Namysłów, czyli bez pompy, ale z sensem

opowiecie.info 1 godzina temu

Lody z gigantem i nowe życie starych podwórek. W Namysłowie zamiast przecinania wstęg w świetle jupiterów, postawiono na konkretną rozmowę i sprzątanie własnego centrum. I, co ciekawe, to zaczyna całkiem nieźle wyglądać.

Łatwo jest rzucić hasłem „rozwijamy się”, trudniej usiąść w jednej sali z ludźmi, którzy ten rozwój realnie finansują swoimi podatkami. Ostatnie IV Namysłowskie Forum Gospodarcze pokazało jednak, iż w mieście udaje się uniknąć tradycyjnego, urzędowego drętwienia. Spotkanie w murach Froneri – firmy, która karmi lodami pół Europy i od dekad wrasta w krajobraz Namysłowa – miało w sobie coś z rzemieślniczej solidności.

Marszałek Szymon Ogłaza i burmistrz Jacek Fior zamiast o wielkich strategiach, mówili o dialogu. I choć „dialog” to słowo w polityce mocno wyświechtane, tutaj nabiera barw, gdy samorządowcy idą prosto do hal produkcyjnych, by posłuchać, co uwiera lokalny biznes. Bez „hurraoptymizmu”, za to z mapą drogową na przyszłość.

Estetyka z tylnego wejścia

Ale gospodarka to nie tylko hale na obrzeżach. To także to, co mamy pod oknem. Często zapominamy, iż miasto ocenia się nie po głównej arterii, a po tym, jak wyglądają jego podwórka. I tu pojawia się drugi, równie istotny sygnał: Namysłów bierze się za porządki w samym sercu.

Dzięki 3,5 mln zł z zielonej pożyczki KPO, dziesięć podwórek w centrum przejdzie metamorfozę. To nie jest tylko kwestia wylania nowego asfaltu. Wprowadzenie Specjalnej Strefy Rewitalizacji to sygnał dla mieszkańców: „zróbcie coś ze swoją kamienicą, a my wam w tym pomożemy”. Osiem dofinansowanych inwestycji wspólnot mieszkaniowych w zaledwie rok to dowód na to, iż ludziom zaczęło się chcieć.

Wniosek? Namysłów idzie dwutorowo. Z jednej strony dba o to, by duzi gracze (jak Froneri) czuli się tu u siebie, a z drugiej – by mieszkańcy centrum nie musieli wstydzić się wyjść z własnej bramy.

W Namysłowie dzieje się dobrze nie dlatego, iż powstają tu szklane wieżowce, ale dlatego, iż ktoś wreszcie połączył kropki między wielkim biznesem a codzienną estetyką życia. To model ewolucji, a nie rewolucji – spokojny, przemyślany i, co najważniejsze, oparty na pieniądzach, które faktycznie widać na kontach inwestycji, a nie tylko w slajdach prezentacji.

Wygląda na to, iż w tym duecie samorząd-biznes-mieszkaniec, każdy wreszcie zaczął grać do tej samej bramki. Tak trzymać.

Fot. CMZJMZ

Idź do oryginalnego materiału