Szymon Stachowiak to przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Miasta Płocka, a także prezes NowaPL.org. Jest najmłodszym radnym w historii Rady Miasta Płocka oraz przewodniczącym klubu radnych PiS w Płocku.
W okresie wyborów prezydenckich w 2025 roku Stachowiak mocno zaangażował się w kampanię prezydenta Karola Nawrockiego – co zostało dostrzeżone. 12 grudnia z rąk prezydenta RP przyjął nominację na nowe stanowisko doradcze. Będzie lokalnie reprezentował Mazowsze, a ogólnopolsko odpowiadał za współpracę z organizacjami pozarządowymi.
PortalPłock: Zacznijmy od początku. Jak to się stało, iż doradza pan prezydentowi RP na Mazowszu?
Szymon Stachowiak: To pokazuje, iż jednak ciężka praca popłaca [śmiech]. Wiem, iż brzmi to dość oczywiście, ale prawdą jest, iż ta nominacja, którą przyjąłem, to wypadkowa pewnych zdarzeń. Moja rola przy prezydencie Karolu Nawrockim nie jest efektem politycznych szachów czy układów, ale obserwacji. Pan prezydent dostrzegał moją działalność oraz działalność stowarzyszenia zrzeszającego młodych patriotów w całej Polsce. Widział jej owoce.
PP: Najciekawsze jest to, co znajduje się „za kurtyną”. Jak wyglądały kulisy pańskiej znajomości z prezydentem RP?
SS: Spotykaliśmy się podczas największych wydarzeń z udziałem młodzieży i ludzi mojego pokolenia – do 30. roku życia. Były one organizowane wraz z NowąPL oraz przeze mnie osobiście. Przykładem jest Lublin w 2024 roku, kiedy Karol Nawrocki był jeszcze kandydatem na prezydenta. Spotkaliśmy się także na Kongresie Młodych ECR, również w Lublinie. Ta działalność została dostrzeżona i cieszę się, iż pan prezydent postanowił sformalizować naszą współpracę w takiej formie.
PP: Ta nominacja i „sformalizowanie współpracy” było dla pana czymś oczywistym?
SS: Bynajmniej! To dla mnie niewyobrażalny zaszczyt i powód do dumy, a także ogromna motywacja do dalszej pracy. Cieszę się, iż głos mojego pokolenia – jego postulaty, pomysły, koncepcje i wizje rozwoju naszej ojczyzny – będą w Pałacu Prezydenckim traktowane w sposób podmiotowy.
PP: Jest pan już oficjalnie doradcą prezydenta RP. W jakim dokładnie obszarze?
SS: Reprezentuję Mazowsze – region, w którym mieszkam i który bardzo kocham. Będę zabiegał o jego sprawy i przedstawiał jego potrzeby. Chcę być mocnym głosem doradczym nie tylko w sprawach województwa, ale także Płocka. Pan prezydent doskonale zna problem wykluczenia komunikacyjnego naszego miasta.
PP: Jakieś pierwsze pomysły w tym obszarze?
SS: To właśnie m.in. ten problem zachęcił pana prezydenta do jak najszybszego podjęcia inicjatywy w sprawie Centralnego Portu Komunikacyjnego i przywrócenia jego pierwotnego projektu – tego, który nie wykluczał naszej linii kolejowej.
PP: Jednak będzie pan odpowiedzialny nie tylko za Mazowsze.
SS: Zgadza się. Moja funkcja ma również charakter ogólnopolski. Odpowiadam za kontakt z organizacjami pozarządowymi – tzw. NGO-sami: fundacjami, stowarzyszeniami i innymi organizacjami społecznymi. Będę przekaźnikiem głosu społeczników z całego kraju – ludzi zaangażowanych, którzy chcą służyć drugiemu człowiekowi. Wszystkie NGO-sy zainteresowane współpracą serdecznie zapraszam do kontaktu.
PP: Da się połączyć funkcję doradcy prezydenta z mandatem radnego miasta?
SS: Myślę, iż to może jedynie wzmocnić mandat radnego miasta Płocka. Nie wyobrażam sobie, aby w istotnych sprawach dotyczących mojego miasta i regionu nie zabierać głosu doradczego – co zresztą zastrzegłem podczas rozmowy z Karolem Nawrockim. Chcę przez cały czas bardzo aktywnie działać lokalnie. Jedno drugiego w żaden sposób nie wyklucza. Jestem też przekonany, iż pan prezydent – razem z pierwszą damą, swoim zapleczem i kierownictwem – będzie wspierał nasz region w każdy możliwy sposób. Na pewno będę o to zabiegał.
PP: Jakie były pierwsze rady, których udzielił pan prezydentowi RP w sprawach Mazowsza i Płocka?
SS: Nie będę oryginalny – chodzi o kwestie wykluczenia komunikacyjnego. Niestety ustawy prezydenta RP dotyczące Centralnego Portu Komunikacyjnego wciąż leżą w sejmowej „zamrażarce”, co w obecnej sytuacji jest absolutnie niedopuszczalne. Jednocześnie próbuje się atakować pana prezydenta, zarzucając mu bycie „wetomatem”, podczas gdy podpisał on już swoją setną ustawę, a zawetował ich blisko pięć razy mniej.
PP: Czy doradca prezydenta RP ma realny wpływ na decyzje głowy państwa?
SS: Pan prezydent bardzo poważnie traktuje głosy doradców. Otrzymaliśmy jasne wytyczne co do naszej roli w opiniowaniu i wspieraniu projektów z obszarów, którymi się zajmujemy. Uchylę rąbka tajemnicy funkcjonowania Pałacu Prezydenckiego: do każdej ustawy, która trafia na biurko prezydenta, niezwykle istotna jest opinia doradcy. Dlatego każda ustawa czy projekt dotyczący naszego regionu lub miasta będzie opatrzona także moją opinią. Jestem pośrednikiem między mieszkańcami a prezydentem RP. I chcę jasno podkreślić – nie roszczę sobie prawa do bycia „mądrością objawioną”. Moim zadaniem jest przede wszystkim wsłuchiwanie się w głos mieszkańców.
PP: Obiecałem rozmowę o kulisach i zarobkach. Funkcja doradcy prezydenta RP to z pewnością prestiż – ale czy także intratne stanowisko?
SS: Dla przecięcia wszelkich spekulacji: pełnię tę funkcję społecznie i nie pobieram za nią ani złotówki.
