Gen. mjr Andriej Łukjanowicz, dowódca białoruskich sił powietrznych, ogłosił 16 sierpnia, iż sytuacja przy granicach z Polską, Litwą i Łotwą jest stabilna, a kontakty operacyjne trwają. Dla Warszawy to nie reset, ale test: Mińsk przez cały czas nie wydał podejrzanego w sprawie zabójstwa sierż. Mateusza Sitka.
Białoruski sygnał do Zachodu
Gen. mjr Andriej Łukjanowicz, dowódca Sił Powietrznych i Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Białorusi, powiedział 16 sierpnia w białoruskiej telewizji STV, iż przy zachodnich granicach jego państwa uległ zmniejszeniu komponent powietrzny i lądowy. Według relacji państwowej agencji BELTA mówił także o stabilnej sytuacji i braku zagrożeń.
Białoruski generał dodał, iż Mińsk utrzymuje współpracę operacyjną z Polską, Litwą i Łotwą, między innymi przy wzajemnym informowaniu o lotach w pasie przygranicznym. Wirtualna Polska przypomniała przy tym, iż Polska od pięciu lat nie ma ambasadora w Mińsku, a granica pozostaje miejscem presji hybrydowej. To jest adekwatny punkt wyjścia do oceny tych słów.
Kanały rozmowy to nie reset
Samo istnienie kanałów technicznych nie jest dowodem politycznego odprężenia. Państwo poważne rozmawia choćby z przeciwnikiem, jeżeli służy to ochronie własnych obywateli. Rozmowa służb nie oznacza jednak zaufania, normalizacji ani zapomnienia tego, co dzieje się na granicy.
Pod koniec czerwca szef Agencji Wywiadu płk Paweł Szota potwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, iż Polska utrzymuje drożne kanały komunikacji ze służbami białoruskimi. W tym samym wywiadzie zaznaczył, iż trudno mówić o kolejnych krokach poprawy relacji bez postępu w sprawie ekstradycji podejrzanego o zabójstwo polskiego żołnierza Mateusza Sitka. To zdanie powinno być dla Warszawy granicą, nie przypisem.
Cień sprawy Mateusza Sitka
Prokuratura Okręgowa w Warszawie podała 9 czerwca 2026 r., iż podejrzanym w sprawie zabójstwa sierż. Mateusza Sitka jest obywatel Maroka Mohamed Addamrou. Według komunikatu prokuratury, 2 grudnia 2025 r. skierowano do władz Białorusi wniosek o tymczasowe aresztowanie i ekstradycję podejrzanego. Dopóki Mińsk nie odpowiada czynem, jego opowieść o współpracy jest pusta.
To nie jest kwestia dyplomatycznego prestiżu. Chodzi o elementarną sprawczość państwa polskiego. Żołnierz pełnił służbę na granicy, czyli w miejscu, gdzie reżim Łukaszenki od lat wykorzystuje presję migracyjną jako narzędzie polityczne. jeżeli Mińsk chce mówić o stabilizacji, powinien zacząć od wydania człowieka ściganego przez polskie organy ścigania.
Granica przez cały czas wymaga twardej polityki
Równolegle polskie państwo utrzymuje ograniczenia w strefie nadgranicznej. Podlaski Urząd Wojewódzki informował w czerwcu, iż zakaz obejmuje ponad 78-kilometrowy odcinek przy granicy polsko-białoruskiej. To pokazuje, iż administracyjne decyzje Warszawy nie wynikają z nastroju, ale z realnej oceny zagrożenia.
DN opisywał już, jak granica była ponownie testowana przez próby wejścia do Polski z Białorusi. Pisaliśmy także, iż Łukaszenka znów miesza Białorusinów z Rosją, co dobrze oddaje głębszy problem: Mińsk nie jest samodzielnym partnerem w normalnym europejskim sensie. Jest reżimem coraz mocniej związanym z rosyjską strategią.
Polska nie może dać się uśpić
Białoruski przekaz o braku zagrożenia ma swój adres. Ma oswoić opinię publiczną, rozmiękczyć czujność i stworzyć wrażenie, iż wystarczy kilka technicznych kontaktów, aby wrócić do normalności. Polska prawica powinna patrzeć na to bez złudzeń. Bezpieczeństwo nie polega na tym, iż wierzy się deklaracjom reżimu. Polega na tym, iż sprawdza się jego czyny.
Warszawa powinna utrzymywać kanały rozmowy, bo czasem jeden telefon może zmniejszyć ryzyko incydentu. Ale nie wolno płacić za ten kontakt politycznym rozbrojeniem. Warunki są jasne: ekstradycja podejrzanego w sprawie Mateusza Sitka, realne ograniczenie presji na granicy, koniec gry prowadzonej ręka w rękę z Moskwą.
Dla Polaków stawka jest bardzo konkretna. To bezpieczeństwo żołnierzy i funkcjonariuszy, szczelność granicy oraz zdolność państwa do egzekwowania sprawiedliwości. Mińsk może mówić o współpracy. Polska ma prawo odpowiedzieć: najpierw dowody, potem zaufanie.
Źródła: WP Wiadomości, BELTA, Rzeczpospolita, Prokuratura Okręgowa w Warszawie, Podlaski Urząd Wojewódzki.
Źródło: WP Wiadomości











