1 mln euro uzyskano ze sprzedaży koni arabskich podczas aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim. Sprzedano wszystkie spośród 16 wystawionych na licytację arabów. W ofercie aukcyjnej pojawił się też zarodek, nie znalazł jednak on nabywcy.
– To była najlepsza aukcja dekady – podkreślali organizatorzy wydarzenia, z którymi rozmawiała reporterka Radia Lublin.

Licytacja koni wywołała jak zwykle duże emocje wśród publiczności. – Niektórych koni bym w ogóle nie sprzedała za żadne pieniądze, bo szkoda, ale stadniny muszą z czegoś żyć. Konie prezentują się z ogromną charyzmą, są zadbane, błyszczące. Jest wspaniale, cudowna impreza, bardzo duża frekwencja wśród kupujących – jedna i druga strona hali jest zapełniona. To, iż nie padły jakieś rekordowe ceny, nic nie szkodzi. Chodzi o zainteresowanie, ponieważ ono będzie trwało jeszcze długo, długo po aukcji.

Za najwyższą cenę, 160 tysięcy euro, została sprzedana janowska klacz Pila. – Była typowana na faworytkę aukcji – mówi Anna Stojanowska, doradczyni ds. hodowli koni dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. – Pila jest młodą klaczą bardzo ciekawej maści, doskonale wyglądającą; taką klaczą, która powinna wzbudzić zainteresowanie. I to się stało.

– O sukcesie tej aukcji świadczy fakt, iż nie potrafię przywołać z pamięci roku, w którym na aukcji w Janowie Podlaskim zostały sprzedane wszystkie konie. Jest to ogromny sukces – mówi prezes janowskiej stadniny Weronika Sosnowska. – Janów Podlaski sprzedał konie za łączną kwotę 421 tysięcy euro. Średnia z całej aukcji to powyżej 60 tysięcy euro. To bardzo dobra średnia.
– Nasza ocena rynku i poziom cen, które ustaliliśmy oraz odgadnięcie oczekiwań klientów się sprawdziły. Od pierwszego do szesnastego konia nie spadała energia i ludzie licytowali jak szaleni każde kolejne zwierzę – stwierdza Anna Stojanowska. – To znaczy, iż jesteśmy na dobrym tropie i na dobrej ścieżce.

Przypomnijmy, iż od 2016 roku wizerunek państwowych stadni koni arabskich wyraźnie podupadł, a organizowane w Janowie Podlaskim aukcje Pride of Poland kończyły się skandalami.
– Teraz jest czas, iż wszystko zmierza w dobrym kierunku – podkreślali dyrektor generalny Krajowego Środka Wsparcia Rolnictwa Henryk Smolarz i minister rolnictwa Stefan Krajewski. – Obietnice stały się faktem. Przywracamy odpowiednią rangę i pozycję hodowli konia arabskiego w Polsce – mówił minister rolnictwa.

– Zacznę od jednego pięknego polskiego słowa – dziękuję. To dziękuję jest skierowane do wszystkich, którzy przyczynili się do tego, abyśmy mogli odbudować tę wspaniałą atmosferę, to zaufanie, które mają (do nas – red.) kupcy, to, co jest niepowtarzalne – stwierdził Henryk Smolarz.

– Trzeba spojrzeć na to też w ten sposób, iż w tym roku nie było takiej gwiazdy międzynarodowych pokazów – mówi były wieloletni prezes janowskiej Stadniny, zwolniony za rządów Prawa i Sprawiedliwości Marek Trela. – Nie było czempionki świata, Europy – tego rodzaju klaczy, które kiedyś przynosiły setki tysięcy euro. Ale nie przypominam sobie, żeby choćby w tych najlepszych latach była tak wysoka średnia za sprzedanego konia.

Aukcję pozytywnie ocenia hodowca koni arabskich z powiatu bialskiego Marian Gryglas: – Kiedyś było tak, iż wystawiano bardzo drogie ogiery czy klacze, żeby napędzić aukcję, bo się dwa miliony zarobiło. Ale to nic nie dawało, bo się urywała ciągłość hodowli.
Zaskoczeniem dla wielu obserwujących aukcję, zwłaszcza dla publiczności, było wystawienie na licytację embrionu, wraz ze sprzedażą klaczy surogatki: – Dlaczego zdecydowano się na taką ofertę? To już adekwatnie nie jest embrion, tylko istniejący źrebak. Jest to ciąża przeznaczona do sprzedania. To się nie zdarza na polskiej aukcji często. Niemniej jednak jest to jakaś alternatywa, z której korzystamy, kiedy nie chcemy się pozbywać matki, bo ona powinna jeszcze zostać w polskiej hodowli. Próbujemy zainteresować klientów kupnym niewiadomego, czyli pewnej wizji hodowlanej. Stosowanie techniki polegającej na pobieraniu zarodków) ponieważ tę ciążę nosi nie matka źrebaka – klacz Protekcja, a klacz biorczyni, jest powszechnie uznawaną na świecie formułą i wielu hodowców z niej korzysta – wyjaśniała Anna Stojanowska.

Zarodek nie znalazł jednak nabywców. Jak mówi hodowca Tomasz Tarczyński, na taki zakup też by się nie zdecydował. – Embrion to trochę jest hazard, bo nie wiadomo, co się urodzi. Wolę widzieć to, co kupuje. Ale jak najbardziej jest to dobry pomysł – kiedy ktoś kupuje i może otrzymać coś dobrego.

Spośród wylicytowanych koni wysoką cenę osiągnęła też klacz Poganinka z Michałowa. Została sprzedana za 140 tys. euro. Podobnie wysoką cenę – 121 tys. euro – osiągnęła klacz Perlita pochodząca również z Michałowa.
CZYTAJ: Janów Podlaski: prawie 360 tys. euro za konie na aukcji Summer Sale
Wylicytowane konie trafią m.in. do Belgii, Kataru, Szwecji, Francji, Łotwy i Arabii Saudyjskiej.
W poniedziałek (10.08) w Janowie Podlaskim odbyła się natomiast letnia aukcja Summer Sale. Sprzedano na niej 19 koni za prawie 360 tys. euro. Najwyższe ceny – powyżej 40 tys. euro – wylicytowano za cztery klacze ze stadniny w Michałowie.
MaTo / opr. ToMa
Fot. PAP/Wojtek Jargiło

3 godzin temu









![Biała Podlaska: Saperzy podjęli 150-milimetrowy pocisk z zapalnikiem [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-biala-podlaska-saperzy-podjeli-150-milimetrowy-pocisk-z-zapalnikiem-zdjecia-1786379280.jpg)