Muzułmański dom modlitwy w bloku w Krakowie. Mieszkańcy czują się oszukani, narodowcy protestują

dzienniknarodowy.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: Muzułmański dom modlitwy w bloku w Krakowie. Mieszkańcy czują się oszukani, narodowcy protestują


Na krakowskim osiedlu Podwawelskim od miesięcy działa muzułmański dom modlitwy, przedstawiany wcześniej mieszkańcom jako centrum kultury i integracji. Lokatorzy twierdzą, iż wprowadzono ich w błąd, a środowiska narodowe wyszły na ulice pod hasłem „stop islamizacji". Prowadząca placówkę fundacja odpowiada, iż żadnego meczetu w Krakowie nie ma.

Miało być centrum kultury

Punkt zapalny znajduje się przy ulicy Dworskiej, w zwyczajnym bloku na Podwawelskim. Działa tam od początku 2026 roku miejsce spotkań krakowskich muzułmanów, prowadzone przez fundację Al-Fadżr. Mieszkańcy przekonują, iż lokal przedstawiono im jako centrum kultury i integracji, tymczasem główną aktywnością okazały się regularne modły. To właśnie poczucie, iż dowiedzieli się o charakterze placówki dopiero po fakcie, rozpaliło konflikt. W sieci zaczęło krążyć nagranie z wnętrza, wokół którego gwałtownie narosły emocje.

Mieszkańcy: nikt nas nie pytał

Sednem sporu nie jest teologia, ale zaufanie i procedury. Część lokatorów podkreśla, iż nie chodzi im o samą obecność wyznawców islamu, ale o sposób, w jaki placówka powstała, bez rzetelnej informacji i bez pytania sąsiadów o zdanie. W ich odczuciu w środku osiedlowej wspólnoty pojawiła się instytucja, na którą nikt nie wyraził świadomej zgody. Do krakowskiego magistratu popłynęły apele o wyjaśnienie stanu prawnego lokalu i sprawdzenie, czy jego użytkowanie jest zgodne z przeznaczeniem.

Wątek polityczny

Sprawa nabrała ostrości politycznej, gdy okazało się, iż wśród osób związanych z placówką jest Kamila Dudkiewicz, Polka, która przeszła na islam, a w 2023 roku kandydowała do Sejmu z listy Lewicy. To właśnie ten fakt sprawił, iż prawicowi komentatorzy zaczęli wiązać całą inicjatywę z lewą stroną sceny. Trzeba jednak oddzielić fakty od interpretacji: udokumentowany jest udział byłej kandydatki Lewicy w prowadzeniu ośrodka, natomiast teza o świadomej, planowej „islamizacji Polski" pozostaje polityczną oceną, a nie potwierdzonym ustaleniem. Środowiska narodowe zorganizowały pod placówką protest, na który przyszło kilkaset osób, a hasła o zatrzymaniu islamizacji podchwyciła część polityków Konfederacji.

Fundacja: to nie jest meczet

Drugą stronę sporu reprezentuje fundacja, która stanowczo odrzuca stawiane zarzuty. Jej przedstawiciele twierdzą, iż inicjatywę przedstawiono opinii publicznej w krzywym zwierciadle, i zaprzeczają, jakoby ich celem było wzniesienie pełnowymiarowego, wolnostojącego meczetu. Jak przekonują, w Krakowie nie ma meczetu, a sporny lokal to miejsce kultu i spotkań, nie zaś świątynia w tradycyjnym rozumieniu. Podkreślają też, iż korzystanie z wolności religijnej jest w Polsce prawem gwarantowanym każdemu.

Spór, który wykracza poza jedno osiedle

Konflikt przy Dworskiej stał się papierkiem lakmusowym szerszej debaty. Dla jednych to dowód, iż napięcia znane z Europy Zachodniej pukają już do polskich drzwi, dla innych burza rozpętana wokół niewielkiej sali modlitw. Warto zachować proporcje: wspólnota muzułmańska w Polsce należy do najmniejszych na kontynencie, a prawo dopuszcza istnienie miejsc kultu różnych wyznań. Zarazem realny pozostaje problem, który wskazują mieszkańcy, czyli przejrzystość wobec lokalnej społeczności i jej prawo do informacji o tym, co powstaje za ścianą. To na tym gruncie, a nie na wojnie na symbole, rozstrzygnie się, czy podobne spory będą w przyszłości gasły, czy narastały.

Idź do oryginalnego materiału