Nagroda za śmierć

piotrkoj.pl 1 dzień temu

Bohaterstwo zwykle kojarzy się z herkulesowym trudem, czy z jakimś nieprzeciętnym czynem, wokół którego wspólnota polityczna gromadzi się, aspiruje doń i marzy o nim. Heros jest wzorem do naśladowania. Antycznych wojowników zagrzewały do walki pieśni Tyrtajosa sławiące ideał greckiego męstwa. Poeta z pewną emfazą sławił korzyści dla całej wspólnoty, „kiedy mąż trwa w pierwszym szeregu walczących” i całkowicie zapomina o „haniebnej ucieczce”.

Nie dawajmy się jednak napompować wielkimi słowami. W naszych czasach, bohaterowie nie muszą ginąć w wojskowym szyku czy na barykadzie. Coraz częściej nie muszą choćby nosić peleryn, po cichu pomagają skrzywdzonym i poniżonym albo po prostu, wrzucają po kilka charytatywnych groszy do puszek z serduszkami.

Kobiecy magazyn Gazety Wyborczej nie zadowala się przykrą połowicznością dawnego tytułu bohatera i wręczył nagrodę „Superbohatera”. W tym kontekście: „Superbohaterki”. Bowiem tegoroczną laureatką nagrody została Gizela Jagielska, ginekolożka i „aborterka”. Zanim przejdziemy do kuriozalnej laudacji na łamach Wyborczej, która uzasadniała wybór Jagielskiej, warto sobie odtworzyć galę wręczenia nagrody.

Imprezie towarzyszyły nieprzebrane złoża euforii i entuzjazmu. Z twarzy nie schodziły uśmiechy, ściskano się, całowano w niekończących się korowodach gratulacji i szczęścia.

Przy okazji wręczenia nagrody wokół poważnego tematu na płaszczyźnie zarówno społecznej jak i aksjologicznej, spodziewalibyśmy się szklistych wzroków wbitych w ziemię, powagi wobec dramatu aborcji (zawsze jest to tragedia, bez względu na poglądy i okoliczności) czy marsowych min i przemówień. Nic z tych rzeczy – była to impreza rozrywkowa wokół majestatu śmierci.

Sama laureatka wydawała się szczęśliwa i spełniona. Gizeli Jagielskiej wręczono choćby nagrodę w imieniu aborcyjnego „Dream Teamu” – dziesięć tysięcy złotych. Za swoje „dokonania” przekazano jej wielki czek jak podczas charytatywnej loterii fantowej.

za kanalzero.pl

Idź do oryginalnego materiału