"Może stryczek, może krzesło elektryczne". W Izraelu chcą wprowadzić karę śmierci

14 godzin temu
Itamar Ben Gwir, objęty zakazem wjazdu do Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Nowej Zelandii i Norwegii za podżeganie do ekstremistycznej przemocy minister w rządzie Benjamina Netanjahu, chce zmian w prawie. Pierwsze czytanie przeszła jego ustawa, która dopuściłaby wobec Palestyńczyków karę śmierci. O co chodzi w nowej odsłonie izraelskiego apartheidu - wyjaśnia Marta Nowak z Gazeta.pl.
W październiku 2025 roku nastąpiło zawieszenie broni w Strefie Gazy. Według danych palestyńskich władz Izrael przez niespełna pół roku złamał je ponad 1600 razy - jednak od jesieni o Izraelu i Palestynie pisze się mniej, a jeżeli już, to w kontekście deweloperskich planów Trumpa. Być może warto jednak zwrócić uwagę na to, co w tym czasie wydarzyło się w Knesecie. W toku prac parlamentarnych znalazł się napisany przez skrajnie prawicową partię Ben Gwira - Żydowską Siłę - projekt ustawy o wprowadzeniu kary śmierci.


REKLAMA


Co konkretnie jest w ustawie? Możliwość kary śmierci dla osób, które "powodują śmierć izraelskiego obywatela" w celu zaszkodzenia państwu Izrael lub "odrodzeniu się narodu żydowskiego na swojej ziemi". Egzekucje miałyby być wykonywane przy użyciu zastrzyku, Ben Gwir ogłaszał publicznie, iż szubienica i krzesło elektryczne też wchodzą w grę. W czasie posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego w Knesecie powiedział, iż już "stu lekarzy" zgłosiło się na ochotnika do wykonywania wyroków.
Czy ta ustawa jest konstytucyjna? Nie. Izrael do dziś nie ma jednej formalnej konstytucji, ma jednak zbiór podstawowych ustaw zasadniczych. Jedna z nich - wprowadzona w 1992 roku ustawa pt. "Godność ludzka i wolność" wprost mówi o nienaruszalności życia ludzkiego.
Jaki jest etap prac? Projekt w listopadzie przeszedł przez pierwsze czytanie. Wygląda jednak na to, iż przynajmniej na razie utknął w parlamentarnej zamrażarce - od tego czasu nie została jeszcze wyznaczona data drugiego i trzeciego (ostatniego) czytania.
Cały projekt (w oryginale) znajdziecie pod tym linkiem.


Zobacz wideo IDF przyznaje: przerażające dane o ofiarach w Gazie są prawdziwe


Za zabicie Izraelczyka - kara śmierci
Fantazje o tym, iż palestyńskich więźniów można by po prostu mordować, towarzyszą Itamarowi Ben Gwirowi od dawna. Wiosną 2024 r. sporo mówiło się o koszmarnych warunkach w więzieniach, w których izraelskie władze przetrzymują Palestyńczyków. Ben Gwir, ogłaszając wówczas, iż powstaną nowe budynki więzienne, dodawał, iż lepszym "rozwiązaniem problemu przepełnienia więzień" byłaby jednak "kara śmierci dla palestyńskich więźniów".
Teraz, w ramach poparcia dla swojej ustawy, członkowie partii Żydowska Siła zaczęli wpinać w klapy marynarek złote stryczki - kształtem podobne do żółtych wstążek często noszonych jako symbol poparcia dla Izraela. W grudniowym poście na Twitterze Ben Gwir pisał:
Moi koledzy z frakcji Żydowska Siła i ja przybyliśmy dziś na obrady Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego, żeby kontynuować walkę o karę śmierci dla terrorystów, z przypinkami w kształcie stryczka – to symbol naszego zaangażowania w uchwalenie tej ustawy i jasny sygnał, iż terroryści to synowie śmierci. Nadszedł czas na karę śmierci dla terrorystów!


W języku Ben Gwira - który sam w młodości był w Izraelu skazany za popieranie syjonistycznej organizacji terrorystycznej - "terroryści" oznacza po prostu "Palestyńczycy". Na usta ciśnie się też, rzecz jasna, pytanie, jaką to ziemię Ben Gwir uważa za "swoją". Ale adekwatnie nie trzeba sięgać po tweety ministra - wystarczy wczytać się w tekst projektu, który wprost różnicuje między obywatelami pochodzenia żydowskiego i arabskiego. Suchej nitki na ustawy nie pozostawia komunikat, który sporządził w tej sprawie zespół specjalnych wysłanników ONZ:
[Ustawa] chroni jedynie obywateli Izraela i interesy Żydów, a tym samym negatywnie traktuje osoby niebędące obywatelami Izraela i niemające żydowskiego pochodzenia. Co więcej, w praktyce może ona pośrednio dyskryminować Palestyńczyków pod okupacją izraelską. [...] Ponieważ izraelskie procesy wojskowe cywilów zwykle nie spełniają międzynarodowych standardów rzetelnego procesu w zakresie praw człowieka i prawa humanitarnego, jakiekolwiek orzeczenie kary śmierci byłoby arbitralne.
Projekt procedowany w Knesecie potępili też inni.


Centrum Prawne Adalah. (To ich prawnicy wspierali Gretę Thunberg i inne osoby, które na flotylli humanitarnej próbowały przełamać blokadę morską Gazy). Jak podkreślili, ustawa jest napisana tak, "by używać jej wyłącznie przeciw Palestyńczykom - i obywatelom, i mieszkańcom Okupowanych Terytoriów Palestyńskich".
Amnesty International. Przedstawicielka organizacji, Erica Guevara Rosas, nazwała ustawę "jawnie dyskryminującym narzędziem usankcjonowanego przez państwo zabijania, dominacji i ucisku".
Głosy z wewnątrz Izraela. W lutym oświadczenie w sprawie projektu Ben Gwira podpisało 1200 prominentnych Izraelczyków - w tym laureaci Nagrody Nobla, eks-szefowie Mossadu i Szin Bet, a także były premier Ehud Barak (ostatnio znany głównie z korespondencji z Epsteinem). W treści oświadczenia czytamy, iż "przywrócenie kary śmierci stanowiłoby plamę na moralności Izraela i zaprzeczyłoby jego tożsamości jako państwa żydowskiego".


A co, jeżeli ktoś zabije Palestyńczyka?
I na tym mógłby się ten tekst skończyć, ale warto dla kontrastu przytoczyć jeszcze jedną historię. Wiosną 2025 r. na Zachodnim Brzegu izraelski osadnik zastrzelił Palestyńczyka, Odeha Hathaleena - który wcześniej pracował przy filmie "No Other Land". Osadnika, Yinona Leviego, zatrzymała policja, by po kilku dniach umieścić go w areszcie domowym - na ni mniej, ni więcej, tylko trzy dni. W lutym tego roku "Times of Israel" doniósł, iż Leviemu ostatecznie zostanie postawiony zarzut nieumyślnego zabójstwa. Maksymalna kara, jaka mu grozi, to 12 lat więzienia. A mowa o prawdopodobnie najgłośniejszej zbrodni, jaka w ostatnich latach miała miejsce na Zachodnim Brzegu. Film "No Other Land" kilka miesięcy wcześniej dostał Oscara. O zabójstwie jego współtwórcy usłyszało pół świata.
Gdyby ustawa Ben Gwira obowiązywała w chwili tego morderstwa, sprawca nie musiałby bać się stryczka - zamordował w końcu Palestyńczyka, więc nie utrudniał "odrodzenia się narodu żydowskiego". Ale jak na izraelską prokuraturę zarzut nieumyślnego zabójstwa to i tak sporo. Działania organów ścigania wobec Izraelczyków, którzy osiedlają się na Zachodnim Brzegu i próbują stamtąd przegnać Palestyńczyków, na bieżąco monitoruje Yesh Din - izraelska organizacja zajmująca się prawami człowieka. Garść danych za lata 2005-2025:


Ponad 93% wszystkich śledztw dotyczących przemocy osadników zamknięto bez sporządzenia aktu oskarżenia.
Zaledwie 3% śledztw zakończyło się wyrokiem skazującym.
W ponad połowie przypadków przemocy osadników, które udokumentowało Yesh Din w ciągu ostatnich trzech lat, uczestniczyli izraelscy żołnierze lub policjanci.


A w najbliższej przyszłości materiału do dalszych analiz dla Yesh Din nie zabraknie. Ataki izraelskich osadników na Palestyńczyków wciąż przybierają na sile. Według danych OCHA (jednego z biur ONZ) w roku 2025 opuścić swoje domy na Zachodnim Brzegu musiała rekordowa liczba 37 tys. Palestyńczyków, dręczonych agresją osadników i manewrami IDF.
Nie wiadomo, czy ustawa Ben Gwira wejdzie w życie. Wydaje się, iż na razie projekt utknął w zamrażarce sejmowej. Ale fakty są następujące: pierwsze czytanie w parlamencie Izraela przeszła ustawa, która od pochodzenia etnicznego uzależnia to, czy można kogoś w majestacie prawa powiesić. Przyniósł ją i położył na stół minister, szef jednej z partii tworzących koalicję rządzącą. To jawne potwierdzenie tego, o czym organizacje prawnoczłowiecze mówiły jeszcze przed inwazją na Gazę. Apartheid to nie system, który objawił się na świecie tylko raz kiedyś w RPA i teraz go nigdzie nie ma. W Izraelu ma się świetnie.
Idź do oryginalnego materiału