Mojsławice-Kolonia: Biogazownia podzieliła mieszkańców. „Nie chcemy tu smrodu!”

1 godzina temu
Świeże powietrze, agroturystyka i spokój polskiej wsi – tak do niedawna wyglądała codzienność w Mojsławicach-Kolonii (gmina Uchanie). Tę sielankę przerwała jednak wieść, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Przemycona po cichu, z powołaniem na specustawę, inwestycja w budowę biogazowni zelektryzowała nie tylko mieszkańców gminy Uchanie, ale również całą okolicę. Ludzie mówią wprost: „Nie dopuścimy do tego!”, podczas gdy urzędnicy rozkładają ręce i powołują się na uproszczone procedury.Zaczęło się od głuchych plotek puszczanych na targu w Mojsławicach i wieści z tzw. „drugiego obiegu”. O tym, iż w Mojsławicach-Kolonii, dokładnie na trójstyku trzech gmin: Uchanie, Trzeszczany i Hrubieszów, ma powstać agrobiogazownia, ludzie dowiedzieli się przypadkiem, zaledwie niespełna miesiąc temu. Za planowaną inwestycją stoi prywatny przedsiębiorca z Nowosiółek (gmina Hrubieszów). Mowa o instalacji biogazowni na działce o powierzchni około 4 hektarów, w sąsiedztwie dawnego magazynu Państwowych Zakładów Zbożowych.– O wszystkim dowiedzieliśmy się w tajemnicy. Nie było w tej sprawie ani zebrania wiejskiego, żadnych informacji ze strony władz gminy Uchanie, ani również konsultacji społecznych! Wybieramy władze samorządowe, które podejmują decyzje za naszymi plecami, a nas stawia się przed faktem dokonanym – nie kryje wzburzenia mieszkaniec Mojsławic-Kolonii oraz inni lokalni społecznicy.„Co z wartością okolicznych działek?”Oburzenie mieszkańców okolic planowanej inwestycji jest o tyle duże, iż obszar ten sąsiaduje z lokalnymi atrakcjami, jak chociażby usytuowana nieopodal Góra Ślimaka w Zadębcach (gmina Trzeszczany), a tamtejszy rów melioracyjny łączy się bezpośrednio z rzeką Białką. Mieszkańcy boją się skażenia wód opadowych i gruntowych, gigantycznego fetoru, inwazji much i szczurów, a także degradacji turystycznej regionu.– Pod listem protestacyjnym w sprawie planów budowy biogazowni w Mojsławicach-Kolonii zebrałem ponad 230 podpisów mieszkańców niezadowolonych z sąsiedztwa kłopotliwej i niechcianej inwestycji – mówi Krzysztof Mroczkowski, sołtys pobliskiego względem planowanej biogazowni sołectwa Zadębce (gmina Trzeszczany).– Ludzie obawiają się spadku wartości należących do nich działek, a choćby tego, iż okolica zacznie się wyludniać. Sam mam spore obawy, iż zainteresowanie turystyczne okolicą Zadębiec i Góry Ślimaka może wygasnąć. Aż trudno mi myśleć, iż może zostać zniweczone zaangażowanie ludzi, z którymi razem budujemy atrakcyjność tych terenów dla różnych grup turystycznych, które od prawie dwóch lat coraz częściej do nas przyjeżdżają – sołtys Mroczkowski także nie kryje niezadowolenia.Specustawa i luka w prawieCzy 499 kW to cyfra, która zamyka usta sąsiadom planowanej inwestycji?Jak to możliwe, iż o powstawaniu potencjalnie uciążliwego obiektu sąsiedzi dowiadują się na samym końcu?Odpowiedź kryje się w obowiązującej specustawie dotyczącej odnawialnych źródeł energii (OZE). Kluczem jest moc projektowanej instalacji: wynosi ona poniżej 500 kW (dokładnie do 499 kW). W świetle polskiego prawa taka biogazownia kwalifikowana jest jako mała instalacja rolnicza, co niesie za sobą ogromne konsekwencje proceduralne: nie ma konieczności uzyskania decyzji środowiskowych oraz operatów wodnoprawnych. Nie ma również obowiązku przeprowadzenia kontroli Sanepidu czy Inspekcji Ochrony Środowiska na etapie wydawania warunków zabudowy. Nie trzeba także przeprowadzać szerokich konsultacji społecznych.CZYTAJ TEŻ: Hrubieszowianin wyeliminował nietrzeźwą kierującą autem– Przy małych instalacjach i w myśl specustawy cała procedura odbywa się bardzo szybko, bez powiadamiania mieszkańców czy instytucji środowiskowych. Nie ma formalnego oddziaływania na środowisko, więc nie ma też z mocy prawa konsultacji – przyznaje anonimowo jeden z urzędników gminy Uchanie.Urzędnicy z Uchań zaznaczają przy tym, iż aby wyjść naprzeciw mieszkańcom, wysłali z własnej inicjatywy pisemne zawiadomienia do właścicieli działek bezpośrednio przylegających do planowanej inwestycji. Wtedy dopiero została otwarta mityczna puszka Pandory.Strach przed smrodem, szczurami i brakiem wodyNa zebraniach wiejskich zwoływanych możliwie jak najszybciej pojawiły się tłumy. Wszyscy jednogłośnie zagłosowali przeciwko budowie. Zbierane są listy z podpisami protestacyjnymi.Pod koniec czerwca do redakcji „Kroniki Tygodnia” zgłosiło się kilku mieszkańców okolic planowanej inwestycji oraz sąsiedztwa biogazowni. Obawy zaniepokojonych ludzi nie są bezpodstawne.– Tego typu instalacja potrzebuje ciągłych dostaw substratu do fermentacji – mówi jeden z mieszkańców Mojsławic, proszący o anonimowość.– Szacuje się, iż biogazownia tej mocy wymaga dowozu choćby do 40 ton biomasy i odpadów na dobę. To oznacza nieustanny ruch wywrotek i cystern po wąskich drogach dojazdowych. Niemal pewny jest też problem ze składowaniem substratu i roznoszącym się po okolicy nieznośnym odorem. Mieszkańcy obawiają się otwartego magazynowania substratów – w tym odpadów produkcji zwierzęcej czy poubojowej oraz tzw. pofermentu. Trzeba pamiętać, iż Polska wciąż nie ma tzw. ustawy antyodorowej, co zostawia mieszkańców bez realnej ochrony przed smrodem – tłumaczy mieszkaniec Mojsławic.Duże niepokoje miejscowych budzi kwestia poboru wody oraz stary azbestowy wodociąg, który na końcówkach sieci już dziś nie zapewnia odpowiedniego ciśnienia wody. Przy obecnych suszach i obniżonym poziomie wód gruntowych kolos pobierający tysiące litrów wody może odciąć lokalne gospodarstwa od kranu z wodą.– Nie sprzeciwiamy się nowocześnie pojętym inwestycjom OZE, jeżeli rolnik stawia małą instalację na własny obornik i własne potrzeby. Ale importowanie dziesiątek ton odpadów nieznanego pochodzenia z zewnątrz pod nasze okna, w braku hermetycznych systemów, to absolutny zamach na nasze zdrowie, bezpieczeństwo i wartość naszych majątków! – argumentują sołtysi okolicznych sołectw.Władze gminy: „Działamy w granicach prawa”Zarówno Rada Gminy Uchanie, jak i wójt deklarują, iż stoją po stronie mieszkańców. Rada Gminy podjęła choćby specjalną uchwałę wyrażającą intencję niedopuszczenia do powstawania uciążliwych biogazowni na terenie gminy.Problem polega na tym, iż intencje i uchwały intencyjne przegrywają w starciu z twardym prawem budowlanym i specustawą. jeżeli inwestor spełni wymogi formalne, a nie ma obowiązku wydania decyzji o warunkach zabudowy przez wójta, sprawa zostanie natychmiast zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) lub Sądu Administracyjnego, gdzie gmina prawdopodobnie przegra.Co będzie dalej?Mieszkańcy Mojsławic-Kolonii nie zamierzają składać broni. Zgłaszają się o pomoc do wójtów sąsiednich gmin (m.in. gmin Hrubieszów i Trzeszczany), nagłaśniają sprawę w mediach i żądają bezpośredniego spotkania z inwestorem. Chcą jasnych, spisanych czarno na białym gwarancji dotyczących technologii, pochodzenia substratów oraz gospodarki wodno-ściekowej.Obecnie trwa procedura wydania warunków zabudowy planowanej biogazowni. Czy protest społeczny i opór mieszkańców zdołają powstrzymać inwestycję, która znalazła sprytną lukę w przepisach o OZE? To pytanie nurtuje nie tylko mieszkańców Mojsławic-Kolonii i sąsiedztwa planowanej inwestycji.Pokojowy protestMieszkańcy Mojsławic, Mojsławic Kolonii i okolic zapraszają na pokojowy protest przeciwko budowie biogazowni na działce nr 169 w Mojsławicach Kolonii (gm. Uchanie). Sprzeciw wobec inwestycji poparło niemal 900 osób.Organizatorzy chcą publicznie sprzeciwić się procedurom administracyjnym, które wykluczają głos społeczności lokalnej, oraz zwrócić uwagę na kwestie środowiskowe i społeczne. Wydarzenie ma charakter otwarty i pokojowy.Czas i miejsce: 29 lipca, godz. 8:00, Mojsławice Kolonia.Kontakt: Stowarzyszenie Eko Sąsiedztwo | tel. 505-109-687 | e-mail: [email protected]
Idź do oryginalnego materiału