Morawiecki wskazał swój największy błąd. Uderzył w partyjną telewizję

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Morawiecki wskazał swój największy błąd. Uderzył w partyjną telewizję


Mateusz Morawiecki uznał, iż jego największym błędem jako premiera było tolerowanie telewizyjnej propagandy związanej z kierownictwem PiS. Były szef rządu przyznał tym samym, iż partyjny przekaz odstraszał wyborców. Dla polskiej prawicy to ważna lekcja: bez prawdy i szacunku do własnego elektoratu nie da się odzyskać zaufania.

Błąd, który kosztował zaufanie

Mateusz Morawiecki został zapytany przez Wirtualną Polskę o największy błąd popełniony w czasie sprawowania urzędu premiera. Wskazał na tolerowanie telewizyjnej propagandy podporządkowanej prezesowi Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, iż taki przekaz odstręczył od obozu wielu ludzi.

To mocne przyznanie, choćby jeżeli pada dopiero po utracie władzy i w chwili ostrego sporu na prawicy. Morawiecki nie zrzucił całej odpowiedzialności na przeciwników politycznych, media liberalne ani zewnętrzne okoliczności. Nazwał problem we własnym obozie: propaganda zamiast rzetelnej komunikacji.

Prawica powinna wyciągnąć z tego wniosek bez taryfy ulgowej. Media publiczne mają służyć państwu i obywatelom, a nie być tubą jednej frakcji. Obrona polskiej racji stanu nie wymaga lukrowania rzeczywistości. Przeciwnie, wymaga wiarygodności, bo tylko prawdziwy przekaz buduje trwałe poparcie dla polityki suwerennościowej.

Polacy nie potrzebują mediów, które zmieniają się w biuro prasowe rządzących. Potrzebują informacji pozwalającej oceniać władzę, również tę wybraną głosami patriotycznego elektoratu. Bez takiego standardu każde środowisko prędzej czy później zamyka się we własnej bańce i przestaje rozumieć nastroje kraju.

Twarde odcięcie od Kurskiego

W rozmowie pojawił się również wątek Jacka Kurskiego, który w ostatnich dniach ostro krytykował byłego premiera. Morawiecki odpowiedział, iż nie zamierza rozmawiać z „tego typu człowiekiem”. Spór przestał więc dotyczyć wyłącznie oceny dawnych decyzji i wszedł na poziom otwartego zerwania politycznych relacji.

Dla wyborcy prawicy personalna wojna nie jest jednak najważniejsza. Liczy się odpowiedź na pytanie, czy środowiska deklarujące obronę państwa, rodziny i narodowego interesu potrafią mówić Polakom prawdę także wtedy, gdy jest ona dla nich niewygodna. Władza, która zastępuje ocenę rzeczywistości przekazem dnia, sama osłabia swój mandat.

PiS bez „drugiego płuca”

Morawiecki ocenił także, iż po odejściu jego środowiska PiS może stać się bardziej radykalny i jeszcze mocniej skręcić w prawo. Jak podała Wirtualna Polska, były premier ogłosił utworzenie nowego klubu parlamentarnego przez 40 posłów i jednego senatora. Klub ma być politycznym forum działania stowarzyszenia Rozwój Plus.

Sam skręt w prawo nie jest błędem, jeżeli oznacza obronę suwerenności, wolności gospodarczej, rodziny i bezpieczeństwa Polaków. Problem zaczyna się wtedy, gdy program zastępują wewnętrzne rozliczenia, a patriotyczne hasła mają przykryć brak uczciwej diagnozy. Polska potrzebuje silnej prawicy, ale jej siła musi wyrastać z prawdy, kompetencji i odpowiedzialności.

Stawka wykracza daleko poza przyszłość jednej partii. Rozbita i zajęta sobą opozycja oddaje pole rządzącym, a Polacy tracą skuteczną reprezentację w sporach o podatki, bezpieczeństwo oraz zakres narodowej suwerenności. Wyznanie Morawieckiego ma sens tylko wtedy, gdy stanie się początkiem naprawy, a nie kolejną bronią w partyjnej wojnie.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału