
Nawrocki, Kaczyński, a i Tusk chcą przeskoczyć Salomona i nalać z pustego
Nawrocki tupnął nogą: nie będzie akcyzy na alkohol, nie będzie podatku od cukru. Miłośnicy butelki i pączków mogą więc spać spokojnie – fiskus nie sięgnie im do kieszeni. Problem w tym, iż dziura w budżecie, którą Kaczyński wykopał rozdawnictwem, sama się nie zasypie. A Tusk zamiast ją zakopać, kopie głębiej – bo tak dyktuje logika polskich wyborów.
Jedno jest pewne: Nawrocki nowych dochodów dla państwa nie widzi, nie chce i nie wpuści.
Za to widzi Ukraińców – i widzi w nich problem. Dlatego z dniem 30 września mają się spakować i opuścić Polskę.
Tylko iż dziś w fabrykach, sklepach, na budowach i w biurach pracuje 708,9 tys. obywateli Ukrainy. W 2024 roku zapłacili 1,7 mld zł PIT i dorzucili 2,7% do naszego PKB. Po ich wyjeździe gospodarka straci niemal 100 mld zł. Ale kogo to obchodzi? Ważne, iż brzmi dobrze na wiecu.
Tymczasem Nawrocki i jego partia ustawami rozdają pieniądze na prawo i lewo, jakby jutra miało nie być. Hulaj dusza, piekła nie ma.
Taka metoda miała być polityczną pętlą na Tuska, ale w praktyce na stryczku znajdą się zwykli Polacy – zwłaszcza ci najbiedniejsi.
Już dziś widać, iż same gigantyczne wydatki na zbrojenia i ratowanie służby zdrowia pchają nas ku rekordowemu deficytowi w relacji do PKB.
Budżet pęka w szwach:
-
waloryzacja emerytur i rent – w 2026 r. dodatkowe 22 mld zł, a łącznie ponad 400 mld zł rocznie,
zbrojenia – aż 5% PKB, czyli około 200 mld zł. Kwota, którą można by zasypać Polskę złotem, a i tak coś by zostało,
podwyżki w budżetówce – 6,8 mld zł,
program 800+ – ponad 62 mld zł,
„Aktywny rodzic” (babciowe) – kolejne 8,5 mld zł,
-
ochrona zdrowia – niby 26 mld zł, ale to wciąż kropla w morzu.
To będzie piękna katastrofa. Katastrofa Polski....