Rząd obniżył ceny benzyny i oleju napędowego pakietem CPN. Ceny autogazu w ostatnich tygodniach wzrosły o około 30 procent. LPG w tym pakiecie nie ma. Posłanka Paulina Matysiak skierowała interpelację do Ministerstwa Energii — w odpowiedzi na sygnały od kierowców, którzy na co dzień polegają na autogazie i pytali, czemu państwowa kontrola cen ich ominęła.
Pakiet dla „kluczowych paliw”
Pakiet „Ceny Paliwa Niżej” — mechanizm ceny maksymalnej i ulg podatkowych — rząd zaprojektował z myślą o paliwach, które uznał za „kluczowe dla funkcjonowania gospodarki”: transporcie zawodowym, logistyce, ciągłości dostaw. Tak przynajmniej brzmi oficjalne uzasadnienie, które znalazło się w odpowiedzi Ministerstwa Energii na interpelację.
Autogaz w tym katalogu się nie znalazł. A użytkownicy pojazdów LPG — kilka milionów kierowców, którzy często przeszli na gaz właśnie po to, żeby taniej jeździć — zostali z drożejącym paliwem i pocieszeniem, iż i tak mają lepiej niż kierowcy benzynowi.
Bliskowschodnia sinusoida
Ministerstwo tłumaczy wzrost cen czynnikami zewnętrznymi. I nie kłamie — eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie, zmiana kierunków dostaw, utrudnienia w rejonie Cieśniny Ormuz, ograniczenia eksportowe z Zatoki Perskiej — to wszystko przyczyniło się do znacznego wzrostu cen paliw na rynkach światowych. Polska importuje około 80 procent autogazu, więc każde drgnięcie na globalnych rynkach odbija się na cenach przy polskich dystrybutorach.
Tyle iż te same argumenty można by zastosować do benzyny i diesla. Różnica polega na tym, iż to ceny tych paliw rząd zdecydował się zmniejszyć.
Ministerstwo zaznacza przy tym, iż „rynek LPG pozostaje stabilny, a dostawy nie są zakłócone”. Wzrost cen o 30 procent nie jest dla rządu oznaką destabilizacji. Dostaw nie brakuje — po prostu drożeją.
Pośrednia korzyść jako argument
Odpowiedź resortu zawiera jeden fragment, który szczególnie warto odnotować. Ministerstwo pisze, iż kierowcy z instalacją LPG korzystają z pakietu CPN „pośrednio” — bo auta zasilane autogazem używają też benzyny przy rozruchu i eksploatacji, a benzyna potaniała.
Na autogazie do pracy, nie dla przyjemności
Matysiak wprost ocenia odpowiedź jako rozczarowującą. Z LPG korzystają miliony osób — często właśnie dlatego, iż jest taniej, a nie z wyboru stylu jazdy. To często kierowcy spoza dużych miast, którzy nie mają realnej alternatywy w postaci sprawnej komunikacji publicznej. Dla nich autogaz to nie opcja, a konieczność. I ta konieczność drożeje od kilku miesięcy bez żadnej tarczy.
Posłanka stawia też pytanie, które nie pada w oficjalnej odpowiedzi ministerstwa: czy rząd czeka na pełnoprawny kryzys, żeby w ogóle dostrzec problem? Bo na razie sygnały są wyraźne — wzrost cen o 30 procent, uzależnienie od importu w 80 procentach, brak jakiegokolwiek konkretnego mechanizmu ochrony.
Ministerstwo Energii deklaruje, iż sytuacja jest „stale monitorowana” i iż rząd „nie wyklucza dalszych decyzji”, gdyby zaburzenia na rynkach się utrzymywały lub pogłębiały.

4 godzin temu












