Nadchodzą nowe normy jakości powietrza. Co zmienia dyrektywa AAQD? [DEMAGOG]

2 godzin temu

Skąd wiemy, iż powietrze w Polsce jest zanieczyszczone? Mówią nam to raporty Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. O tym, czy wynik pomiaru jest dobry, czy zły decydują normy. A te za kilka lat się zmienią.

Od stycznia w Krakowie obowiązuje Strefa Czystego Transportu (SCT). Nie wszystkim to rozwiązanie się podoba, a decyzja o wprowadzeniu strefy spotkała się z oporem. Przedstawiciele władz miasta bronią uchwały w tej sprawie, wskazując na obowiązek wprowadzenia strefy oraz wynikające z niej korzyści dla zdrowia mieszkańców.

Rzeczywiście, zgodnie z przepisami ustawy o elektromobilności miasta powyżej 100 tys. mieszkańców są zobowiązane do wprowadzenia takiej strefy, jeżeli ocena jakości powietrza wykazała w nich przekroczenie norm dwutlenku azotu (NO₂).

A ile wynoszą te normy? To wyznaczają przepisy. w tej chwili średnie dopuszczalne stężenie NO₂ wynosi maksymalnie 40 μg/mł w skali roku, ale od 2030 roku będzie to już 20 μg/mł.

  • Czytaj także: Zakaz kotłów gazowych po 2040 roku? Demagog: nie ma takich przepisów

Dyrektywa w sprawie jakości powietrza – dotyczy też Polski

W 2024 roku została przyjęta unijna dyrektywa w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (ang. Ambient Air Quality Directive, AAQD). Zgodnie z nią od 2030 roku wejdą w życie nowe, bardziej wymagające normy jakości powietrza.

Celem dyrektywy jest przyjęcie norm bliższych rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która w oparciu o wyniki badań publikuje zalecenia dotyczące redukcji zanieczyszczenia powietrza. Według danych z 2024 roku określone przez WHO poziomy jakości powietrza osiągnęło dotychczas tylko 7 państw na świecie, w tym trzy europejskie: Estonia, Finlandia i Szwajcaria.

Sprawa jest istotna z punktu widzenia Polski, ponieważ nasz kraj nie jest w stanie wypełnić wymagań wynikających z dotychczasowych przepisów. Pod koniec 2025 roku Komisja Europejska skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, wskazując, iż Polska od 15 lat nie zapewnia obywatelom odpowiedniej jakości powietrza.

  • Czytaj także: Polska od 15 lat ignoruje unijne przepisy. „Wyrok może być tylko jeden”

Zanieczyszczenie powietrza zwiększa śmiertelność Polaków

To, iż Polska niewystarczająco chroni swoich obywateli, potwierdzają również badania naukowe. W jednym z nich wykazano, iż w latach 2010–2019 zanieczyszczenia powietrza przyczyniały się do zwiększonej śmiertelności w dużych polskich miastach – choćby do 40 tys. zgonów rocznie.

Jak widać, smog powoduje znaczące koszty zdrowotne. O tym, czy taki stan się utrzyma, decydują działania na poziomie samorządowym i centralnym. Jak wskazuje WHO, lepsze powietrze to mniej chorób dróg oddechowych, mniejsze ryzyko chorób serca i zawałów oraz lepsze samopoczucie. Lepsze zdrowie przekłada się także na większą produktywność i mniejsze wydatki z budżetu państwa.

Zdaniem Naczelnej Izby Lekarskiej negatywne konsekwencje smogu kosztują Narodowy Fundusz Zdrowia od 30 do 111 mld zł rocznie.

  • Czytaj także: 42 tys. zgonów, których można uniknąć

Normy o połowę w dół

Pierwszym krokiem w walce z zanieczyszczeniami jest zmierzenie ich poziomu. Aktualne normy emisji określa w Polsce rozporządzenie ministra środowiska. Pomiary prowadzi Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w oparciu o jasno określone kryteria. GIOŚ alarmuje, gdy jakość powietrza pogarsza się zauważalnie.

W przypadku NO₂ chodzi o sytuację, gdy średnie stężenie przekroczy 200 μg/mł w ciągu jednej godziny lub 40 μg/mł w skali roku. Ta druga wartość od 2030 roku spadnie do 20 μg/mł. Pojawi się też nowa skala pomiaru – dobowa – z maksymalnym poziomem 50 μg/mł.

Oznacza to, iż choćby gminy, które w tej chwili spełniają normy, będą musiały zwiększyć swoje wysiłki na rzecz walki z zanieczyszczeniem powietrza. Już teraz niektóre miasta podejmują działania, argumentując je nadchodzącymi zmianami przepisów.

Co jeszcze się zmienia?

Unijna dyrektywa zmienia także normy dotyczące pyłów zawieszonych PM₂,₅ i PM₁₀ oraz innych zanieczyszczeń, takich jak dwutlenek siarki, benzen, tlenek węgla, ołów, arsen, kadm, nikiel i benzo(a)piren.

W przypadku braku działań na rzecz poprawy jakości powietrza więcej gmin i miast będzie odnotowywać przekroczenia norm, co pociąga za sobą konkretne konsekwencje. Przykładem jest strefa czystego transportu – jej zniesienie jest możliwe dopiero po trzech latach utrzymywania się wyników poniżej limitów.

Na poziomie wojewódzkim sejmiki wprowadzają Programy Ochrony Powietrza, które określają działania krótko- i długoterminowe podejmowane przez samorządy. Gminy informują też mieszkańców o wysokich stężeniach zanieczyszczeń, np. podczas epizodów smogowych, kiedy w niektórych miastach wprowadzane są darmowe przejazdy transportem publicznym.

Słaba jakość powietrza to również bariera dla rozwoju gospodarczego. Przedsiębiorstwa działające w regionach z częstymi przekroczeniami norm mogą mieć trudności z uzyskiwaniem decyzji środowiskowych dla nowych inwestycji.

W dobrą stronę

Zarówno obecne, jak i planowane normy przez cały czas nie są w pełni zgodne z zaleceniami WHO. Według tej organizacji, aby skutecznie ograniczyć zagrożenie dla zdrowia ludzi, stężenie NO₂ powinno wynosić 10 μg/mł w skali roku.

W Polsce widoczne są jednak pozytywne zmiany. Działania samorządów na rzecz wymiany starych pieców przekładają się na spadek stężeń pyłów PM₁₀, PM₂,₅ oraz rakotwórczego benzo(a)pirenu. Jednocześnie miasta przez cały czas mierzą się z problemem nadmiernych stężeń dwutlenku azotu pochodzącego głównie ze spalin samochodowych.

Zdjęcie tytułowe: Joanna Urbaniec

Artykuł przygotował Demagog.pl, materiał powstał w ramach współpracy Stowarzyszenia Demagog ze SmogLabem. Naszym wspólnym celem jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji na temat jakości powietrza, zmiany klimatu, ochrony środowiska oraz ochrony zdrowia w Polsce i na świecie. SmogLab nie ingeruje w treść materiałów publikowanych w ramach tej współpracy.

Idź do oryginalnego materiału