Najwięcej Ukraińców, sporo hindusów. Jacy cudzoziemcy pracują w regionie?

1 godzina temu
Zdjęcie: Najwięcej Ukraińców, sporo hindusów. Jacy cudzoziemcy pracują w regionie?


Prawie 9 tysięcy cudzoziemców pracuje w województwie świętokrzyskim – tak wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Zdecydowanie największą grupę stanowią Ukraińcy. Eksperci nie mają wątpliwości, iż dla polskiej gospodarki siła robocza spoza kraju jest dziś konieczna i potrzebna.

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane 7 lipca. Dotyczą one stanu z początku tego roku. Dane wskazują, iż w ostatnim dniu stycznia w całym kraju pracę wykonywało 1 mln 119 tys. cudzoziemców, co oznacza wzrost o ok. 7 procent względem stycznia 2025 roku. W samym województwie świętokrzyskim liczba ta wynosi 9 tysięcy, z czego ponad 6 tysięcy stanowią Ukraińcy. W pierwszej trójce są także Białorusini oraz hindusi.

Konieczne zezwolenie

Angelina Kosiek, rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego informuje, iż cudzoziemcy spoza UE muszą odbyć pełną procedurę i weryfikację.

– Pracodawca składa wniosek za pośrednictwem portalu praca.gov.pl. Podaje imię i nazwisko konkretnego cudzoziemca, który ma zacząć prace w jego firmie. Weryfikowany przez nas jest zarówno pracodawca, jak i cudzoziemiec. Chcemy poznać jego przeszłość i wiedzieć, kim jest – podkreśla.

Dotyczy to m.in. karalności, ewentualnych wcześniejszych deportacji czy zakazów wjazdu do kraju, które dyskwalifikują z kontynuacji procedury. Zdyskwalifikowani są także cudzoziemcy, którzy otrzymywali w przeszłości zezwolenie na pracę, ale jej nie podejmowali.

Zezwolenie wydawane jest na 3 lata. W tym roku w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach takich dokumentów wydano ponad tysiąc. Rekordowy pod tym względem był rok 2021, kiedy wydano ponad 6 tys. zezwoleń, z kolei w minionym roku było to nieco ponad 4,8 tys.

Najwięcej cudzoziemców w regionie według danych z ŚUW zatrudnionych jest jako spawacze, ale też przy obróbce mięsa, w budowlance czy jako kierowcy ciągników siodłowych. Najwięcej z nich pochodzi z Indii, Bangladeszu, Filipin, Kolumbii, Wenezueli, Nepalu i Gruzji.

Warto zaznaczyć, iż liczby te nie dotyczą Ukraińców, którzy mogą pracować bez konieczności uzyskiwania tradycyjnego zezwolenia na pracę, zamiast tego korzystają z uproszczonej procedury.

Luka, której Polacy nie wypełnią

Ekonomiści nie mają złudzeń, iż zatrudnianie cudzoziemców przemawia na korzyść polskiej gospodarki. Profesor Marek Leszczyński, dziekan Wydziału Prawa i Nauk Społecznych z UJK w Kielcach mówi, iż cudzoziemcy opłacają składki, co przynosi dochody budżetowe, ale dzięki nim tworzy się także popyt i wypełnia lukę demograficzną, która staje się coraz większa.

– Nie wrócimy już do modelu dzietności 2+3, pod znakiem zapytania jest także 2+2, ponieważ jesteśmy na samym dole, jeżeli chodzi o wskaźniki demograficzne. Jesteśmy w takiej sytuacji niejako skazani na import zasobów pracy – ocenia.

Profesor Marek Leszczyński zwraca jednak uwagę, iż potrzebna jest mądra polityka migracyjna.

– Z jednej strony straszenie migrantami to element pewnego populizmu politycznego, z drugiej – trzeba do tematu podchodzić w sposób przemyślany. o ile zrobimy bilans kwalifikacji niezbędnych dla naszego rynku pracy, wtedy możemy kierunkować zaproszenie dla określonych specjalistów czy osób o niskich kwalifikacjach, które wypełniają lukę na rynku pracy – zaznacza.

Zdaniem profesora cudzoziemcy pracują w zawodach, które są mniej dochodowe, a przez to także mniej atrakcyjne dla Polaków. Potwierdzają to dane GUS – najwięcej obcokrajowców w Polsce zatrudnionych jest w administracji i działalności wspierającej, przetwórstwie przemysłowym oraz transporcie i gospodarce magazynowej.


Idź do oryginalnego materiału