Nawet 6 mld zł rocznie ucieka z rynku OZE. Zielona transformacja warta miliardy złotych blokuje się na biurokracji

2 tygodni temu

Rynek przetargów OZE wart 32,9 mld zł rocznie – to nie nisza, ale filar gospodarki

Rynek zamówień publicznych związanych z OZE jeszcze kilka lat temu był segmentem rozwijającym się na marginesie dużych inwestycji infrastrukturalnych. Dziś odpowiada już za około 10% całego rynku zamówień publicznych w Polsce i jest jednym z najszybciej rosnących obszarów gospodarki. Według danych Minervy, jego wartość w 2024 roku wzrosła o 176%, a liczba postępowań zwiększyła się o 22% rok do roku. To efekt przyspieszającej transformacji energetycznej, rosnącej presji regulacyjnej Unii Europejskiej oraz konieczności modernizacji infrastruktury – od farm fotowoltaicznych i wiatrowych po magazyny energii i termomodernizacje.

Miliardy uciekają z rynku OZE – nie przez brak technologii, ale przez brak konkurencji

Skala rynku robi wrażenie, ale jeszcze większe znaczenie ma jego potencjał. Z analiz OECD i Komisji Europejskiej (OECD Public Governance Reviews) wynika, iż niska konkurencja w zamówieniach publicznych może podnosić ceny inwestycji o 5-20%[1]. W polskich realiach oznacza to choćby 14-28 mld zł rocznie utraconej wartości dla całej gospodarki. W samym segmencie OZE to od około 1,5 do 6 mld zł rocznie, które nie przekładają się na realny rozwój rynku, ale są efektem ograniczonego dostępu do przetargów i niewystarczającej liczby ofert.

Rynek formalnie otwarty, w praktyce zamknięty. Te same firmy wygrywają większość przetargów

Paradoks polega na tym, iż choć zielona transformacja przyspiesza, dostęp do niej pozostaje mocno ograniczony. Średnio na jedno postępowanie w sektorze OZE przypada zaledwie 2,89 oferty, a choćby 35-45% przetargów ma tylko jednego oferenta. Zdarza się również, iż postępowania kończą się bez żadnej oferty lub są unieważniane, co dodatkowo spowalnia inwestycje. W praktyce oznacza to, iż znaczna część rynku trafia do wąskiej grupy firm – szacunkowo 10-20% wykonawców wygrywa większość przetargów, a choćby 60-80% postępowań obsługiwana jest przez powtarzającą się pulę podmiotów.

Polska transformacja energetyczna przyspiesza, ale dostęp do publicznych pieniędzy wciąż jest ograniczony – mówi Wiktor Gaweł, CEO i współzałożyciel Minervy. – Dla wielu firm z branży OZE problemem nie jest brak kompetencji czy technologii, tylko to, iż sam proces wejścia w przetargi jest zbyt złożony, czasochłonny i ryzykowny. Przygotowanie jednej oferty to często dziesiątki godzin pracy i duże zaangażowanie zasobów, bez gwarancji sukcesu. W efekcie wiele firm rezygnuje już na starcie, co ogranicza konkurencję i spowalnia tempo realizacji inwestycji.

Papierologia zamiast konkurencji. Firmy przegrywają jeszcze przed startem

Źródłem problemu nie jest więc rynek ani brak wykonawców, ale sposób jego funkcjonowania. Przygotowanie jednej oferty w przetargu OZE zajmuje od 20 do choćby 300 roboczogodzin, angażuje kilka osób i generuje koszty sięgające od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do tego dochodzi wysokie ryzyko błędów formalnych – choćby 15-25% ofert odpada z powodów proceduralnych, często niezwiązanych z rzeczywistą zdolnością do realizacji projektu. W efekcie wiele firm, szczególnie z sektora MŚP, rezygnuje z udziału w przetargach jeszcze przed złożeniem oferty, uznając, iż koszt i ryzyko są nieproporcjonalnie wysokie.

OZE to nie tylko 32,9 mld zł – to rynek o dużo większym, niewykorzystanym potencjale

To właśnie ten mechanizm sprawia, iż rynek wart dziś 32,9 mld zł funkcjonuje znacznie poniżej swojego potencjału. Większa liczba wykonawców oznaczałaby nie tylko większą konkurencję cenową, ale przede wszystkim szybsze tempo realizacji inwestycji, lepsze wykorzystanie środków publicznych i większy udział firm w transformacji energetycznej. Innymi słowy – realna wartość rynku jest wyższa niż ta, którą dziś pokazują statystyki. Przy bardziej otwartym i konkurencyjnym systemie, wartość branży OZE w przetargach byłaby wyższa choćby o kilka miliardów złotych rocznie.

OZE przyspiesza szybciej niż system. Transformacja już się dzieje

Jednocześnie znaczenie sektora OZE dla gospodarki będzie tylko rosło. Udział OZE w produkcji energii w Polsce wzrósł z około 17-18% w 2020 roku do ponad 30% w 2025 roku, a moc zainstalowana zwiększyła się ponad trzykrotnie w ciągu kilku lat. Transformacja energetyczna przestaje być projektem przyszłości – staje się codziennością, która obejmuje zarówno duże inwestycje infrastrukturalne, jak i rozwiązania obecne w życiu konsumentów i firm. W kolejnych latach to właśnie ten segment będzie jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego.

Technologia zamiast bariery wejścia. Cyfryzacja może odblokować miliardowy rynek

W tym kontekście rośnie znaczenie technologii, która może obniżyć próg wejścia do rynku. Minerva rozwija rozwiązania automatyzujące analizę przetargów publicznych i wspierające firmy w podejmowaniu decyzji ofertowych. W segmencie OZE korzysta z nich w tej chwili prawie 40 firm w Polsce, a czas przygotowania oferty skraca się choćby pięciokrotnie. Przekłada się to nie tylko na realne oszczędności finansowe i znaczące ograniczenie kosztów przygotowania ofert, ale także na większą aktywność firm w przetargach, wejście w nowe segmenty rynku i lepsze wykorzystanie potencjału sprzedażowego.

– Polska transformacja energetyczna ma już pieniądze i wykonawców gotowych do działania, ale wciąż traci czas i wartość przez system, który nie jest gotowy na własne ambicje – mówi Maciej Stoiński, COO i współzałożyciel Minervy. – Dziś miliardy złotych tracą na wartości, bo dostęp do przetargów przez cały czas ograniczają zbyt złożone procedury i wysokie bariery wejścia. jeżeli naprawdę chcemy przyspieszyć rozwój OZE, musimy uprościć reguły gry i otworzyć rynek na szerszą konkurencję.

Stawka: tempo modernizacji całej gospodarki

Dziś już co dziesiąta złotówka w zamówieniach publicznych trafia do projektów związanych z zieloną transformacją i udział ten systematycznie rośnie. Skala środków, które będą w kolejnych latach inwestowane w OZE, sprawia, iż stawką jest nie tylko efektywność przetargów, ale tempo modernizacji całej gospodarki. Bez zwiększenia dostępności rynku i poziomu konkurencji jego potencjał przez cały czas będzie wykorzystywany tylko częściowo.

[1] Źródło: OECD Public Governance Reviews [dostęp: 12 października 2024 r], https://www.oecd.org/en/publications/improving-competitive-practices-in-hungary-s-public-procurement_5d1c1ec1-en/full-report/component-4.html

Idź do oryginalnego materiału