Każdego roku miliony turystów przemierzają setki mil przez prerie Dakoty Południowej, aby stanąć przed jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Stanów Zjednoczonych. Wykute w granicie twarze czterech prezydentów spoglądają na odwiedzających, przypominając o najważniejszych momentach w historii kraju.

Mount Rushmore to jednak znacznie więcej niż słynny pomnik. To fascynująca opowieść o ambicji, inżynierii, polityce, historii i ludziach, którzy postanowili wykuć historię Ameryki w skale.
Pomysł, który miał przyciągnąć turystów
Niewiele osób wie, iż początki Mount Rushmore nie miały wiele wspólnego z patriotyzmem. W 1923 roku historyk z Dakoty Południowej Doane Robinson szukał sposobu na przyciągnięcie turystów do słabo wówczas odwiedzanego regionu Black Hills. Początkowo chciał uwiecznić postacie związane z historią Dzikiego Zachodu – odkrywców, traperów i indiańskich wodzów. Dopiero później do projektu dołączył rzeźbiarz Gutzon Borglum, który zaproponował znacznie bardziej ambitną wizję – stworzenie pomnika poświęconego historii całych Stanów Zjednoczonych.
Dlaczego właśnie ci czterej prezydenci?
To pytanie zadaje sobie niemal każdy odwiedzający. Borglum nie wybrał prezydentów przypadkowo. Według jego koncepcji mieli oni symbolizować najważniejsze etapy pierwszych 150 lat historii USA.
•George Washington – symbolizuje narodziny Stanów Zjednoczonych. Jako dowódca armii podczas wojny o niepodległość i pierwszy prezydent stworzył fundamenty nowego państwa.
•Thomas Jefferson – był autorem Deklaracji Niepodległości i prezydentem odpowiedzialnym za zakup Luizjany od Francji w 1803 roku. Dzięki tej transakcji powierzchnia USA niemal się podwoiła.
•Theodore Roosevelt – reprezentuje rozwój gospodarczy i wzrost znaczenia Stanów Zjednoczonych na świecie. Był zwolennikiem reform gospodarczych, budowy Kanału Panamskiego oraz ochrony przyrody. Wielu historyków nazywa go ojcem amerykańskiego systemu parków narodowych.
•Abraham Lincoln – symbolizuje zachowanie jedności kraju podczas wojny secesyjnej i zniesienie niewolnictwa. To właśnie dlatego Borglum uznał go za jednego z najważniejszych prezydentów w historii USA.
Gigantyczna budowa
Prace rozpoczęły się 4 października 1927 roku i trwały czternaście lat. Oficjalnie zakończono je 31 października 1941 roku. W projekcie uczestniczyło niemal 400 pracowników. Największą ciekawostką jest fakt, iż około 90 procent skały usunięto przy pomocy dynamitu. Dopiero później robotnicy używali młotów pneumatycznych i dłut, aby nadać twarzom odpowiedni kształt. W sumie usunięto setki tysięcy ton granitu. Robotnicy codziennie wisieli na linach setki metrów nad ziemią, obsługiwali dynamit i ciężkie młoty pneumatyczne. Mimo niezwykle niebezpiecznych warunków podczas całego okresu budowy nie doszło do ani jednego śmiertelnego wypadku.
Projekt, który nigdy nie został ukończony
Większość turystów nie zdaje sobie sprawy, iż Mount Rushmore jest w pewnym sensie niedokończony. Borglum planował wyrzeźbić prezydentów od pasa w górę, a za pomnikiem stworzyć monumentalną Halę Kronik – miejsce przechowywania najważniejszych dokumentów i informacji o historii kraju. Zabrakło jednak funduszy, a wybuch II wojny światowej zakończył dalsze prace.
Miejsce piękne i kontrowersyjne
Współcześnie Mount Rushmore pozostaje jednym z najpopularniejszych miejsc turystycznych Ameryki, odwiedzanym przez ponad dwa miliony osób rocznie. Jednocześnie pomnik jest przedmiotem dyskusji historycznych. Znajduje się bowiem w Black Hills – regionie uznawanym za święty przez Lakotów. Dla wielu rdzennych mieszkańców Ameryki miejsce to symbolizuje również trudną historię relacji pomiędzy rządem USA a plemionami indiańskimi.
Dla turystów odwiedzających Dakotę Południową Mount Rushmore pozostaje obowiązkowym punktem podróży. Najlepsze wrażenie robi o świcie lub po zmroku, kiedy granitowe twarze są efektownie podświetlone.
Ruda

1 godzina temu













