Nawet jeżeli Trump nie zajmie Grenlandii, to spór wokół wyspy może ostatecznie podzielić Europę i Stany [OPINIA]

4 godzin temu
Nowy rok w amerykańskiej polityce przebiega na razie według hitchcockowskiej formuły głoszącej, iż film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno stopniowo rosnąć. "Trzęsieniem ziemi" była akcja w Caracas i pojmanie Nicolása Maduro – potem napięcie tylko rosło wraz z kolejnymi groźbami pod adresem Kolumbii, Meksyku, wreszcie Grenlandii - pisze dla Wirtualnej Polski Jakub Majmurek.
Idź do oryginalnego materiału