawa, które załatwia jeden problem, tworząc drugi.
Wolność nie jest przeszkodą w ochronie pacjenta
Prezydent wskazał, iż rząd wrzucił do jednej kategorii realnie niebezpieczne praktyki i działalność wielu legalnych podmiotów funkcjonujących na rynku zdrowia, odżywiania, zielarstwa czy usług wspierających dobrostan. jeżeli tak szerokie przepisy wchodzą do systemu, przedsiębiorca nie boi się tylko nieuczciwej konkurencji. Zaczyna bać się państwa.
Dla polskiej prawicy sprawa jest jasna: ochrona chorych nie wymaga pogardy dla wolności gospodarczej. Silne państwo nie jest państwem, które każdą dziedzinę życia oddaje uznaniu urzędnika. Silne państwo ściga oszustwo, narażanie zdrowia, wyłudzenia i podszywanie się pod lekarzy. Nie bije na oślep w legalne usługi tylko dlatego, iż rząd chce pokazać twardość.
Ten sam mechanizm widać w szerszym sporze o Trybunał Konstytucyjny. Gdy prawo staje się narzędziem politycznej demonstracji, obywatele płacą rachunek. Raz pacjent. Raz przedsiębiorca. Innym razem rodzina, która mierzy się z urzędem silniejszym od siebie.
Teraz ruch należy do TK
Nawrocki zapowiedział własną inicjatywę ustawodawczą przeciw oszustwom medycznym, obejmującą zmiany w Kodeksie karnym oraz w ustawie o prawach pacjenta. To kierunek sensowniejszy: precyzyjnie uderzać w nadużycie, nie rozlewać represyjnego prawa na całe otoczenie legalnych usług zdrowotnych.
Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie, czy ustawa uchwalona 31 lipca może zostać podpisana w obecnym kształcie. Polacy powinni jednak już dziś usłyszeć zasadę, której zabrakło w rządowej propagandzie: ochrona pacjenta i wolność obywatela nie stoją po przeciwnych stronach. Dobre prawo potrafi bronić jednego i drugiego.
Źródła: Kancelaria Prezydenta RP, KPRM, Rzecznik Praw Pacjenta, Interia.
Źródło: Warszawa w Pigulce












