Mróz-Gorgoń podała się do dymisji. Tusk dostał lekcję kadrową

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Mróz-Gorgoń podała się do dymisji. Tusk dostał lekcję kadrową


Barbara Mróz-Gorgoń złożyła dymisję 21 sierpnia 2026 r. po 22 dniach jako pełnomocniczka rządu do spraw promocji marki Polski. Tłem była burza wokół raportu „Polaków portret własny”, błędów i użycia AI. Dla rządu Tuska to kompromitacja kadrowej kontroli.

Dymisja po trzech tygodniach

Barbara Mróz-Gorgoń, powołana na pełnomocniczkę rządu do spraw promocji marki Polski, zakończyła misję po zaledwie trzech tygodniach. Według Interii pełniła funkcję łącznie 22 dni. Powodem politycznej burzy stał się raport „Polaków portret własny”, który miał dotyczyć polskiej tożsamości i marki kraju, a w praktyce przyniósł rządowi pytania o jakość, odpowiedzialność i elementarną selekcję ludzi do państwowych funkcji.

Paweł Lisicki i Rafał Ziemkiewicz w „Do Rzeczy” skomentowali sprawę bez taryfy ulgowej. Ziemkiewicz ujął dymisję obrazowo jako szybki wzlot i jeszcze szybszy upadek. Lisicki, zgodnie z tytułem materiału, zestawił Donalda Tuska i Mróz-Gorgoń z „gangiem Olsena”. Za tymi złośliwościami stoi jednak poważna rzecz: państwo, które ma promować Polskę, najpierw samo wystawia się na śmieszność.

Raport, który uderzył w markę Polski

Kontrowersje dotyczyły raportu „Polaków portret własny”, przygotowanego przez Fundację Marka Polska Think Tank. Rzeczpospolita pisała, iż dokument wywołał krytykę z powodu błędów oraz zarzutów dotyczących szerokiego użycia narzędzi AI. Sama Mróz-Gorgoń tłumaczyła, iż AI miała pomagać przy transkrypcji, podsumowaniu i redakcji, a nie tworzyć wniosków badawczych.

Najbardziej bolesne dla rządu było jednak coś innego. Raport miał mówić o Polsce, a stał się przykładem, jak nie prowadzić opowieści o Polsce. Media wytykały mu błędy, obcojęzyczne wtrącenia i sformułowania, które łatwo zamieniły poważny temat w internetową kpinę. o ile ktoś obejmuje funkcję od marki narodowej, musi rozumieć, iż marka Polski nie jest korporacyjną prezentacją. To dobro wspólne.

Tusk i problem odpowiedzialności

Donald Tusk firmował tę nominację politycznie. Dlatego sprawy nie da się zamknąć zdaniem, iż pełnomocniczka sama zrezygnowała. Premier, który lubi przedstawiać swój obóz jako drużynę fachowców, dostał publiczny test jakości kadr. Ten test wypadł fatalnie. DN pisał już, jak Donald Tusk potrafi używać ostrych politycznych szpilek, ale w tej sprawie problem wrócił do niego.

Rządzący próbowali odcinać raport od resortowych pieniędzy i formalnych umów. Zero.pl przytaczało stanowisko Ministerstwa Sportu i Turystyki, iż kontrowersyjny materiał nie był częścią umowy, a rozliczenie projektu „Strategia Marki Polska” wyniosło 179 738,19 zł. To doprecyzowanie jest ważne, ale nie rozwiązuje politycznego problemu. Obywatel widzi chaos komunikacyjny, znikające dokumenty, wyjaśnienia po fakcie i dymisję po 22 dniach.

Marka narodowa to nie zabawka elit

Spór o „Markę Polska” odsłania chorobę części liberalnych elit: przekonanie, iż państwo można opakować w modny język, warsztaty i slajdy, a naród potraktować jak grupę fokusową. Polska nie potrzebuje urzędowego brandingu, który brzmi jak kompilacja korporacyjnych haseł. Potrzebuje poważnej polityki historycznej, gospodarczej i kulturalnej, opartej na realnych osiągnięciach narodu.

Tu stawka jest większa niż jedna dymisja. Wizerunek Polski za granicą buduje się siłą państwa, gospodarki, armii, dyplomacji, nauki i kultury. Buduje się też prawdą o własnej historii, a nie zawstydzeniem polskością. o ile rząd nie potrafi sprawdzić dokumentów osoby powoływanej do tak wrażliwej funkcji, to jak ma wiarygodnie prowadzić sprawy, w których chodzi o interes narodowy?

Puenta po kompromitacji

Ziemkiewicz i Lisicki nazwali to ostrym językiem publicystyki. Słusznie, bo czasem ironia celniej opisuje bałagan niż urzędowy komunikat. Ale sedno jest poważne: państwo musi mieć kadry, które rozumieją Polskę, a nie tylko język prezentacji o Polsce.

Dymisja Mróz-Gorgoń powinna być dla rządu lekcją. Promocja kraju nie zaczyna się od raportu, kampanii ani hasła. Zaczyna się od szacunku do własnego narodu i od odpowiedzialności za publiczne decyzje. Bez tego każda „marka” zamienia się w pusty produkt, a Polska płaci rachunek prestiżem.

Źródło: Do Rzeczy, Interia, Rzeczpospolita, Zero.pl.

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału