Nawrocki dał „popis” przed kamerami, a potem się… schował. W sieci wrze! „Czuć strach w Pałacu”

1 tydzień temu
A taki miał być odważny, taki nieustraszony! Karol Nawrocki na oczach kamer obrzucił błotem rząd i Włodzimierza Czarzastego, ale nikogo do głosu nie dopuścił. Prezydent najwyraźniej bał się ripost i porażki na oczach mediów. Telewizyjna ustawka Nawrockiego – Oby to nie była ustawka! – rzucił Włodzimierz Czarzasty, gdy był już niemal pod drzwiami Pałacu Prezydenckiego. I wyszło na to, iż w jego żarcie było więcej prawdy, niż humoru. Karol Nawrocki w stylu – sami wiecie kogo – najpierw spóźnił się na 14:00, gdy miała rozpocząć się Rada Bezpieczeństwa Narodowego, a następnie rozpoczął tyradę, która miała ośmieszyć rząd Donalda Tuska, pokazać, iż ministrowie nie radzą sobie ze swoją pracą, a na koniec zaczął wyzłośliwiać się na Włodzimierzu Czarzastym. I wiecie co? Do wszystkiego miał prawo. A raczej: miałby prawo, gdyby marszałek Sejmu czy premier dostali okazję na odpowiedź, ripostę, obronę. I nie za zamkniętymi drzwiami, ale właśnie na oczach kamer. A tak? Dostaliśmy żenujący spektakl Nawrockiego, telewizyjną ustawkę, na której zbeształ politycznych przeciwników, naprężył mięśnie, a potem zwiał jak tchórz, jak superdobohater z TEMU. Po co w takim razie telewizyjna część Rady Bezpieczeństwa Narodowego? Chyba tylko po to, żeby Nawrocki pokazał wszystkim, jaki jest (niby) mocny. A tak naprawdę wyszedł na
Idź do oryginalnego materiału