Jedna fotografia opublikowana przez Kancelarię Premiera wystarczyła, by wywołać falę niepokoju w całym kraju. Donald Tusk, w otoczeniu najważniejszych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, dyskutował o zagrożeniach, które mogą pogrążyć Polskę w ciemnościach. Choć oficjalny komunikat jest lakoniczny, eksperci nie mają wątpliwości: gra toczy się o bezpieczeństwo cyfrowe infrastruktury krytycznej.

Fot. Warszawa w Pigułce
Trwa spotkanie dotyczące cyberataków na infrastrukturę energetyczną. pic.twitter.com/mPgpooHkHG
— Donald Tusk (@donaldtusk) January 15, 2026
W sobotnie popołudnie media społecznościowe obiegło zdjęcie z zamkniętego spotkania na najwyższym szczeblu. Widać na nim szefa rządu oraz ministrów z resortów siłowych, których twarze wyrażają głębokie skupienie i powagę. Brak szczegółowych wyjaśnień ze strony rządu sprawił, iż analitycy natychmiast zaczęli łączyć fakty, sugerując, iż sytuacja wykracza poza standardowe procedury zarządzania kryzysowego.
Cel: Odciąć Polskę od prądu?
Według komentatorów, nietypowa forma komunikacji rządu ma na celu zasygnalizowanie powagi problemu bez ujawniania detali, które mogłyby pomóc potencjalnym agresorom. Głównym podejrzanym w tej układance są wrogie grupy hakerskie, które mogą testować polskie systemy obronne. Polska, ze względu na swoje najważniejsze położenie na wschodniej flance NATO i rolę w regionie, stała się atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców działających na zlecenie obcych wywiadów.
Zagrożenie nie dotyczy prostych włamań na strony internetowe, ale uderzenia w samo serce państwa – infrastrukturę krytyczną. Nowoczesne elektrownie, rafinerie i sieci przesyłowe sterowane są przez zaawansowane systemy komputerowe, w tym platformy SCADA. To właśnie one regulują napięcie w sieciach czy przepływ gazu.
Wojna bez jednego wystrzału
Eksperci ostrzegają, iż skuteczny atak na te systemy mógłby wywołać skutki porównywalne z konwencjonalnymi działaniami zbrojnymi, ale bez ryzykowania życia żołnierzy agresora. Scenariusz, w którym złośliwe oprogramowanie paraliżuje dostawy energii, jest realny. Konsekwencje takiego zdarzenia byłyby katastrofalne: od paraliżu transportu i bankowości, po zagrożenie funkcjonowania szpitali oraz brak dostępu do bieżącej wody i ogrzewania w domach milionów Polaków.
Sekcja HCU (Helpful Content Update): Jak przygotować dom na ewentualny blackout?
W obliczu rosnącego zagrożenia w cyberprzestrzeni, warto zadbać o własne bezpieczeństwo i przygotować się na scenariusz długotrwałego braku prądu. Oto lista rzeczy, które powinny znaleźć się w każdym domu:
1. Niezależne źródła światła i energii
-
Latarki i baterie: Zapas baterii to podstawa. Latarki czołowe są bardzo praktyczne, bo uwalniają ręce.
-
Powerbanki: Naładowany powerbank o dużej pojemności (np. 20 000 mAh) pozwoli utrzymać kontakt ze światem przez telefon komórkowy przez kilka dni.
-
Świece i zapałki: Tradycyjne źródło światła, które nie wymaga prądu. Pamiętaj o bezpiecznym ich używaniu.
2. Dostęp do informacji
-
Radio na baterie: Gdy padnie internet i sieć komórkowa (stacje bazowe mają zasilanie awaryjne tylko na kilka godzin), tradycyjne radio FM stanie się jedynym źródłem wiarygodnych informacji od służb.
3. Zabezpieczenie finansowe i wodne
-
Gotówka: Podczas blackoutu terminale płatnicze i bankomaty przestaną działać. Warto mieć w domu „żelazny zapas” gotówki w niskich nominałach na zakup żywności czy leków.
-
Woda: Brak prądu często oznacza zatrzymanie pomp wodociągowych. Zapas wody pitnej (minimum 2 litry na osobę na dobę) to konieczność.
4. Żywność, która nie wymaga gotowania
Zgromadź zapas produktów z długim terminem ważności, które można zjeść na zimno: konserwy, suchary, orzechy, batony energetyczne. jeżeli masz kuchenkę elektryczną, bez prądu nie podgrzejesz posiłku – w takiej sytuacji ratunkiem może być mała kuchenka turystyczna na kartusze gazowe.

1 godzina temu












