Najważniejsza jest świadomość

niepoprawni.pl 5 godzin temu

Wszyscy mają pełną gębę demokracji, ale nikt nie chce przestrzegać jej reguł, bo dla wszystkich jest niewygodna. Niewygodna jest dla polityków, bo utrudnia im rządzenie; dla władzy, bo „produkuje” nazbyt niezależnych ludzi; dla Kościoła, bo daje głos wiernym i dopuszcza wielogłos. Ale jak się okazuje niewygodna jest też dla samych obywateli, bo stawia im poprzeczkę i wyznacza standardy, a większość obywateli (suweren) chce wolności absolutnej, niezależnej od niczego – z jednej strony pragną chaosu, a z drugiej bardzo go krytykują. Jak to więc jest, iż budując demokracje wychodzi nam chaos. Sprawę wyjaśnia nauka twierdząc, iż w każdym chaosie jest ukryty porządek i czeka on na moment, w którym będzie mógł zaistnieć.

Pomiędzy potocznym a naukowym rozumieniem chaosu są tak duże różnice czasowe, interpretacyjne i źródłowe, iż przeciętnego obywatela może trafić szlak. Obywatel twierdzi, iż chaos jest zły, a nauka, iż interesujący; nie inaczej jest z demokracją, która ma tak wielką ilość interpretacji, iż także można zgłupieć. Okazuje się, iż demokracja może być anarchią lub tyranią lub prowadzić do tyranii. A więc statystyczny człowiek musi żyć w chaosie i demokracji, na dodatek nie jest w stanie ich ani zdefiniować, ani opanować. Jako naukowiec lub polityk może nieźle zarobić, ale jako obywatel nieźle stracić.

Czymże jest więc ta „uśredniona” demokracja? Wyrastała w przestrzeni pomiędzy Arystotelesem, a powiedzmy Modrzewskim, Rousseau i Janem Pawłem II, który był dzieckiem polskiej demokracji. To właśnie ta przestrzeń i ten czas ją wymodelowały, wysubtelniły lub zbrutalizowały. Demokracja wymaga przede wszystkim dobrego ogólnego i jednolitego wykształcenia, aby mogła oprzeć się politycznej destrukcji i cwaniakom; stabilizacji, aby nie kumulowała w sobie nadmiernych napięć; szacunku człowieka do człowieka, aby promowała humanizm i człowieczeństwo; akceptacji państwa, aby mogła tworzyć wspólnotę; kultury własnej, aby mogła rozumieć siebie; poczucia tożsamości, aby wiedziała skąd pochodzi i kogo reprezentuje; odwzajemnionej wolności, aby wolność jednego nie przeszkadzała wolności drugiego oraz silnej władzy wykonawczej, która będzie pilnowała prawa, którego przestrzeganie nie będzie uwierać obywatela. Chaos natomiast, zwłaszcza polityczny, jest podmiotem do opanowania przez człowieka, jego rozum, doświadczenie i dobrą wolę. Potrzebuje nie tyle interpretacji, co mężów stanu i mądrości narodu.

W Polsce, na przestrzeni wieków, demokracja stała się częścią naszej kultury, i nas samych. Ale od ponad 300 lat, z wyjątkiem okresu międzywojennego, była dewastowana przez obce „demokracje”, systemy totalitarne lub narzucanie bądź przyjmowanie ich praw. Największe szkody uczynił jej bolszewizm. Dziś demokracja parlamentarna, w której podstawę stanowi państwowa konstytucja, jest powoli kruszona dzięki obcego zawłaszczania jej elementów suwerennościowych. I dzieje się to nie za zgodą obywateli, ale cichą aprobata parlamentarzystów – przedstawicieli demokratycznego narodu. Dziś obywatel, owszem, musi być wyposażony w wiedzę komu „dołożyć” i kogo skreślić, ale przede wszystkim musi posiadać jasną formację, która racjonalnie uzasadni wybór, pozwoli mu samodzielnie ocenić sytuację i podjąć korzystną decyzję dla państwa, bez którego nie obroni swojej własności ani swojej rodziny. Najważniejsza jest więc świadomość.

Idź do oryginalnego materiału