MON tłumaczy brak stałej tarczy nad miastami. Polska potrzebuje jasnych priorytetów

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: MON tłumaczy brak stałej tarczy nad miastami. Polska potrzebuje jasnych priorytetów


Gen. bryg. Michał Marciniak powiedział 15 sierpnia w Polsat News, iż polskie miasta nie są dziś chronione przeciwrakietowo, bo nie ma wokół nich rozstawionych systemów. MON odpowiedziało 19 sierpnia, iż obrona działa zintegrowanie, zależnie od priorytetów i zagrożeń. Stawką jest realna osłona Polaków.

Słowa generała i reakcja resortu

Gen. bryg. Michał Marciniak, wiceszef Agencji Uzbrojenia i pełnomocnik MON do spraw budowy zintegrowanej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, powiedział w Polsat News, iż duże miasta nie są w tej chwili chronione przeciwrakietowo, ponieważ nie ma wokół nich rozstawionych systemów. Dodał, iż Polska jest na etapie budowy tego systemu i wskazał horyzont po 2030 lub 2035 roku.

Po tej wypowiedzi MON wydało komunikat, w którym tłumaczyło, iż obrona powietrzna państwa nie polega na stałym ustawieniu baterii rakietowych wokół każdego dużego miasta. Resort podkreślił, iż system ma charakter zintegrowany, a jego elementy są rozmieszczane według aktualnej sytuacji, oceny zagrożeń i priorytetów obronnych państwa.

To wyjaśnienie jest technicznie zrozumiałe. Problem leży gdzie indziej. Polacy po latach wojny na Ukrainie, po rosyjskich naruszeniach przestrzeni i po upadkach rakiet na terytorium kraju mają prawo usłyszeć prostą odpowiedź: co jest chronione, według jakiej logiki i kto bierze polityczną odpowiedzialność za priorytety.

Nie wystarczy powiedzieć: system zintegrowany

Obrona powietrzna rzeczywiście nie działa jak mur wokół każdego miasta. Tworzą ją samoloty, rozpoznanie, systemy krótkiego i średniego zasięgu, dowodzenie, łączność oraz decyzje o tym, które obiekty i rejony mają pierwszeństwo. MON przypomina, iż osłoną mogą być obejmowane aglomeracje, centra administracyjne i gospodarcze, infrastruktura krytyczna oraz zgrupowania Sił Zbrojnych RP.

To jednak nie zwalnia resortu z obowiązku jasnej komunikacji. jeżeli szczegóły rozmieszczenia są tajne, a wiele z nich musi pozostać tajnych, to tym bardziej potrzeba uczciwego języka o stanie zdolności. Obywatel nie musi znać współrzędnych baterii. Musi wiedzieć, czy państwo buduje realną osłonę, czy tylko uspokaja opinię publiczną ogólnikami.

Niedawno pisaliśmy, iż polskie niebo jest pod presją ze wschodu. Ten problem nie zniknie od samego użycia słowa „zintegrowany”. Rosja testuje granice, bada reakcje i szuka słabych punktów. Polska musi odpowiadać systemem, ale także wiarygodnością państwa.

Wisła, Narew, Pilica Plus i SAN

Kontekst modernizacyjny jest ważny. W rozmowie z Defence24 gen. Marciniak wskazywał, iż wielowarstwowy system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej został rozbudowany o system SAN, a praktyczna konstrukcja obejmuje w tej chwili Wisłę, Narew, Pilicę Plus oraz SAN. To pokazuje kierunek. Polska próbuje przejść od dziurawego dziedzictwa do układu, który ma reagować na rakiety, samoloty i drony.

Według Defence24 pierwszy dywizjon programu Wisła osiągnął pełną gotowość operacyjną w grudniu 2025 roku, dostawy w drugiej fazie mają trwać w latach 2027-2028, a program SAN ma obejmować ponad 700 różnych typów pojazdów. Te liczby mówią jedno: budowa tarczy to lata, kontrakty, szkolenie ludzi i integracja systemów, a nie konferencja prasowa.

Polska Zbrojna opisywała z kolei, iż Tarcza Polski w pierwotnych założeniach miała trzy warstwy, ale doświadczenia współczesnego pola walki wymusiły silniejszy nacisk na zwalczanie bezzałogowców. Wojna na Ukrainie pokazała, iż tanie drony mogą wyczerpywać drogie pociski. Kraj, który nie rozumie tej ekonomii obrony, będzie płacił podwójnie.

Sojusznicy pomagają, ale nie zastąpią państwa

MON wskazuje, iż w działaniach obrony powietrznej uczestniczą także sojusznicy. To ważne, bo NATO wzmacnia wschodnią flankę, a obecność samolotów i systemów sojuszniczych ma realne znaczenie odstraszające. Pisaliśmy o tym przy okazji ćwiczeń, gdy ponad 50 maszyn NATO operowało nad Polską.

Ale sojusz nie może być wymówką dla własnej słabości. Państwo poważne buduje własne zdolności, własny przemysł, własne zapasy i własne procedury. jeżeli polskie miasta mają być chronione dopiero po podniesieniu gotowości i decyzji o priorytetach, to Polacy muszą wiedzieć, iż te decyzje są przygotowane, przećwiczone i finansowane.

Tu zaczyna się zasadnicza stawka. Obrona powietrzna to bezpieczeństwo rodzin, zakładów pracy, elektrowni, szpitali i centrów dowodzenia. To także pieniądze podatnika. Każdy rok opóźnienia oznacza większe ryzyko, a każda mglista formułka w komunikacie resortu zwiększa nieufność wobec państwa.

Polityczna odpowiedzialność za parasol

Marciniak powiedział rzecz niewygodną, ale potrzebną: system jest budowany, a miasta nie mają dziś stałej osłony w postaci rozstawionych wokół nich baterii. MON próbuje tę wypowiedź ująć w ramy operacyjne. Dobrze. Tylko iż komunikat nie może zasłonić sedna: Polska potrzebuje priorytetów, pieniędzy i kontroli wykonania.

Spór nie powinien sprowadzać się do tego, czy jedno zdanie generała było zbyt ostre dla polityków. Pytanie brzmi inaczej: czy państwo po latach ostrzeżeń potrafi uczciwie powiedzieć obywatelom, na jakim etapie jest tarcza i czego jeszcze brakuje. Bez tego nie ma zaufania. A bez zaufania choćby najlepszy system dowodzenia będzie politycznie słabszy, niż powinien.

Polska prawica powinna w tej sprawie mówić jasno. Suwerenność nie polega na deklaracjach. Polega na tym, iż polskie niebo, polskie miasta i polskie rodziny nie są zakładnikami opóźnień, PR-u i cudzych decyzji. Obrona powietrzna musi być jednym z najtwardszych priorytetów państwa.

Źródło: WP Wiadomości, Polsat News, Polskie Radio 24, Defence24, Polska Zbrojna.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału