Zamiast kolejnych wizji czas spojrzeć na fakty. Przyszłość zachodniego wejścia do portu może wyglądać zupełnie inaczej, niż przedstawiają to polityczne obietnice
Molo w Świnoujściu? Piękne wizualizacje, piękne słowa i jeszcze piękniejsze wyborcze obietnice. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zestawimy je z rzeczywistością i planami dotyczącymi falochronu zachodniego.
Od miesięcy mieszkańcom przedstawia się wizje rozwoju turystycznego miasta. Molo ma być symbolem nowoczesnego Świnoujścia, kolejną atrakcją i inwestycją, która przyciągnie turystów.
Tylko iż polityka inwestycyjna nie może polegać na rysowaniu obrazków i opowiadaniu mieszkańcom tego, co dobrze brzmi.
Musi opierać się na dokumentach, uzgodnieniach, pieniądzach i przede wszystkim realiach.
A realia są takie, iż właśnie okolice Stawy Młyny i falochronu zachodniego mają w przyszłości przejść ogromną zmianę.
Falochron zachodni ma się zmienić
Obecny falochron zachodni ma około 350 metrów długości i kończy się Stawą Młyny – słynnym świnoujskim „Wiatrakiem”.
W przestrzeni publicznej od dłuższego czasu pojawiają się informacje o planowanym przedłużeniu falochronu o około 400 metrów w głąb morza. Informacje takie były przekazywane w związku z planami Urzędu Morskiego w Szczecinie.
Co więcej, z odpowiedzi Urzędu Morskiego przekazanej naszej redakcji wynika, iż przebudowa falochronu zachodniego znajduje się w planach inwestycyjnych na lata 2029–2036, choć w tej chwili przedsięwzięcie pozostaje jeszcze na etapie koncepcyjnym.
I właśnie w tym miejscu pojawia się podstawowe pytanie:
po co mieszkańcom opowiadać o budowie osobnego mola w tym rejonie, skoro za kilka lat może powstać tam ogromna konstrukcja hydrotechniczna wychodząca setki metrów w Bałtyk?
Falochron zachodni w Świnoujściu dłuższy o 400 metrów. Jest odpowiedź Urzędu Morskiego
Molo narysowane na piasku?
Nie chodzi o to, iż Świnoujście nie potrzebuje mola.
Wręcz przeciwnie.
Świnoujście potrzebuje miejsca, które stanie się turystyczną wizytówką miasta. Potrzebuje atrakcji działającej nie przez sześć tygodni wakacji, ale przez cały rok.
Tyle iż molo trzeba projektować razem z rzeczywistością, a nie przeciwko niej.
Jeżeli państwowy Urząd Morski planuje przebudowę i przedłużenie falochronu zachodniego, to właśnie od tego powinno rozpocząć się myślenie władz Świnoujścia.
Nie od kolejnych wizualizacji.
Nie od haseł wyborczych.
Nie od opowieści o tym, jak pięknie kiedyś będzie.
Najpierw trzeba usiąść przy jednym stole z Urzędem Morskim i odpowiedzieć na podstawowe pytanie:
jak połączyć strategiczną inwestycję portową z rozwojem turystycznym miasta?
Falochron może stać się molem
I tutaj pojawia się ogromna szansa.
Być może Świnoujście wcale nie potrzebuje budować obok kolejnej konstrukcji za setki milionów złotych.
Być może przyszły, przedłużony falochron zachodni powinien zostać zaprojektowany tak, aby poza swoją podstawową funkcją hydrotechniczną był również nowoczesną promenadą wychodzącą setki metrów w morze.
Szerokie przejście dla pieszych.
Tarasy widokowe.
Oświetlenie.
Miejsca odpoczynku.
Punkty gastronomiczne tam, gdzie pozwalają na to przepisy i bezpieczeństwo.
Ochrona przed falami.
Dostępność dla osób z niepełnosprawnościami.
I przede wszystkim zachowana Stawa Młyny, która od marca 2026 roku znajduje się w rejestrze zabytków.
To mogłoby być prawdziwe molo Świnoujścia.
Nie kolejna wyborcza obietnica, ale wykorzystanie inwestycji, która z powodów portowych i bezpieczeństwa żeglugi i tak ma być przygotowywana.
Miasto musi zacząć rozmawiać
Do tego potrzebne jest jednak coś więcej niż konferencje prasowe i wizualizacje.
Potrzebna jest realna polityka.
Miasto powinno już dziś rozmawiać z Urzędem Morskim w Szczecinie, Ministerstwem Infrastruktury i Zarządem Morskich Portów Szczecin i Świnoujście.
Powinno powstać wspólne stanowisko określające, czy przebudowany falochron może być dostępny dla mieszkańców i turystów oraz jakie rozwiązania techniczne trzeba zastosować, żeby pełnił również funkcję spacerową.
Bo za kilka lat może być za późno.
Projektanci zaprojektują konstrukcję hydrotechniczną zgodnie z wymaganiami portu, inwestycja zostanie policzona, sfinansowana i zrealizowana, a później ktoś w magistracie obudzi się i powie:
„A przecież chcieliśmy tutaj molo”.
Polityka musi być policzona
Najłatwiej jest obiecywać.
Trudniej przygotować dokumentację.
Jeszcze trudniej znaleźć kilkaset milionów złotych, uzyskać decyzje środowiskowe, uzgodnić inwestycję z administracją morską i przeprowadzić ją przez wszystkie procedury.
Dlatego mieszkańcy powinni zawsze pytać polityków:
ile to będzie kosztowało?
Skąd będą pieniądze?
Czy teren pozwala na realizację inwestycji?
Czy projekt został uzgodniony z Urzędem Morskim?
Czy jest harmonogram?
Czy istnieje dokumentacja?
Bez odpowiedzi na te pytania mamy nie inwestycję, ale polityczne marzenie.
Świnoujście potrzebuje wizji, ale realnej
Największym błędem byłoby teraz uparte trzymanie się jednej wyborczej koncepcji tylko dlatego, iż ktoś wcześniej ją ogłosił.
Dobry samorząd potrafi zmienić plan, kiedy zmieniają się warunki.
Jeżeli falochron zachodni rzeczywiście zostanie przedłużony o około 400 metrów, należy zrobić wszystko, żeby mieszkańcy Świnoujścia również coś na tej gigantycznej inwestycji zyskali.
Nie walczmy więc o molo obok falochronu. Walczmy o to, żeby przyszły falochron stał się najlepszym molem nad Bałtykiem.
Tak wygląda realne myślenie o mieście.
Bo polityki nie można pisać patykiem po piasku.
Politykę trzeba projektować, uzgadniać i przede wszystkim policzyć.
A wyborcy powinni nauczyć się odróżniać inwestycję od wyborczej obietnicy.

Molo w Świnoujściu to wyborcza fikcja AI
Molo w Świnoujściu – wyborcza mrzonka czy realna szansa? Fakty o rozbudowie Falochronu Zachodniego
Agatowska na wylocie? Świnoujście powinno już szukać następcy
Dom Rybaka w Świnoujściu wreszcie częściowo zabezpieczany. Wystarczyło nagłośnić problem? Zabezpieczcie dach!!

1 godzina temu













