Nawrocki, Kaczyński, Mentzen i Braun milczą. A Donald Trump ich zdradził

11 godzin temu
Zdjęcie: Nawrocki, Kaczyński, Mentzen i Braun milczą. A Donald Trump ich zdradził


Nawrocki, Kaczyński, Mentzen, Braun – milczą. Donald Trump powiedział, iż USA nigdy nie potrzebowały sojuszników. PiS, Konfederacja i Korona, które żyją z krzyku o zdradzie, z wiecznego wzmożenia, z patriotyzmu podkręconego do stadionowego wrzasku, zamilkły. Gdyby tylko pojawi się pretekst – Bruksela, Niemcy, „elity”, „lewactwo” – natychmiast rusza chór oburzenia. Tym razem jednak zapadła cisza. Głucha, totalna, kompromitująca. Cisza, która mówi więcej niż tysiąc transparentów.

Bo słowa padły z ust człowieka, którego skrajna prawica traktuje jak mesjasza. Donald Trump pozwolił sobie na publiczne zlekceważenie sojuszników NATO, sugerując, iż wojny prowadzili „z tyłu”, iż Ameryka radziła sobie sama, a inni byli jedynie dodatkiem. W tej narracji nie ma miejsca na polskich żołnierzy. Nie ma miejsca na ich krew, trumny, nazwiska. I właśnie wtedy wszyscy ci od „honoru” i „pamięci bohaterów” nagle zniknęli.

Gdyby identyczne słowa wypowiedział polityk z Berlina czy Paryża, mielibyśmy eksplozję patriotycznej histerii. Oświadczenia, marsze, groźby zerwania sojuszy. Tym razem jednak skrajna prawica udowodniła, iż jej patriotyzm kończy się tam, gdzie zaczyna się sympatia do silniejszego. Że potrafi wyć na własne państwo, ale nie potrafi pisnąć słowa wobec protekcjonalnego traktowania Polski przez swojego idola.

A przecież polscy żołnierze ginęli naprawdę. Nie „symbolicznie”. Czterdziestu czterech w Afganistanie, dwudziestu dwóch w Iraku. Ginęli w misjach prowadzonych pod amerykańskim dowództwem, w imię sojuszniczych zobowiązań, które dziś Trump traktuje jak anegdotę. A oni milczą.

Bo skrajna prawica nie broni honoru. Ona broni narracji. Narracji, w której Zachód jest zły tylko wtedy, gdy jest liberalny, a potężny sojusznik jest nietykalny, jeżeli mówi adekwatnym językiem. To nie patriotyzm, to polityczna uległość przebrana za dumę narodową. To gotowość do obrażania własnych bohaterów, byle nie narazić się cudzym wpływom. I dlatego ta cisza jest tak wymowna. Ona pokazuje, iż „Bóg, Honor, Ojczyzna” to dziś hasło jednorazowego użytku. Wyciągane, gdy trzeba komuś przywalić, chowane, gdy wymagałoby odwagi. Skrajna prawica nie milczy z powodu roztropności. Milczy, bo zabrakło jej kręgosłupa.

Nie ma tu żadnej tajemnicy. Jest tylko naga prawda: to nie jest obrona Polski. To hasło Bóg. Honor. Wasalstwo.

Idź do oryginalnego materiału