MInisterstwo Sprawiedliwości USA przypadkowo ujawniło imiona dziesiątek ofiar w sprawie Epsteina

15 godzin temu

Ministerstwo Sprawiedliwości USA podczas publikacji kolejnego zestawu materiałów w sprawie finansisty i przestępcy seksualnego Jeffrey’a Epsteina nie ukryło danych osobowych co najmniej 43 ofiar. Wśród nich są osoby, które wcześniej nie ujawniały swojej tożsamości publicznie, a także te, które były nieletnie w momencie popełnienia przestępstwa, informuje geopolityka.org, powołując się na The Wall Street Journal.

Według informacji wydania, resort powinien był zatuszować wszystkie imiona ofiar przed udostępnieniem dokumentów. Tymczasem pełne imiona kilku kobiet pojawiały się w plikach ponad sto razy. Ponadto w materiałach znajduje się ponad 20 imion osób, które w czasie przestępstw były dziećmi.

Wyszukiwanie według słów kluczowych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pozwala znaleźć nie tylko imiona, ale także inne wrażliwe dane, w tym adresy domowe kobiet. Ofiary poinformowały, iż po publikacji dokumentów zaczęły doświadczać nękania w sieci.

WSJ zwraca uwagę na chaotyczny charakter redagowania. Na przykład w e-mailu z 2008 roku między amerykańskimi prokuratorami, w którym omawiano listę ofiar do dalszego kontaktu, dziesięć imion zostało zamazanych, podczas gdy jedno pozostało otwarte, mimo iż znajdowało się w środku listy.

W innym dokumencie z 2016 roku znajduje się długa lista kobiet zidentyfikowanych jako ofiary Epsteina: tylko jedno imię zostało ukryte, podczas gdy reszta pozostała publiczna. W korespondencji e-mailowej z 2014 roku między ofiarą a skautem agencji modelingowej, który zwerbował ją do sieci Epsteina, zamazano adres mężczyzny, ale nie adres e-mail kobiety.

Ministerstwo poinformowało, iż poświęciło kilka tygodni na redagowanie dokumentów i zaczęło tymczasowo usuwać materiały z publicznego dostępu po wykryciu błędów. Zastępca prokuratora generalnego USA Todd Blanche stwierdził, iż resort gwałtownie naprawia uchybienia, które, według niego, stanowią około 0,001% całkowitej liczby materiałów.

Adwokaci ofiar twierdzą, iż wcześniej przekazali Ministerstwu Sprawiedliwości listę około 350 ofiar, jednak resort nie sprawdził, czy redagowanie zadziałało prawidłowo. Według nich ofiarom faktycznie zasugerowano samodzielne odnajdywanie swoich danych w milionach stron i składanie wniosków o ich usunięcie.

Obrońcy zwrócili się do sędziów federalnych z żądaniem tymczasowego zamknięcia strony z dokumentami, przeprowadzenia pełnego audytu opublikowanych materiałów i wyznaczenia niezależnego kontrolera procesu redagowania.

Przeczytaj także: Putin w dokumentach Epsteina: amerykańscy eksperci odnotowują tysiące wzmianek.

Idź do oryginalnego materiału