Mołdawia nie potwierdza tropu Romanowskiego. Państwo musi trzymać się faktów

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Mołdawia nie potwierdza tropu Romanowskiego. Państwo musi trzymać się faktów


Mołdawska policja 21 sierpnia przekazała Wirtualnej Polsce, iż wciąż nie potwierdza pobytu Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. Kiszyniów nie ma też danych, by były wiceminister sprawiedliwości wjechał do Mołdawii. Dla Polski oznacza to jedno: trop z Tyraspola pozostaje hipotezą, a państwo musi działać na faktach, nie przeciekach.

Kiszyniów studzi naddniestrzański trop

Mołdawska policja wciąż weryfikuje, czy Marcin Romanowski faktycznie przebywa w Naddniestrzu. Jak podała Wirtualna Polska, Inspektorat Generalny Policji Republiki Mołdawii zastrzegł, iż tej informacji nie da się dziś przedstawiać jako potwierdzonego faktu.

To ważne, bo od kilku dni sprawa żyje własnym tempem. Pismo do warszawskiego sądu miało prowadzić do Tyraspola, ale ślad pocztowy nie jest tym samym co pewne ustalenie miejsca pobytu człowieka. Państwo, zwłaszcza w sprawie tak politycznie obciążonej, nie może udawać, iż domysł jest dowodem.

Brak danych o wjeździe do Mołdawii

Kiszyniów przekazał również, iż nie ma danych potwierdzających wjazd Romanowskiego na terytorium Mołdawii. Podobny komunikat pojawiał się już wcześniej. Według relacji TVN24 Vadim Tiron, szef mołdawskiego biura Interpolu, mówił, iż służby nie znalazły danych wskazujących na wjazd byłego wiceministra do kraju ani przesłanek potwierdzających jego pobyt w regionie Naddniestrza.

Naddniestrze pozostaje regionem separatystycznym, faktycznie poza kontrolą konstytucyjnych władz Mołdawii i silnie związanym z rosyjską strefą wpływów. Dlatego tyraspolski trop w sprawie Romanowskiego od początku miał znaczenie większe niż zwykły adres na kopercie. Chodzi o miejsce, gdzie procedury państwowe zderzają się z szarą strefą geopolityki.

List żelazny i polityczna temperatura

Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, zabiega o list żelazny. To instytucja, która może pozwolić podejrzanemu odpowiadać z wolnej stopy, o ile spełni warunki określone przez sąd. Sama prośba nie przesądza ani o winie, ani o miejscu pobytu.

Sprawa jest jednak testem dla państwa. o ile polityk, bez względu na partyjne barwy, ma odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości, musi stanąć wobec polskich instytucji. Równie mocno trzeba pilnować drugiej zasady: organy państwa nie mogą opierać działań na medialnej gorączce. Władza ma ścigać skutecznie, ale także legalnie i precyzyjnie.

Naddniestrze to problem bezpieczeństwa

Sam status Naddniestrza pokazuje, dlaczego ta sprawa wykracza poza krajową awanturę. To terytorium jest od lat politycznym narzędziem Moskwy w regionie między Mołdawią a Ukrainą. Dla Polski każdy taki kierunek powinien zapalać czerwoną lampkę: tam, gdzie słabe państwo spotyka rosyjskie wpływy, gwałtownie pojawia się przestrzeń dla nacisku, ukrywania ludzi i gry służb.

Nie oznacza to, iż Romanowski na pewno tam jest. Właśnie przeciwnie: najnowszy komunikat Mołdawii każe zachować ostrożność. Poważne państwo odróżnia hipotezę operacyjną od faktu procesowego. Ta różnica jest nudna dla politycznych widowisk, ale konieczna dla bezpieczeństwa Polaków.

Polska potrzebuje skuteczności, nie spektaklu

W tej sprawie interes narodowy jest prosty. Polska powinna egzekwować odpowiedzialność osób publicznych i chronić autorytet własnych instytucji. Nie może też pozwolić, by poszukiwania byłego członka rządu zamieniły się w serial przecieków, w którym każdy kolejny trop robi za wyrok.

Romanowski ma prawo do domniemania niewinności. Państwo ma obowiązek doprowadzić sprawę do końca. Jedno nie wyklucza drugiego. o ile trop prowadzi przez Mołdawię, trzeba go sprawdzić twardymi kanałami policyjnymi i międzynarodowymi. o ile się urywa, trzeba powiedzieć to wprost. Prawo nie jest słabe wtedy, gdy trzyma się faktów. Słabe jest wtedy, gdy zastępuje je politycznym teatrem.

Źródło: Wirtualna Polska, TVN24, Polsat News.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału